
Nie pierwszy raz polityk wyraża opinię o koleżankach po fachu, które można nazwać seksistowskimi. Od takiej osobie jak Włodzimierz Cimoszewicz wymaga się jednak czegoś więcej, niż komentarza, że premier Polski i walcząca o to stanowisko "nie mają wystarczającej wiedzy i kompetencji", by poprowadzić rząd. Puszcza Białowieska znajduje się chyba zatem na końcu świata.
REKLAMA
– Nie chcę zabrzmieć nieelegancko, ale gdzieś w jakimś wywiadzie powiedziałem: przykro mi, ale uważam, że obie panie nie mają kwalifikacji do kierowania rządem takiego państwa jak Polska – uważa były prezes Rady Ministrów. – To jest bardziej skomplikowane, wymaga większej wiedzy i większego doświadczenia.
W rozmowie z RMF FM stwierdził, że Ewa Kopacz i Beata Szydło nie są wybitnymi politykami, a ich obecność na czele dwóch największych partii to przypadek. – Po stronie Platformy Obywatelskiej według mnie odpowiada za to polityka Tuska, w sumie fatalna. A po stronie PiS-u - wiadomo, Kaczyński musi się schować, więc wystawiono inne twarze – przekonuje.
Pojawia się pytanie, czy Cimoszewicz, siedząc w Puszczy Białowieskiej, dokładnie śledził polityczne losy obu kobiet? Czy zdaje sobie sprawę, że Ewa Kopacz stanęła przed trudnym zadaniem prowadzenia rządu we wcale niełatwym momencie dla Polski? I poradziła sobie całkiem nieźle. Zresztą, już w 2009 roku szefując resortowi zdrowia pokazała charakter – potrafiła wtedy obronić decyzję o niesprowadzaniu szczepionek na ptasią grypę i to mimo ogromnej krytyki, z którą się spotkała.
Będąc premierem również kilkakrotnie pokazała, że nie ulegnie naciskom – zaskakiwała dymisjami, a niedawno słowami o rozwadze w przyjmowaniu imigrantów. W czerwcu media chwaliły ją za dobór współpracowników, w tym m.in. Mariana Zembali jako ministra zdrowia. Newsweek nazwał decyzje Kopacz dowodem na to, że " Platforma wciąż reprezentuje i skupia wokół siebie realne społeczne elity. Ludzi, którzy swoją pracą i talentem osiągnęli w Polsce zawodową i społeczną pozycję". Mimo tego Cimoszewicz przekonuje, że Tusk "wymordował wszystkich, którzy byli wybitniejsi".
Podobnie wypowiedział się o Beacie Szydło, nazywając ją przypadkowo dobraną "inną twarzą partii". Chyba musiał przegapić fakt, że to dzięki jej pracy Andrzej Duda jest dziś prezydentem Polski. Dzięki jej zaangażowaniu w kampanię, społeczeństwo dowiedziało się kim jest nieznany kandydat PiS. I doprowadziła do tego, że został największym rywalem Komorowskiego. Spokojna promocja Dudy okazała się kluczem do sukcesu, którego – nie oszukujmy się – nikt się chyba nie spodziewał. I mimo, że dzisiaj Szydło w roli kandydatki na premiera nie radzi sobie już tak dobrze, o czym pisaliśmy, to nie można odmówić jej wiedzy i kompetencji, o braku których mówi Cimoszewicz.
Wypowiedź takiej persony zaskakuje, ale kiedy przypomnieć sobie, w jaki sposób czasami mówi się się o kobietach w polityce, może nie powinna? We wtorek ogólnopolski portal "W Polityce" zauważył wyłącznie urodę nowej rzeczniczki NIK... A jednak żyjemy w czasach, kiedy bez kompetencji raczej trudno gdziekolwiek zajść. Rzucanie seksistowskich frazesów to może dobry chwyt marketingowy, by o sobie przypomnieć, ale na dłuższą metę zdecydowanie się nie sprawdza.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
