2 rzeczy, do których będzie naprawdę używany przycisk „nie lubię” na Facebooku
2 rzeczy, do których będzie naprawdę używany przycisk „nie lubię” na Facebooku Mathias Rosenthal / shutterstock

Mark Zuckerberg ogłosił właśnie, że trwają prace nad wprowadzeniem funkcji „dislike” na Facebooku. Jego zdaniem przycisk ten ma pomóc użytkownikom w wyrażaniu swojej empatii dla danych wydarzeń lub zdjęć. Jednak śmiem twierdzić, że wprowadzenie go tak naprawdę zupełnie niczego nie zmieni.

REKLAMA
Opcja „nielubienia” na Facebooku, jest od wielu lat jedną z najbardziej oczekiwanych funkcji portalu. – Nasi użytkownicy pytali nas o przycisk “dislike” od wielu lat. Dziś jest ten dzień, by ogłosić, ze pracujemy już nad nim i niebawem zostanie wprowadzony w serwisie – mówił Mark Zuckerberg na spotkaniu Q&A.
W założeniach twórcy Facebooka przycisk ten miałby być wyrazem empatii, solidarności, smutku czy dezaprobaty użytkowników względem danego wydarzenia. Mam jednak przeczucie, że wprowadzenie tego przycisku zmieni bardzo niewiele.
„Dislike” jako „like”
Spójrzmy na ostatnio bardzo popularną modę na walkę z hejterami. Wojna z nienawiścią w sieci przybrała obecnie bezkompromisową formę, a użytkownicy celowo publikują wpisy, zdjęcia, czy nagrania wideo, po to by pokazać, że tak naprawdę nie obchodzi ich opinia złośliwców. Tak jak choćby amerykańska otyła youtuberka, która nagrała film w samym bikini, właśnie po to by pokazać hejterom swoją pewność siebie i to, że ich opinia nie ma dla niej żadnego znaczenia lub użytkownicy portalu Reddit, którzy wrzucali do sieci zdjęcia z prośbą o obrażenie ich. Niedawno pisaliśmy o tych dwóch sprawach w naTemat.
Odnoszę więc wrażenie, że przycisk „dislike” będzie używany dokładnie w takim celu, a liczba „nielubień” będzie miarą własnej bezkompromisowości. Im więcej dislajków, tym bardziej kontrowersyjne zdjęcie, wpis. Im więcej hejtu, tym lepiej. Nowy przycisk stanie się czymś na kształt negatywnego lajka; będzie sygnałem dla użytkowników nieziejących nienawiścią, że konkretna treść budzi skrajne i wrogie odczucia. Będzie więc dla nich oznaczał coś pozytywnego, coś godnego uwagi i aprobaty.
W efekcie więc będą dostępne dwa lajki – pozytywny i negatywny, przy czym ten drugi będzie służył użytkownikom do autopromocji poprzez nienawiść, jaką zamieszczona przez nich treść wzbudzi.
logo
Dostępne będą dwa lajki – pozytywny i negatywny mtkang / shutterstock
Wychowywanie znajomych
Istnieją też tacy użytkownicy, którzy zalewają Facebooka treścią pozbawioną jakiegokolwiek sensu: zdjęciami kotów, złotymi myślami rodem z kart powieści Paula Coelho, postami informującymi o tym, że właśnie wstali albo o tym, że są zmęczeni i źli. Po prostu pierdołami – inaczej się tego nie da nazwać.
Obecnie więc są trzy opcje: a) usunąć taką osobę ze znajomych, b) zablokować ją, c) nie blokować i dostawać spazmów za każdym razem gdy umieści coś w sieci. Często bywa jednak tak, że pierwsze dwie opcje nie wchodzą w grę ze względu na to, że obecność owej osoby wśród listy znajomych jest z jakiegoś konkretnego powodu potrzebna. To np. szef, albo kolega z pracy, który od czasu do czasu może być cennym źródłem informacji.
Oczywiście można także zwrócić tej osobie uwagę wprost, jednak szanse na powodzenie są nikłe, bo prawdopodobnie będziemy jedynymi osobami, które to zrobią.
I tu właśnie pojawia się przycisk „dislike”. Da on możliwość wszystkim znajomym męczącego facebookowicza, powiedzenia mu, że treści jakie zamieszcza w sieci są głupie. Być może więc, gdy kilkadziesiąt osób poinformuje o tym takiego delikwenta, ten zastanowi się dwa razy, zanim postanowi opublikować kolejny pozbawiony sensu post.

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl