Podobieństwo do matki nie kończy się na wyglądzie
Podobieństwo do matki nie kończy się na wyglądzie fot. Pixabay

Nie rób tego, zachowuj się w taki sposób, żyj pod moje dyktando – mamy wiedzą najlepiej. Wiele kobiet w pewnym momencie składa sobie obietnicę: "Nigdy nie będę taka jak ona". A potem zauważają, że właśnie się nią stały. Stwierdzają: "Od wyglądu przez zachowanie do podejmowania życiowych decyzji jestem moją mamą". I potrafi być to przerażające i ... pouczające jednocześnie.

REKLAMA
Jak dwie krople wody
– Ma wyjątkową skłonność do wpadania w paranoję – tłumaczy Marta. – Zawsze mnie to śmieszyło, że potrafi wymyślić nieistniejący problem z jakiejś błahostki. Niestety, przeszło to na mnie.
26-latka widzi to szczególnie wtedy, kiedy popełnia nieznaczące błędy w pracy i traktuje jako powód do zwolnienia. – Wpadam w panikę, że zaraz wylecę, nigdzie nic nie znajdę i wyląduję na bruku – tłumaczy. Mama zasiała w niej ten niepokój w dzieciństwie. Wtedy przejmowała się jedynkami z matematyki. Na tym podobieństwa jednak się kończą. Marta nie widzi jeszcze u siebie, jak to określa, rodzinnego despotyzmu.
Przypomina sobie kłótnie o imprezy i bałagan w pokoju, teraz mieszka sama, ale mama i tak wie swoje. – Gościła u mnie przez tydzień z powodu remontu – opowiada. – Tak mi wszystko poprzekładała i powyrzucała, że już nie wiem gdzie, co jest.
Ania, 23-letnia dziennikarka, uświadamia sobie podobieństwo do mamy w sposobie układania relacji z ludźmi. – Czasami mam wrażenie, że matkuję swojej własnej siostrze, ponieważ zwracam jej uwagę na takie rzeczy, jakie leżą przede wszystkim w gestii rodziców, np.sprzątania pokoju – wyjaśnia. Ania zaczęła zauważać to w okresie dorastania. Kilka lat później postanowiła walczyć jednak o autonomię i nie czuje dziś, by bezwiednie powielała zachowania matki. – Oddzieliłam to, co "moje" od tego, co jej – mówi.

Ja versus Mama
Ania przez wiele lat nie umiała akceptować czyjejś odmienności i wad. – Zdałam sobie jednak sprawę, że nikt nie jest idealny, ani nikt nie sprosta mojemu wyidealizowanemu obrazowi, więc mam wybór – albo zaakceptować kogoś i utrzymywać z nim kontakt, jeśli oczywiście ja w tej relacji czuję się dobrze, albo zostać sama, bo nikt przecież nie jest dokładnie, taki jakbym chciała – stwierdza.
Wybór, jakiego dokonała, uważa za lepszy niż ten jej matki, która "ma problem z zaakceptowaniem innego od swojego nastawienia do świata". Stąd ich relacje bywają napięte, szczególnie od kiedy Ania myśli po swojemu. – Tak jakby nieświadomie nie zgadzała się na proces mojego uniezależniania od niej. Jedyne, co się jej podoba to fizyczne podobieństwo. – Chciałabym w wieku 50 lat tak dobrze wyglądać.
Tego z kolei nie znosi Agata, którą przeraża, że na zdjęciach wychodzi jak swoja mama i mają podobne głosy. – Widzę ją też we własnych zachowaniach – dodaje. – Moją matkę wkurzało, kiedy spałam długo w weekendy, a coś trzeba było zrobić. W pewnym momencie więc włączała muzykę. Teraz gdy widzę, że mój facet śpi do 11, robię to samo.
Przypomina sobie złożoną kiedyś obietnicę: Nigdy nie będę chciała taka być. Rzeczywistość zweryfikowała poglądy Agaty, ale nadal wierzy, że część zachowań matki nie ma żadnego sensu. – Kiedy zaczęłam prowadzić własny dom, pewne rzeczy wydały mi się zrozumiałe – mówi. – Dla innych nie widzę żadnego wytłumaczenia. Winą za nie Agata obarcza geny, dlatego pilnuje się, by ich nie powielać i wyrzucać ze swojej świadomości.
A ja wolę swoją mamę
Innego zdania jest Kasia, która żałuje, że nie widzi wzrostu podobieństwa do swojej mamy.
Kasia

Całe życie wszyscy mi powtarzali, jaka to jestem do niej podobna. Teraz raczej już tylko się odróżniam. Mam kilka podobnych gestów, które zauważam. Nie mam wrażenia, że coraz bardziej ją przypominam, wręcz przeciwnie, chociaż chciałabym.

Kiedy o niej mówi, wymienia podobieństwa, które lubi – sposób odgarniania włosów, zamiłowanie do konkretnych książek i wspólnej zabawy na koncertach. Uważa, że "na pewno przejęła jej wiele cech". – Dzisiaj są moje – tłumaczy. – Kiedyś denerwowało mnie między innymi to, że mama tak dokładnie sprząta. Gdy jednak zamieszkałam na studiach z przyjaciółkami, sama zaczęłam niektóre rzeczy robić tak jak mama i nie byłam w stanie pojąć, że da się inaczej.
"Staję się własną matką". To zdanie może przerazić, ale takie przerażenie łatwo opanować, przypominając sobie, że nadal jest się sobą. Relacje córka – mama nie zawsze są łatwe, ale są powodem dla którego pójdzie się w innym, własnym kierunku.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl