Kolejka po kulturę
Kolejka po kulturę Fot. Mateusz Skwarczek/ Agencja Gazeta

Co roku jest to samo. Tłok, kolejki i frustracja. Kultura potrafi być cierpieniem, szczególnie w takie dni jak dziś. Noc Muzeów to senny koszmar dla każdego miłośnika sztuki. Z jednej strony powinien wyjść z domu i pokazać, że kultura się liczy, z drugiej jednak słabo mu się robi na myśl o muzeach rozdeptywanych przez gapiów. Jak uczestniczyć w kulturze nie ginąc w tłumie i konsumować sztukę w kolejce. Przeczytaj kilka przydatnych rad.

REKLAMA
Najważniejszy jest program. Nie znając go lepiej nie wychodź z domu, bo zginiesz. Do Nocy Muzeów trzeba podejść zadaniowo. Wypisać sobie najciekawsze wystawy, zrobić listę priorytetów i wczytać się w opisy. Zamiast chodzić po największych muzeach, które zwykle przyciągają dużą ilość gapiów, wybierz małe galerię i nieznane ci miejsca. Skoncentruj się na czasowych ekspozycjach albo jednorazowych wydarzeniach. Noc Muzeów ma sens jeżeli podczas niej można zobaczyć coś wyjątkowego. W końcu stałą ekspozycje można oglądać cały rok, a do tego w każdy czwartek za darmo. Twoja Noc będzie wyjątkowa, jeżeli będzie zaplanowana i przemyślana.
Tłumy w muzeach, tłumy na ulicach, tłumy w kolejkach. Najwięcej frustracji nie rodzi się wcale podczas zwiedzania, ale w czasie dobijania się do kultury. Choć miasto uruchamia specjalne linie autobusowe na czas Nocy Muzeów, to i tak w środkach komunikacji jest tłok. Zamiast cisnąć się w autobusie i zwiedzać cudze pachy wiszące nad nami, weź rower. Przemieścisz się szybko, bezboleśnie i będziesz panem swojego losu. Mając rower unikniesz pijackich kłótni w autobusie, dezorientacji na przystankach i walczenia o miejsce. Poza tym na rowerze można szybko uciec, a to w dzisiejszych czasach duża wartość.
Masz już rower i plan. Jest dobrze. Jesteś niezależny i wiesz, czego chcesz. Oczywiście kolejek i tak nie unikniesz, ale na pewno będziesz w nich stał w lepszym humorze. Jest tylko jeden warunek, zupełnie podstawowy. Jedzenie i picie. Bez niego nie wychodź z domu. Oczywiście miasto nie jest pustynią, ale szukanie w środku nocy w maksymalnym głodzie, otwartego sklepu bywa denerwujące. Jeżeli weźmiesz ze sobą mini wałówkę, masz większą szanse na przyswojenie dużej ilości kultury. Trzeba być sytym żeby poczuć głód sztuki.
Mniej znaczy więcej. A szczególnie podczas Nocy Muzeów. Nie idź na rekord. Jedna czy dwie wystawy obejrzane świadomie zupełnie wystarczą. W końcu nie chodzi tu o zaliczanie, a obcowanie. Lepiej więc zachować sobie siły na solidne zwiedzanie, zamiast rozmieniać się na drobne. Przeładowany program atrakcyjnie wygląda na papierze, ale w głowie już dużo mniej. I nie łudź się, że wrócisz do muzeów, które cię zaintrygowały, bo zwykle nie wracasz. Sprawę trzeba traktować poważnie. Kultura to nie bzdura.

Toruń w ruchu. W CSW rusza wystawa "Teatr życia"
Na koniec najgorsza wiadomość. Frustracji nie unikniesz. Nie zależnie od tego, jak dobrze się przygotujesz, zetknięcie z żądnym rozrywki tłumem jest zawsze denerwujące. W chwilach kryzysowych radzę powtarzać jak mantrę zdanie : „Jestem tu po to, żeby pokazać, że kultura się liczy”. Nie oszukujmy się, Noc Muzeów to umiarkowana zabawa. Jeśli jednak pomyśli się o niej jako zbiorowej manifestacji, to nabiera ona innego wymiaru. Sztukę możesz kontemplować 364 dni w roku, a w tą jedną noc po prostu pokaż się z nią w tle. Zrób sztuczny tłum, ekscytuj się nad wyraz i wrzucaj zdjęcia z kolejki na Facebooka. Do twarzy nam ze sztuką.