Posłowie PiS wcielają się w rolę nieformalnych rzeczników prezydenta Andrzeja Dudy, czym nie wpływają korzystnie zarówno na swój, jak i jego wizerunek.
Posłowie PiS wcielają się w rolę nieformalnych rzeczników prezydenta Andrzeja Dudy, czym nie wpływają korzystnie zarówno na swój, jak i jego wizerunek. Fot. Lukasz Cynalewski / Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wraz z wygraną w wyborach prezydenckich Andrzej Duda zrzekł się członkostwa w PiS. Nie odciął się jednak od polityków tej partii, którzy nieustannie wcielają się w funkcję jego nieformalnych rzeczników. W efekcie słyszymy o „miłosiernym prezydencie Dudzie” bądź obietnicach składanych podczas kampanii "w imieniu całych polskich władz". Posłowie PiS z uporem tłumaczą słowa prezydenta, precyzują wyborcze obietnice i tym samym robią mu coraz gorszy PR.

REKLAMA
Miłosierny Andrzej Duda
Na pierwszym miejscu najchętniej komentowanych spraw jest obietnica 500 zł przydzielane na każde dziecko. Podczas kampanii Andrzej Duda zapewniał, że jako prezydent zrobi wszystko, aby kwota ta co miesiąc zasilała konto każdej ubogiej rodziny. Po kampanii zaś zapowiedź „nieco” zweryfikował, twierdząc że samodzielnie tego nie zrealizuje, ponieważ jest to po części działka rządowa.
Ze strony rozczarowanych szybko popłynęła fala negatywnych komentarzy. Równie szybko pojawiły się także odpowiedzi polityków PiS, niektóre dość zaskakujące. Poseł Ryszard Czarnecki przekonuje, że przerzucenie swoich obietnic na rząd to nic innego, jak dowód... prezydenckiego miłosierdzia. Andrzej Duda po prostu chce dać szansę rządowi, aby się wykazał i ogrzał w blasku „świetnego” prezydenckiego pomysłu. – To dla rządu wielka, wręcz historyczna szansa – podkreśla Czarnecki.
I choć słowa posła brzmią niczym wyjęte z ASZdziennika, padły naprawdę, na antenie TVN24. – Prezydent Duda jako człowiek dobry, szlachetny, miłosierny, chce żeby rząd się wykazał – potwierdza Czarnecki na konferencji.
Rząd ma się wykazać
W podobnym tonie słowa prezydenta tłumaczy kolejny polityk PiS Witold Waszczykowski. Poseł twierdzi, że Andrzej Duda podczas kampanii składał obietnice w imieniu polskich władz, choć do ich grona dopiero wówczas aspirował. Dziś – jak podkreśla – albo rząd Ewy Kopacz zrealizuje obietnice, albo przegra z partiami, które podobne deklaracje w swoich programach mają.
Tym samym poseł PiS wprost potwierdza to, co nowemu prezydentowi często się zarzuca, czyli jawne wsparcie PiS i Beaty Szydło w kampanii parlamentarnej. Choć i tak większość nie ma wątpliwości, że ono jest, to polityk PiS nie powinien eksponować go tak jawnie. Z pewnością nie przynosi to prezydentowi nic dobrego, zsyła jedynie kolejne niepotrzebne zarzuty i komentarze.
Witold Waszczykowski

Co mówi prezydent Duda temu rządowi? Ja wybrałem wybory dwukrotnie, w dwóch turach z takimi właśnie propozycjami. Polacy tego chcą. I teraz albo państwo pozwolicie, żebyśmy zrobili to razem, z tym rządem, albo przegracie te wybory i będę robił z następnym, bo inne partie polityczne podobny program mają i z prezydentem będą współpracować. Czytaj więcej

Kwestia prezydenckiego miłosierdzia – choć nie nazwana wprost – także się pojawia. Zdaniem Witolda Waszczykowskiego, prezydent Duda nie robi nic innego, jak wyciąga w kierunku rządu pomocną dłoń i pomaga mu zrealizować to, czego Polacy chcą. Rzecznicy Andrzeja Dudy zapominają w tym wszystkim, że prezydent dysponuje takim narzędziem, jak inicjatywa ustawodawcza i skoro to on składał takie, a nie inne obietnice, on powinien się z nich wywiązywać.
Prezydent ma nowych doradców
Po przeprowadzce do Pałacu Prezydenckiego Andrzej Duda ma własnych doradców, asystentów i rzeczników, którzy w jego medialnej promocji całkiem sprawnie sobie radzą. Nie potrzebuje dodatkowych pseudo-rzeczników, którzy – idąc tonem szkolnej retoryki – tłumaczą, co autor miał na myśli. Zwłaszcza, że ich „pomoc” nie przynosi nic dobrego.
Andrzej Duda to polityk wywodzący się z prawicy, więc są (i pewnie będą) pytani o słowa i czyny prezydenta. Czasem warto jednak powiedzieć krótkie „nie odpowiadam za działania głowy państwa, ponieważ od tego jest kancelaria”, co coraz częściej pada na konferencjach z udziałem Marcina Mastalerka – i słusznie. Jeśli natomiast potrzeba bycia „rzecznikiem” Andrzeja Dudy jest tak duża, warto to robić ostrożniej i rozsądniej.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl