Czy PO mogłoby otworzyć równie ciekawą restaurację z postaciami z PiS-u?
Czy PO mogłoby otworzyć równie ciekawą restaurację z postaciami z PiS-u? Fot. Screen twitter.com/pisorgpl

Wczoraj o 8.00 rano w Warszawie Beata Szydło otworzyła "restaurację", która w zabawny sposób piętnuje największe przewinienia PO. To dobre posunięcie, które umożliwia głównej opozycyjnej partii zaserwowanie ludziom po raz n-ty tego samego "odgrzewanego kotleta", w nowej atrakcyjnej konwencji. Brawa dla ich spin doktorów. Zastawialiście się jednak jak mogłaby wyglądać podobna restauracja gdyby urządziło ją PO?

REKLAMA
PiS być może za swoich rządów nie mogło się pochwalić tak dużą liczbą afer jak konkurencja – mało które z nich pamiętamy, być może także dlatego, że ostrze najgłośniejszej z nich było wymierzone w Samoobronę śp. Andrzeja Leppera, a nie w partię rządzoną żelazną ręką Jarosława Kaczyńskiego. Niemniej PiS jest bezsprzecznie jednym z najbardziej wyrazistych, najbardziej barwnych ugrupowań na naszej scenie politycznej. Aż się tu roi od postaci, koło których nie sposób przejść obojętnie i niezależnie od tego czy je lubimy czy nie, trudno by im było zarzucić nijakość.
logo
Czy cień Antoniego Macierewicza rzuci blady postrach na członków obecnego rządu po wyborach? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wyobraźmy sobie więc, że któregoś najbliższego popołudnia stajemy przed drzwiami restauracji zarządzanej przez postaci z PiS. Co mogłoby się naszym oczom ukazać po przekroczeniu progu?
Czy masz już swoją teczkę z napisem "tajne"?
Zaraz przy wejściu z książką rezerwacyjną stałby pewnie Antoni Macierewicz próbujący ze swoim zwykłym, lekko ironicznym uśmiechem, poznać nasze nazwisko. Po szybkim przewertowaniu podręcznego archiwum (gdzie być może znalazłyby się jakieś interesujące o nas lub naszych najbliższych informacje...) byłby nam przydzielany "właściwy", stygmatyzujący nas już pozytywnie lub negatywnie, stolik. Stygmatyzujący być może nie na zawsze – przecież dla PiS-u zależnie od okoliczności nie jest problemem powiedzieć, że fajny jest np. Adam Gierek.
"Cztery kąty a szpieg piąty, sufit, z góry przejrzy moje sny"
Po rozgoszczeniu się na wskazanym miejscu wreszcie moglibyśmy się po lokalu rozejrzeć, zapoznać z jego atmosferą. Można przypuszczać, że większość konwersacji wokół nas byłaby prowadzona szeptem bądź krzykiem. Są to konwencje popularne w PiSie, często słyszymy, że konkurenci z innych ugrupowań tworzą przestępcze siatki i spiski, mające zaszkodzić Polsce. O tych szemranych sprawach partia głośno krzyczy, rzadko pokazuje konkrety – być może za to jej członkowie przekazują je sobie nawzajem "na ucho". Być może też służby bezpieczeństwa zapewnią nam niejedno interesujące polityczne show już po wyborach, gdy dostaną się w ręce lidera sondaży. W restauracji pomiędzy stolikami przechadzałby się oczywiście Mariusz Kamiński, który miałby baczenie na to, co się przy nich dzieje.
logo
Chcielibyście wiedzieć co trzyma w swoich notatkach Mariusz Kamiński? Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta
Na modłę patriotyczną
Ściany w lokalu byłyby pokryte zdjęciami katastrofy smoleńskiej, przemieszanej z materiałem oddającym cześć ofiarom zbrodni katyńskiej i antyrosyjskimi hasłami, sugerującymi więcej niż niejasną rolę Władimira Putina. Gdzieś w bocznych salach towarzyszyłyby temu patriotyczne obrazy z innych narodowych tragedii (koniecznie tragedii – nie zwycięstw), w rodzaju Powstania Warszawskiego. Z głośników zamiast muzyki wydobywałyby się nabożne audycje radia Maryja, próbujące sporo ugrać na niechęci do różnych grup społecznych. Czasem dla urozmaicenia i złagodzenia atmosfery Jacek Kurski, znany ze swego scenicznego talentu, przygrywałby na gitarze jakieś piosenki ze swej młodości.
Savoir vivre, o czym wypada mówić przy obiedzie
Być może przy okolicznych stolikach moglibyśmy trafić na ciekawych sąsiadów, w rodzaju prezydenta Andrzeja Dudy, pochylającego się z przedstawicielami SKOK-ów nad nieciekawą po niedawnych aferach sytuacją tychże. Być może też posłanka Krystyna Pawłowicz swoim pełnym ogłady i miłości bliźniego językiem (któremu może się równać chyba jedynie Stefan Niesiołowski) udzielałaby komuś kolejnej sążnistej wypowiedzi w sprawach światopoglądowych.
logo
Jak długo jeszcze Jarosław Kaczyński wytrzyma w swojej drugoplanowej roli? Fot. Franciszek Mazur / AG
Postać w cieniu
Zamówienia od ludzi zbierałaby Beata Szydło, która przecież zdążyła już udowodnić jak sprawnym jest politykiem pod względem umiejętności sprostania różnym gustom i realizowania zróżnicowanych potrzeb. A gdzie byłby prezes Kaczyński, skoro to ona rządziłaby lokalem? Tam gdzie jest teraz – schowany nieco w kącie, niczym tajemnicze postaci starszych panów, przesiadujący w barach na filmach Martina Scorsese. Niby niepozorny, zwykły i wycofany, a jednak przyciągający uwagę jak magnes. Popijałby mocną, czarną kawę i spokojnie przyglądał się, jak jego interes radzi sobie bez niego w roli głównej. Ciekawe kiedy drugoplanowa rola by mu się znudziła. A czy ta w życiu realnym znudzi mu się już na dobre jeszcze przed końcem kampanii?
W epilogu dodajmy jeszcze małą, skromną rólkę dla interesującej postaci, co do której nie wierzę, że zniknie z życia politycznego wraz z tą kadencją – Adama Hofmana. W zarysowanej restauracji mógłby być boyem, który by odstawiał nasz samochód. Znając jego zamiłowania parkowałby go aż w następnym mieście. Może nawet w Madrycie...

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl