Ojciec Miriam Shaded zabiera głos: "Córka poszła do Korwina. Proszę bardzo, ja mam sympatię do innych partii"

Miriam Shaded jest twarzą akcji sprowadzania do Polski syryjskich chrześcijan, ale inicjatywę zaplanował jej ojciec, Moner Shaded
Miriam Shaded jest twarzą akcji sprowadzania do Polski syryjskich chrześcijan, ale inicjatywę zaplanował jej ojciec, Moner Shaded Fot. Sławomir Kamiński / AG
– Syryjscy chrześcijańscy uchodźcy jeszcze nie widzą, że w Niemczech będą obywatelami drugiej kategorii, a w Polsce mieliby ogromną pomoc i ofiarność Polaków. Myślę, że popełnili błędy – mówi w rozmowie z naTemat Moner Shaded, ojciec szefowej Fundacji Estera Miriam Shaded.

To od pana zaczęła się inicjatywa sprowadzenia do Polski chrześcijańskich uchodźców z Syrii. Dziś stoi pan z boku. Akcję Fundacji Estera uznaje pan za sukces?

Rzeczywiście, byłem jej inicjatorem. Otrzymałem prośbę od Kościołów z Syrii, byśmy pomogli potrzebującym. Myślę, że akcja była udana. Oczywiście zostały popełnione błędy, bo nie mieliśmy doświadczenia w tej dziedzinie. Taka inicjatywa została podjęta pierwszy raz w historii. Myślę jednak, że jest bardzo dużo plusów.

A co z tymi błędami?

Nie spodziewaliśmy się pewnych postaw rządu i ludzi, z którymi przyszło nam pracować. Ale nie chcę o tym szerzej mówić. Myślę, że wyciągniemy wnioski i w przyszłości podobna operacja będzie lepiej zaplanowana i przeprowadzona. Zdobyliśmy olbrzymie doświadczenie.

Pojawiały się głosy byłych pracowników Fundacji Estera mówiące o tym, że akcja została przygotowana fatalnie. Poza tym skarżyli się, że oni wykonali całą "brudną robotę", a pana córka Miriam brylowała w mediach.

Tak, docierały do mnie takie głosy. Ale myślę, że te osoby nie widziały całego obrazu. Np. tego, co robiła moja córka. Ona podjęła ogromny wysiłek, pracowała po 16 godzin dziennie. Nie dziwię się jednak ich złości co do spraw organizacyjnych. To przebiegało bardzo szybko, a rząd wymagał np. 60 stron dokumentów na każdego człowieka. To była niesamowita praca i presja.


W takich momentach emocje biorą górę. Chcę zaznaczyć, że te błędy wynikały z niesamowitej determinacji mojej córki, by sprawę przeprowadzić szybko. Ona musiała błyskawicznie podejmować decyzje.
Dziś pojawiają się informacje, że połowa ze sprowadzonych Syryjczyków już wyjechała do Niemiec. Jak pan się do tego odnosi?

Ludzie wybierają wyższy socjal, a myślą, że w Polsce warunki są mniej korzystne. Tyle że oni jeszcze się nie przekonali, że Polacy są bardziej przyjacielscy niż Niemcy. Oni jeszcze nie widzą, że w Niemczech będą obywatelami drugiej kategorii, a w Polsce mieliby ogromną pomoc i ofiarność Polaków. Myślę, że popełnili błędy.

Z drugiej strony już otrzymuję prośby i błagania tych osób, bo niektóre chcą wracać do Polski. Nie chcą być w Niemczech, bo to, czego doświadczają, jest nieprzyjemne i niebezpieczne. Może warunki lepsze, ale tutaj opieka i serdeczność.

A czy to nie jest tak, że te wyjazdy do Niemiec można było z góry przewidzieć?


Myśmy się nie spodziewali. Unia Europejska ma takie zasady, że jeśli do danego kraju przyjeżdża imigrant, to tam zostaje. Byliśmy przekonani, że Niemcy będą odsyłać tych ludzi z powrotem do Polski. Mieliśmy pewność, że nie otrzymają azylu w innym kraju niż tutaj. Ale Merkel popełniła błąd i otworzyła granice dla wszystkich... Gdyby było inaczej, ich odciski palców zostałyby rozesłane po strefie Schengen i ci uchodźcy zostaliby zwróceni do Polski. Nie byłoby problemu, gdyby nie postawa Merkel.

Pana córka zaangażowała się politycznie. Wystartuje do Sejmu z list partii KORWIN. Co pan o tym sądzi?

To jest jej decyzja, na którą nie mam wpływu. Jeśli widzi, że będąc w parlamencie będzie mogła pomóc Syryjczykom, proszę bardzo. Poszła do Korwina, ale ja mam sympatię do innych partii. Ale co do Miriam, to mogłem jej tylko doradzić. I powiedziałem jej, że na pewno będzie miała dużo ataków z różnych stron, także, a może szczególnie, z samej partii KORWIN.
Nie boi się pan upolitycznienia kwestii pomocy uchodźcom?

Miriam nie zapisała się do partii. Ona jest jako kandydat niezależny, ale z list Korwina. Ona nie ma ambicji politycznych. Chce wejść do parlamentu, by uświadamiać ludziom, że trzeba ratować syryjskich chrześcijan.

Miriam nie dostała propozycji od innych partii politycznych. Korwin był pierwszą osobą, która z taką propozycją wystąpiła.

Miriam Shaded otwarcie mówi, że sympatyzuje z reżimem Assada. Pan też?

Nie jestem ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem. Ja chcę pokoju w Syrii, nie popieram żadnej ze strony. Mogę mieć sympatię do pewnych rozwiązań, ale jestem za tym, by Syria była wolnym krajem dla wszystkich, czy to szyici, sunnici, chrześcijanie czy np. druzowie. Chcę Syrii wolnej i demokratycznej.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...