My, obywatele, zaczynamy przegrywać. "PiS jest jak wirus, który lasuje ludziom mózgi"
My, obywatele, zaczynamy przegrywać. "PiS jest jak wirus, który lasuje ludziom mózgi" Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta .

Henryka Krzywonos znów zatrzymuje tramwaj. Mimo, że powinna być już jedynie historycznym symbolem walki o demokracje, bezprawne działania rządzących na nowo każą jej stawać w obronie wolności. Szydercy z PiS śmieją się, że "nie jest trudno zatrzymać tramwaj". Oby nie okazało się, że trudniej niż 35 lat temu. - My, obywatele, zaczynamy przegrywać - stwierdziła Henryka Krzywonos w programie Moniki Olejnik.

REKLAMA
Większość Polaków prawdopodobnie nie ma pojęcia o delikcie konstytucyjnym. Wyborcy PiS czekają cierpliwie na swoje 500 zł i darmowe leki, które obiecano im w kampanii wyborczej. Dopóki PiS będzie rozdawał pieniądze, a przynajmniej je obiecywał, nie ma obaw co do spadku poparcia. Zresztą, co tu dużo pisać - 40 proc. Polaków dopuszcza ustrój, w którym prym wiedzie niedemokratyczna władza.
Coraz większe obawy i brak nadziei mają zaś ci, którzy nie głosowali na PiS. Albo jak znany adwokat Robert Dopierała, głosowali, ale czują się rozczarowani PiSkriegiem. – Odbieram panu głos – napisał mecenas w liście do Andrzeja Dudy. Niestety, jest już na to za późno.
Co robić?
NiePiSowscy wyborcy mają dziś dwie możliwości działania. Pierwsza, to wyjście na ulice, do czego nawołuje choćby Ryszard Petru. Jednak walczący o miano "lidera opozycji" musi pamiętać o odpowiedzialność, jaka na nim spoczywa. Bo wyjście na ulicę to nie piknik, a konsekwencje mogą być daleko idące.
Jest jednak również spora grupa, która czuje że przegrywa. Że przez najbliższe lata Polska będzie utrapieniem Europy, jak napisał dziś „The Economist”, i że w zasadzie nic się nie da zrobić. Potwierdzają to błyskawiczne i zdecydowane działania PiS, którego jak się wydaje, nikt i nic dzisiaj nie zatrzyma. Położyli rękę na wszystkich fundamentach państwa. Z wyjątkiem ludzi.
Do naszej redakcji przychodzi coraz więcej listów od rozgoryczonych czytelników. Wielu z nich pisze o poczuciu bezradności. Przeraża ich, że prezydent łamiący konstytucję (zdaniem wielu autorytetów z dziedziny prawa) nie spotyka się z żadną odpowiedzialnością za swoje czyny.
logo
Protest obywatelski przeciwko zmianom w TK w Warszawie Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
"Już raz to przeżyłam"
Jedną z takich osób jest pani Jolanta z Łodzi, która czuje dokładnie to samo, co Henryka Krzywonos - że obywatele przegrywają. – Po orędziu prezydenta, który nie wziął po uwagę orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, bo "inaczej interpretuje konstytucję" przypomniały mi się dawne czasy. Ostatni raz z takim bezprawiem, kłamstwem i obłudą w imię jakiegoś "dobra narodu" mieliśmy do czynienia w stanie wojennym. Tylko wtedy było łatwiej, bo z jednej strony był rzeczywiście naród, a z drugiej władza, za którą stało wojsko, milicja i ZOMO – pisze czytelniczka naTemat.
Jolanta
Czytelniczka naTemat

Dziś przerażenie ogarnia, gdy czyta się wypowiedzi osób "zarażonych" PiS. To działa jak wirus, który lasuje ludziom mózgi w nieodwracalny sposób. Każdy logiczny argument potrafią obrócić przeciwko tobie, a jak już się nie da, to wchodzi koronny argument - dobro narodu.

Pani Jolanta i tak nie dostanie 500 zł i nie przekona jej 8 tys. zł wolne od podatku. – Ja tego nie chcę! Natomiast chcę, aby przestępcy siedzieli w więzieniach, a nie w rządzie. Chcę możliwości in vitro dla moich dzieci. Sama chcę decydować, kiedy robię zakupy, kiedy świętuję i na co pójdę do teatru. – Wiem, że ten list i tak niczego nie zmieni, bo zostanie odebrany jako "trzęsienie portkami" przed ludźmi, którzy doszli do władzy po latach bezprawia – kończy nasza czytelniczka.

48 proc. badanych w sondażu Ariadna sądzi, że posłowie Zjednoczonej Prawicy (PiS, SP, PR) swoimi działaniami wobec Trybunału Konstytucyjnego naruszają Konstytucję RP. Tylko 29 proc. respondentów było przeciwnego zdania, głównie twardy elektorat PiS. Czytaj więcej

"Liczę na media"
Wszelkie głosy niezadowolenia są dziś traktowane przez prawicę (polityków, publicystów, wyborców) jako lament. Odmawia się prawa do narzekania, a dziennikarze nieprzychylni władzy muszą pożegnać się z pracą, przynajmniej w mediach publicznych. Już niedługo - narodowych. Mimo to, ludzie liczą na media. Liczy Maciej Skwierz - czytelnik naTemat.
logo
Zwolennicy demokracji i konstytucji podczas pikiety przed Pałacem Prezydenckim. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta .
Pan Maciej napisał do mnie w sprawie wygaszania programu in vitro. Liczy na to, że media nie odpuszczą i będą wbijać szpilkę większości Sejmowej, kierującej się przede wszystkim przyjętą ideologią. Pan Maciej pisze, że nie jest jeszcze ojcem, ale w głowie mu się nie mieści, że w XXI wieku, w europejskim Państwie można dopuszczać się tak barbarzyńskiego działania wobec tych wszystkich, którzy wypruwają sobie żyły aby zrealizować marzenia o posiadaniu potomstwa.
Maciej
Czytelnik naTemat

Brzydzę się takim krajem, w którym partia rządząca zamiast dialogu wprowadza ideologiczny terror. Wie co dla wszystkich ludzi najlepsze (skąd my to znamy - są już na świecie takie kraje...) Co będzie dalej pytam - zabronią transplantacji - bo może dusza dawcy zabłąka się w ciele biorcy?

Zdaniem pana Macieja, rząd powinien stwarzać możliwości korzystania z owoców nauki, a nie z nimi walczyć. Zajmować się uwarunkowaniami prawnymi a nie walką światopoglądową i narzucaniem wizji świata "starszego pana". – Na to się nie godzę i liczę, że media poświęcą więcej uwagi tej sprawie – pisze nasz czytelnik.
PiS wygrywa i jak na razie nic nie wskazuje na to, aby ktoś przeszkodził im w realizacji swojej wizji państwa. Na pewno nie przeszkodzi w tym prawo. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zaapelował dziś, żeby poprzez dyskusję na forum europejskim, na forum Parlamentu Europejskiego rozmawiać na temat naprawienia sytuacji w kraju. Ale czy polskie władzę przejmą się jakąkolwiek krytyką? Szczerze wątpię.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl