Akcję "Polska Biega" ma "Gazeta Wyborcza", swoją akcję związaną z bieganiem mamy też my.
Akcję "Polska Biega" ma "Gazeta Wyborcza", swoją akcję związaną z bieganiem mamy też my. fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

- Wiecie, te zajęcia dzisiaj to był lekki trening, taki na start. Teraz będzie już coraz mocniej - tymi słowami Mateusz Jasiński zakończył środowe pierwsze zajęcia dla czytelników naTemat, organizowane przez nasz portal oraz serwis treningbiegacza.pl. Lekki, banalny? Naprawdę? Po prawie półgodzinnych ćwiczeniach na bieżni stadionu na Agrykoli część ludzi wyglądało na lekko zmęczonych i obolałych. Ale przecież o to w tym wszystkim chodzi. O frajdę, przyjemność, ale i trening.

REKLAMA
Środowe spotkanie możemy z całą pewnością uznać za bardzo udane. Przybyło ok. 30 osób. Mamy nadzieję, że na każdym następnym frekwencja będzie się zwiększać.
- Rozgrzewka po biegu musi iść od góry na dół - informował Mateusz. Dlatego zaczęliśmy od mięśni szyi i barków, potem były przeplatanka, krok dostawny, przebieżki na 80 procent swych możliwości. Na koniec typowe ćwiczenia rozciągające. Bardzo dużo bardzo różnych ćwiczeń, a wszystko w ciągu niespełna 30 minut.
Wcześniej, o godz. 19.00 zebraliśmy się przed wejściem do siedziby Programu Trzeciego Polskiego Radia, Mateusz powiedział parę zdań. O tym, co w jakiej kolejności będziemy robić. I o tym, jak w ogóle wyobraża sobie całą ideę cotygodniowych spotkań. Potem ruszyliśmy pobiegać. Agrykola jest świetnym miejscem do tego typu treningu. Blisko centrum wielkiego miasta, do tego duży park, gdzie można biegać po równym ale i pod górę (droga w stronę placu na Rozdrożu). Trzeba jednak także uważać, bo trenują nam różne grupki biegowe i łatwo jest przypadkiem pobiec za niewłaściwą, czego w środę doświadczył jeden z nas.
Mateusz opowiada o treningu, który poprowadził:
Biegaliśmy po pętli, przez ok. 20 minut. Tempo? Było zróżnicowane, podzieliliśmy się na kilka grupek. Najlepsi biegli w tempie 5:20/km, słabsi - nieco ponad 6min/km (to inaczej bieg z prędkością 10km/h - red.). Mateusz przemieszczał się między grupkami, patrzył na technikę biegu poszczególnych osób, udzielał nam rad. Jeden z nas dowiedział się, że za bardzo odbija się z pięt i niepotrzebnie wymachuje barkami. Gdy tylko ktoś chciał, mógł podejść i o coś zapytać. Tak też ludzie czynili. Mateusz tłumaczył dlaczego rozgrzewkę najlepiej jest robić po biegu a nie przed nim. Mówił też o tym w jakim tempie powinno się odbywać trening, w zależności od własnych możliwości.
Daria Brożek, zaraz po treningu:

Ludzie przyszli różni. Jedni, jak sami mówili, brali już udział w różnych zajęciach na ścieżkach biegowych. Inni byli niemal początkujący. Daria, koleżanka kolegi, kiedyś regularnie biegała, teraz chce wrócić po miesiącu przerwy. Jest wysportowana, regularnie chodzi na fitness, stwierdziła, że taka idea treningów jest właśnie dla niej. Miła, przyjemna była też atmosfera. Mimo, że jeden z nas był w koszulce Barcelony, a inny z trenujących miał na sobie trykot Realu, do żadnych zgrzytów czy nawet złośliwości nie doszło.
Było też zabawnie. Gdy jeden z ćwiczących po jednej z przebieżek doznał urazu łydki, Mateusz podszedł do niego i polecił odpowiednie ćwiczenie. Pochylenie do przodu, oparcie rąk o barierkę i rozciągnięcie łydek. Tak by mu przeszło. Minęło kilka sekund i to właśnie ćwiczenie wykonywał nie tylko kontuzjowany, ale wszyscy obecni. Bo zrozumieli, że mówił to do nich.
Damian Czubak, zaraz po treningu:
Za niecały tydzień spotkanie kolejne. Ma być nieco ciężej. Zatem do zobaczenia w środę w tym samym miejscu.
JAKUB RADOMSKI
KRYSTIAN DURMA