
Nie rób tego, zachowuj się w taki sposób, żyj pod moje dyktando – mamy wiedzą najlepiej. Wiele kobiet w pewnym momencie składa sobie obietnicę: "Nigdy nie będę taka jak ona". A potem zauważają, że właśnie się nią stały. Stwierdzają: "Od wyglądu przez zachowanie do podejmowania życiowych decyzji jestem moją mamą". I potrafi być to przerażające i ... pouczające jednocześnie.
Jak dwie krople wody
– Ma wyjątkową skłonność do wpadania w paranoję – tłumaczy Marta. – Zawsze mnie to śmieszyło, że potrafi wymyślić nieistniejący problem z jakiejś błahostki. Niestety, przeszło to na mnie.
26-latka widzi to szczególnie wtedy, kiedy popełnia nieznaczące błędy w pracy i traktuje jako powód do zwolnienia. – Wpadam w panikę, że zaraz wylecę, nigdzie nic nie znajdę i wyląduję na bruku – tłumaczy. Mama zasiała w niej ten niepokój w dzieciństwie. Wtedy przejmowała się jedynkami z matematyki. Na tym podobieństwa jednak się kończą. Marta nie widzi jeszcze u siebie, jak to określa, rodzinnego despotyzmu.
Przypomina sobie kłótnie o imprezy i bałagan w pokoju, teraz mieszka sama, ale mama i tak wie swoje. – Gościła u mnie przez tydzień z powodu remontu – opowiada. – Tak mi wszystko poprzekładała i powyrzucała, że już nie wiem gdzie, co jest.
Ania, 23-letnia dziennikarka, uświadamia sobie podobieństwo do mamy w sposobie układania relacji z ludźmi. – Czasami mam wrażenie, że matkuję swojej własnej siostrze, ponieważ zwracam jej uwagę na takie rzeczy, jakie leżą przede wszystkim w gestii rodziców, np.sprzątania pokoju – wyjaśnia. Ania zaczęła zauważać to w okresie dorastania. Kilka lat później postanowiła walczyć jednak o autonomię i nie czuje dziś, by bezwiednie powielała zachowania matki. – Oddzieliłam to, co "moje" od tego, co jej – mówi.
Ja versus Mama
Ania przez wiele lat nie umiała akceptować czyjejś odmienności i wad. – Zdałam sobie jednak sprawę, że nikt nie jest idealny, ani nikt nie sprosta mojemu wyidealizowanemu obrazowi, więc mam wybór – albo zaakceptować kogoś i utrzymywać z nim kontakt, jeśli oczywiście ja w tej relacji czuję się dobrze, albo zostać sama, bo nikt przecież nie jest dokładnie, taki jakbym chciała – stwierdza.
Wybór, jakiego dokonała, uważa za lepszy niż ten jej matki, która "ma problem z zaakceptowaniem innego od swojego nastawienia do świata". Stąd ich relacje bywają napięte, szczególnie od kiedy Ania myśli po swojemu. – Tak jakby nieświadomie nie zgadzała się na proces mojego uniezależniania od niej. Jedyne, co się jej podoba to fizyczne podobieństwo. – Chciałabym w wieku 50 lat tak dobrze wyglądać.
Tego z kolei nie znosi Agata, którą przeraża, że na zdjęciach wychodzi jak swoja mama i mają podobne głosy. – Widzę ją też we własnych zachowaniach – dodaje. – Moją matkę wkurzało, kiedy spałam długo w weekendy, a coś trzeba było zrobić. W pewnym momencie więc włączała muzykę. Teraz gdy widzę, że mój facet śpi do 11, robię to samo.
Przypomina sobie złożoną kiedyś obietnicę: Nigdy nie będę chciała taka być. Rzeczywistość zweryfikowała poglądy Agaty, ale nadal wierzy, że część zachowań matki nie ma żadnego sensu. – Kiedy zaczęłam prowadzić własny dom, pewne rzeczy wydały mi się zrozumiałe – mówi. – Dla innych nie widzę żadnego wytłumaczenia. Winą za nie Agata obarcza geny, dlatego pilnuje się, by ich nie powielać i wyrzucać ze swojej świadomości.
A ja wolę swoją mamę Innego zdania jest Kasia, która żałuje, że nie widzi wzrostu podobieństwa do swojej mamy.
Kasia
Kiedy o niej mówi, wymienia podobieństwa, które lubi – sposób odgarniania włosów, zamiłowanie do konkretnych książek i wspólnej zabawy na koncertach. Uważa, że "na pewno przejęła jej wiele cech". – Dzisiaj są moje – tłumaczy. – Kiedyś denerwowało mnie między innymi to, że mama tak dokładnie sprząta. Gdy jednak zamieszkałam na studiach z przyjaciółkami, sama zaczęłam niektóre rzeczy robić tak jak mama i nie byłam w stanie pojąć, że da się inaczej.
"Staję się własną matką". To zdanie może przerazić, ale takie przerażenie łatwo opanować, przypominając sobie, że nadal jest się sobą. Relacje córka – mama nie zawsze są łatwe, ale są powodem dla którego pójdzie się w innym, własnym kierunku.
