Ze’ew Żabotyński w mundurze Legionu Żydowskiego.
Ze’ew Żabotyński w mundurze Legionu Żydowskiego. Domena publiczna

Pomysł nowego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, aby z syryjskich uchodźców przybywających do Polski stworzyć swego rodzaju armię, która miałaby następnie - z pomocą naszego kraju - wywalczyć sobie niepodległość w Syrii, wcale nie jest zupełnie nowy. Polacy już przed wojną zaangażowali się w podobny proces, pomagając żydowskim syjonistom.

REKLAMA
Był rok 1936, kiedy Zeew (Włodzimierz) Żabotyński, znany żydowski działacz polityczny, niegdysiejszy dowódca Legionu Żydowskiego (w czasie I wojny światowej), powołał do życia Nową Organizację Syjonistyczną. Syjonizm, czyli utworzona pod koniec XIX stulecia koncepcja, zakładająca stworzenie w Palestynie państwa żydowskiego, była już wówczas dobrze znana. Żabotyński był reprezentantem jej skrajnego nurtu - chciał walczyć o Izrael z bronią w ręku. Jego rewizjonistyczne, nacjonalistyczno-konserwatywne poglądy, żydowska lewica porównywała do... ideologii nazistów.
Przywódca syjonistów uparcie podkreślał, że społeczność żydowska na Starym Kontynencie jest w wielkim zagrożeniu - przed rokiem w III Rzeszy weszły w życie wymierzone w Żydów ustawy norymberskie - postulując jej jak najszybszą ewakuację na Bliski Wschód. Na ziemie palestyńskie, które zgodnie z brytyjską zapowiedzią z 1917 roku, miały być "żydowską siedzibą narodową".
logo
Nielegalni imigranci lądują na plażach Tel Awiwu. Statek "Patria" - 22 sierpnia 1939 r. Domena publiczna
Żabotyński, ceniący bardzo zmarłego już marszałka Piłsudskiego, wzorował się na polskim czynie niepodległościowym z lat 1914-1918. Szczególnie fascynowały go Legiony Polskie - zaczątek regularnego polskiego wojska, walczące za narodową sprawę u boku Austro-Węgier. Żydowski działacz postanowił więc... skorzystać z propozycji państwa, w którym mieszkał. Wspierał go Abraham Stern, szef radykalnej organizacji Lehi odpowiedzialnej za zamachy terrorystyczne w brytyjskim mandacie Palestyny.
Obaj, wraz z innymi działaczami (za porozumieniem z Polakami byli też przywódcy organizacji Hagana i Irgun), nawiązali kontakt z polskim rządem sanacyjnym. W końcu, w 1938 roku, osiągnięto porozumienie. – Rząd Polski pragnąłby dziełu syjonistycznemu pomóc nie dlatego, że chciałby się Żydów pozbyć; raczej dlatego, że syjonizm jest szlachetną i humanitarną ideą – argumentował premier Felicjan Sławoj Składkowski.
Polacy zobowiązywali się m.in. do organizacji szkolenia członków żydowskiej organizacji (a także wsparcie dla jej młodzieżówki - Bejtaru), a następnie przerzucenia jej na Bliski Wschód.
logo
Członkowie bojówki "Betar" w Szydłowcu, ok. 1932 roku. yizkor.nypl.org / Domena publiczna
Była to zaledwie część szerokiego programu prawego skrzydła syjonistów (zwolennicy Żabotyńskiego), który zakładał stopniową ewakuację do Palestyny nawet 1,5 mln Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej, z czego prawie połowa - 700 tysięcy - miała pochodzić z Polski. Zamiar ten chciano zrealizować w dekadę. Udało się tylko częściowo - łącznie w latach 30. do Palestyny uciekło ok. ćwierć miliona europejskich Żydów.

Warszawa niepokoiła się brytyjskimi ograniczeniami imigracyjnymi i starała się przekonać Brytyjczyków do rozluźnienia tej polityki. O zainteresowaniu Palestyną jako terenem żydowskiej kolonizacji mówił na zamkniętym posiedzeniu Rady Ligi Narodów we wrześniu 1937 r. minister spraw zagranicznych Józef Beck, konkludując, że rząd polski będzie dążył do uzyskania dla tego kraju (Palestyny) maksimum zdolności absorbcyjnej.

(...) Wobec niechęci Wielkiej Brytanii do zmiany polityki palestyńskiej rozglądano się za potencjalnymi zamorskimi terenami do osiedlenia polskich Żydów. Brak możliwości znalezienia alternatywnych kierunków emigracji i szans ich powodzenia wśród Żydów skłonił władze polskiego do wspierania programu syjonistycznego.

A. Patek, Nielegalna emigracja żydowska z II Rzeczypospolitej do Palestyny, [w:] Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2009, z. 136.
logo
Ze’ew Żabotyński - przywódca skrajnego odłamu syjonistów. Domena publiczna
Jak w praktyce wyglądały tajne szkolenia syjonistów? Uczono nie tylko walki, ale i zasad konspiracji, a także dywersji. Polska strona miała wziąć na siebie cały ciężar organizacyjny. Członków oddziału Żabotyńskiego szkolono w różnych obozach wojskowych - m.in. w Warszawie, Rembertowie (obecnie część stolicy), Andrychowie, Pińsku i Zofiówce na Wołyniu.
Zajęcia wojskowe przeprowadzano jeszcze wiosną 1939 roku, kiedy Europa zmierzała już do wojny, we wsi Bolęcin w Beskidzie Małym. Wszystko utrzymywano w największej tajemnicy; rozgłos, ze względu choćby na nieprzychylne stanowisko Wielkiej Brytanii w kwestii wspierania nielegalnej fali emigracji (alija bet), byłby niewskazany.
Polska użyczyła też syjonistom pożyczki na kwotę 212 tysięcy złotych - w gotówce oraz broni i sprzęcie wojskowym. Czymś trzeba było przecież walczyć.
logo
Proporczyk Żydowskiego Związku Wojskowego. David95, na lic. CC BY-SA 3.0
Wybuch wojny zatrzymał falę aliji znad Wisły, sprawił też, że spora część syjonistów z Polski podjęła działalność konspiracyjną w warunkach okupacji. Wielu zasiliło szeregi Żydowskiego Związku Wojskowego, walcząc w 1943 roku (Żabotyński nie żył już od trzech lat), u boku lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej, w powstaniu w getcie warszawskim.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl