
Henryka Krzywonos znów zatrzymuje tramwaj. Mimo, że powinna być już jedynie historycznym symbolem walki o demokracje, bezprawne działania rządzących na nowo każą jej stawać w obronie wolności. Szydercy z PiS śmieją się, że "nie jest trudno zatrzymać tramwaj". Oby nie okazało się, że trudniej niż 35 lat temu. - My, obywatele, zaczynamy przegrywać - stwierdziła Henryka Krzywonos w programie Moniki Olejnik.
NiePiSowscy wyborcy mają dziś dwie możliwości działania. Pierwsza, to wyjście na ulice, do czego nawołuje choćby Ryszard Petru. Jednak walczący o miano "lidera opozycji" musi pamiętać o odpowiedzialność, jaka na nim spoczywa. Bo wyjście na ulicę to nie piknik, a konsekwencje mogą być daleko idące.
Jedną z takich osób jest pani Jolanta z Łodzi, która czuje dokładnie to samo, co Henryka Krzywonos - że obywatele przegrywają. – Po orędziu prezydenta, który nie wziął po uwagę orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, bo "inaczej interpretuje konstytucję" przypomniały mi się dawne czasy. Ostatni raz z takim bezprawiem, kłamstwem i obłudą w imię jakiegoś "dobra narodu" mieliśmy do czynienia w stanie wojennym. Tylko wtedy było łatwiej, bo z jednej strony był rzeczywiście naród, a z drugiej władza, za którą stało wojsko, milicja i ZOMO – pisze czytelniczka naTemat.
Dziś przerażenie ogarnia, gdy czyta się wypowiedzi osób "zarażonych" PiS. To działa jak wirus, który lasuje ludziom mózgi w nieodwracalny sposób. Każdy logiczny argument potrafią obrócić przeciwko tobie, a jak już się nie da, to wchodzi koronny argument - dobro narodu.
48 proc. badanych w sondażu Ariadna sądzi, że posłowie Zjednoczonej Prawicy (PiS, SP, PR) swoimi działaniami wobec Trybunału Konstytucyjnego naruszają Konstytucję RP. Tylko 29 proc. respondentów było przeciwnego zdania, głównie twardy elektorat PiS. Czytaj więcej
Wszelkie głosy niezadowolenia są dziś traktowane przez prawicę (polityków, publicystów, wyborców) jako lament. Odmawia się prawa do narzekania, a dziennikarze nieprzychylni władzy muszą pożegnać się z pracą, przynajmniej w mediach publicznych. Już niedługo - narodowych. Mimo to, ludzie liczą na media. Liczy Maciej Skwierz - czytelnik naTemat.
Brzydzę się takim krajem, w którym partia rządząca zamiast dialogu wprowadza ideologiczny terror. Wie co dla wszystkich ludzi najlepsze (skąd my to znamy - są już na świecie takie kraje...) Co będzie dalej pytam - zabronią transplantacji - bo może dusza dawcy zabłąka się w ciele biorcy?
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
