Symbol SS dźwignią handlu?
Symbol SS dźwignią handlu? Fot. Shutterstock

Plakat z żołnierzem wojsk Waffen-SS pojawił się w trakcie inscenizacji historycznej. Według Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze, SS to organizacja zbrodnicza. W związku z tym pojawiło się oskarżenie o szerzenie faszystowskich treści. Właściciel firmy Bog Art, która wypuściła szokującą reklamę, nie poczuwa się do winy. Sprawie zaś przygląda się prokuratura.

REKLAMA
Założyciel Muzeum Techniki Militarnej Riese-Molke, gdzie pojawił się plakat, jest znajomym optyka Krzysztofa Kuśmierskiego. Ten od lat bierze w organizowanych tam rekonstrukcjach historycznych. Wciela się zwykle w komendanta obozu lub lekarza. I to on pozuje w mundurze SS na wykorzystanym w reklamie zdjęciu – opisuje "Gazeta Wyborcza" we Wrocławiu".
– Ja z tą reklamą nie miałem nic wspólnego – twierdzi Kuśmierski. Dodaje, że o materiały do niej poprosił go właściciel muzeum. – Krzysztof gra w naszych rekonstrukcjach bez żadnego wynagrodzenia – odpowiada organizator imprezy. – Pomyślałem, że fajnie byłoby, by reklama jego firmy pojawiła się na imprezie.
Uważa, że odpowiedzialność ponosi jedynie grafik, ale reklama i tak zawisła na płocie. – Na zdjęciu nie ma nic, co mogłoby obrażać – utrzymuje optyk. – To była tylko reklama na potrzeby inscenizacji. Nie chodziło o gloryfikację systemu faszystowskiego.
Inaczej uważał Piotr Lewandowski, prezes poznańskiej Fundacji Thesaurus, który ją zobaczył. W jego imieniu rzecznik praw pacjenta, Krystyna Barbara Kozłowska powiadomiła prokuraturę. – Na zdjęciach widać, że prowadzący zakład optyczny reklamuje się w mundurze zbrodniczej formacji SS. Tymczasem na terenie, na którym zawisła reklama, w czasie wojny był obóz filialny KL Gross-Rosen – mówi Lewandowski. – Biorąc pod uwagę nieludzkie eksperymenty medyczne prowadzone w obozach koncentracyjnych, taka forma reklamy jest nie tylko nieetyczna, ale naszym zdaniem wyczerpuje znamiona czynu zabronionego – dodaje.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl