
Były pierwsze dni października, gdy dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" miał wyraźnie zasępioną minę - kampania 1939 roku była już przegrana, a on ciągle, osamotniony, zmagał się z nieprzyjacielem dysponującym ogromnym potencjałem militarnym. Mimo to, wydał przeciwnikowi bitwę. I wygrał...
Ostatni rozkaz gen. Kleeberga, 5 X 1939
Żołnierze! (...) Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca. Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może. Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili — każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą karność - wiem, że staniecie, gdy będzie trzeba. Jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie!.
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
