
Pomysł nowego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, aby z syryjskich uchodźców przybywających do Polski stworzyć swego rodzaju armię, która miałaby następnie - z pomocą naszego kraju - wywalczyć sobie niepodległość w Syrii, wcale nie jest zupełnie nowy. Polacy już przed wojną zaangażowali się w podobny proces, pomagając żydowskim syjonistom.
Warszawa niepokoiła się brytyjskimi ograniczeniami imigracyjnymi i starała się przekonać Brytyjczyków do rozluźnienia tej polityki. O zainteresowaniu Palestyną jako terenem żydowskiej kolonizacji mówił na zamkniętym posiedzeniu Rady Ligi Narodów we wrześniu 1937 r. minister spraw zagranicznych Józef Beck, konkludując, że rząd polski będzie dążył do uzyskania dla tego kraju (Palestyny) maksimum zdolności absorbcyjnej.
(...) Wobec niechęci Wielkiej Brytanii do zmiany polityki palestyńskiej rozglądano się za potencjalnymi zamorskimi terenami do osiedlenia polskich Żydów. Brak możliwości znalezienia alternatywnych kierunków emigracji i szans ich powodzenia wśród Żydów skłonił władze polskiego do wspierania programu syjonistycznego.
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
