
Kolejne transfery z ugrupowania Janusza Palikota do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Tym razem odchodzą członkowie z Dolnego Śląska. Jak sami mówią, "polityka Palikota nie opiera się na żadnym konkretnym programie, a szyld Nowoczesnego Państwa jest pustym hasłem". Działacze dodatkowo zarzucają partii, że zarządzana jest ona "antydemokratycznie".
REKLAMA
Oficjalnie transfer ma zostać ogłoszony we Wrocławiu, pod pomnikiem Bolesława Chrobrego. Działaczom RP ma towarzyszyć europosłanka Sojuszu Lidia Geringer do Oedenberg - podaje portal TVP.Info. Trzydzieści osób przechodzi do SLD za Kornelem Lenkowskim, liderem "transferowej" grupy. Lenkowski zasiadał w zarządzie dolnośląskiego okręgu RP i w rozmowie z TVP.Info stwierdził, że "odejście 30 działaczy jest istotnym ubytkiem". Na Dolnym Śląsku Ruch Palikota liczy sobie 180 osób.
Informacje o odejściu 30 działaczy potwierdza w rozmowie z nami Andrzej Rozenek, rzecznik klubu parlamentarnego RP. - To są ludzie wyrzuceni z partii. Ich lider założył stowarzyszenie i pobierał w nim składki bez wiedzy i zgody zarządu - wyjaśnia sytuację poseł. Nasz rozmówca zaznacza, że Lenkowski już któryś raz z kolei zmienia partię. Wcześniej był w PO, stamtąd przyszedł do RP, teraz zaś przechodzi do SLD.
Zarzuty wobec Palikota
Lenkowski zdradził dwa powody odejścia. Pierwszy to program partii Janusza Palikota, a raczej jego brak. "RP to dzisiaj tylko szyldy i hasła" - twierdzi Lenkowski. W oświadczeniu, do którego dotarło TVP.Info, zbuntowani działacze oskarżają Ruch Palikota o "marnowanie zaangażowania i pieniędzy na pustosłowa liderów ugrupowania" i "wykorzystanie entuzjazmu i lewicowych przekonań".
Jednak głównym zarzutem Lenkowskiego i jego kolegów jest fakt, jakoby RP był "zarządzany antydemokratycznie". To znaczy - nie przestrzega się w nim regulaminu i "wyrzuca członków nawet ich o tym nie informując".
Inni członkowie zaprzeczają
Zarzuty te odpierają posłowie Ruchu. - Muszę powiedzieć, że u nas tej demokracji jest czasem nawet za dużo - mówi pół-żartem Andrzej Rozenek - Posłowie z danych okręgów nie mogą być szefami struktur lokalnych, a każda funkcja może być pełniona tylko przez 2 kadencje - wyjaśnia już zupełnie poważnie rzecznik klubu RP. I podkreśla, że Ruch Palikota to obecnie najbardziej demokratyczna partia w Sejmie.
Podobnie twierdzi Robert Biedroń, który wcześniej był członkiem właśnie Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - To właśnie w SLD decyzje były podejmowane niedemokratycznie. Grzegorz Napieralski decydował o tym, kto ma być na listach, a lokalne struktury nie miały na to wpływu - opowiada nam Biedroń. Jako przykład takiego zachowania poseł wskazuje swoją sytuację: otrzymał propozycję startowania do Sejmu z list na Śląsku, chociaż z tym regionem nie ma nic wspólnego.
Z kolei w Ruchu Palikota, zaznacza Biedroń, członkowie nie są w żaden sposób "sterowani". - W sprawie reformy emerytalnej mogliśmy głosować zgodnie z własnym sumieniem, nikt nam nic nie kazał - chwali swoje ugrupowanie parlamentarzysta.
Centralnie i lokalnie
Oczywiście, można powiedzieć, że sytuacja posłów jest zgoła inna niż lokalnych działaczy. Ale również członkowie RP z niższego szczebla nie zgadzają się ze słowami Kornela Lenkowskiego. Jak mówi nam jeden z warszawskich członków RP, "nie spotkał się z jakimkolwiek przejawem braku demokratyczności w partii, wręcz przeciwnie". - Fenomenem Ruchu jest to, że tu nie ma przysłowiowego "pana prezesa", tylko jest Janusz - mówi nam działacz.
Nasz rozmówca podkreśla też, że dużo zależy od ambicji człowieka. Część ludzi - "nota bene większość" - którzy przystąpili do Ruchu Palikota, zrobiła to ze "szczerej chęci wprowadzenia zmian w kraju". Ale pojawili się też zwykli karierowicze. - Niektórzy zwyczajnie nie spełnili swoich politycznych ambicji - opowiada warszawski członek RP. - Chociaż trudno mi ocenić, czy takie kryterium można zastosować wobec grupy z Wrocławia.
Nic się nie stało
Członkowie Ruchu Palikota, chociaż ubolewają nad stratą każdego członka, nie widzą w transferze wielkiego problemu. - Działaczom tym życzę jak najlepiej - oświadcza Robert Biedroń - Ale ja dokładnie z tych samych powodów, o których mówi Lenkowski, przeszedłem z SLD do Palikota i za nic bym się nie zamienił.
