
Z jednej strony bliżej nieokreślona grupa osób przesiadujących przed monitorami, z drugiej – ludzie uzbrojeni w karabiny i bomby, ścinający na nagraniach wideo maczetami głowy wrogów. Hakerzy z Anonymous wypowiedzieli Państwu Islamskiemu wojnę, zapowiadając przeprowadzenie przeciwko niemu ogromnej operacji mającej poważnie nadwyrężyć jego siły. Czy należy tego typu oświadczenia traktować poważnie? Co właściwie może człowiek przy klawiaturze w walce z po zęby uzbrojonym fanatykiem gotowym na wszystko?
Odpowiadając z góry w skrócie: może bardzo dużo. Nasz świat już dawno odszedł od modelu, w którym wojny wygrywał ten, który miał jedynie więcej czołgów i samolotów do dyspozycji. O tym, jak istotny jest internet i środki komunikacji, świadczy m. in. to, że Al Kaida w swoim planie utworzenia islamskiego kalifatu sprzed ponad dekady, uznała cyber-ataki na USA jako ważny element jednej z faz swoich zakrojonych na szeroką skalę operacji.
Anonymus swoimi hakerskimi atakami zamierzają uderzyć w finanse Państwa Islamskiego, jego propagandowe możliwości mobilizowania wokół siebie ludzi i zdolności komunikowania się. Tropieni będą też ludzie odpowiedzialni za organizację paryskich zamachów.
Członek Anonymus
filmik zamieszczony na YouTube, na kanale Dark Vaador. Tłumaczenie za: Newsweek Polska.
Operacja specjalna o kryptonimie #OpParis w praktyce będzie polegała głównie na zbieraniu danych wywiadowczych, przekazywanych dalej agencjom zaangażowanych w konflikt państw i/lub publikowaniu ich. Mają być także niszczone strony internetowe i konta osób powiązanych z Państwem Islamskim. Są już pierwsze efekty przeprowadzanej operecji – przejętych zostało ok. 5 500 kont osób powiązanych z ISIS na Twitterze.

Tym, którym wydaje się, że to niewiele, warto przytoczyć akcję niedawno przeprowadzoną przez haktywistów (tak sami siebie nazywają). Jedno z ich odgałęzień Ghost Security Group (GSG) ujawniło, że zamachowcy odpowiedzialni za masakry w stolicy Francji bazowali na pieniądzach uzyskiwanych poprzez wirtualny system Bitcoin. Organizacja już przed atakami informowała służby wywiadowcze o tym, że w najbliższym czasie są przygotowywane tego typu akcje. Dane te analizowało m. in. FBI, a były szef CIA i były naczelny dowódca sił koalicyjnych w Iraku David Petraeus potwierdził, że stanowiły materiał o poważnej wartości.
Przyznanie tego nie było łatwe – Anonymus przeprowadza wiele akcji, które uderzają we władze Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Być zmuszonym polegać na danych organizacji, której członków uważa się za wrogów państwa i kryminalistów, z pewnością jest gorzką pigułką do przełknięcia.
Członkom GSG udało się zidentyfikować wiele Bitcoinowych portfeli wykorzystywanych przez Państwo Islamskie ukrytych w tzw. głębokiej sieci. Namierzyli m. in. łańcuch transakcji prowadzących do konta na którym znajdowało się 3 mln dolarów. Jak podawała wcześniej niemiecka stacja telewizyjna Deutsche Welle, dżihadyści obecnie eksperymentują ze złotem i wirtualną walutą jako fundamentami swojego finansowania.
W powyższym przypadku grupie hakerów udało się uczynić powyższe poprzez tzw. "data mining", czyli przekopywanie informacji, monitorowanie maili i mediów społecznościowych, tzw. analizy predyktywne i inne utrzymywane w tajemnicy sposoby gromadzenia informacji.
Obecna #OpParis nie jest początkiem walki Anonymous z Państwem Islamskim. Organizacja zajęła się tym na szerszą skalę już po atakach na pracowników gazety "Charlie Hebdo" w styczniu tego roku. Do tej pory spowodowali zniknięcie z sieci 149 stron szerzących idee ISIS i zachęcających do wstąpienia w jej szeregi, tudzież działania na jej rzecz. Ujawnili 101 000 kont członków organizacji lub ich sympatyków i spowodowali usunięcie 5900 propagandowych wideoklipów (dane przytaczają na swej stronie).
Warto więc zadać pytanie, dlaczego Anonymous mówi właśnie teraz o wypowiedzeniu dżihadystom wojny, skoro od dawna już ją prowadzi. Post o tym na facebookowym fanpage'u polubiło lub udostępniło mnóstwo osób, pisano i mówiono też o tym w mediach na całym świecie.
Deklaracja pozwoliła zwrócić uwagę większej ilości ludzi na działania prowadzone przez organizację (są bardzo różne – od ujawniania pedofilów, do odkrywania brudów władzy) i ich autorską narrację poszczególnych wydarzeń, często odmienną od tej z głównego nurtu. Pozytywnie wpłynęła też na ich image – światowym rządom odtąd trudniej będzie przedstawiać ich jako godnych pogardy przestępców ukrywających się gdzieś po drugiej stronie kabla.
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
