
Gdyby naszych parlamentarzystów przenieść w czasie i dać możliwość uczestniczenia w sejmach dawnej Rzeczypospolitej, okazałoby się, że milkną nawet najwięksi krzykacze. Kiedyś w czasie szlacheckich zjazdów naprawdę się nie patyczkowano. Obrażony poseł, przedstawiciel elity, mógł "wyjaśnić" z delikwentem sporną kwestię nie tylko za pomocą słowa, ale i czynu...
Krzysztof Warszewicki (1543-1603)
A posłowie? Ci posłowie, których wy trybunami nazywać i z nimi równać lubicie. Jaka z nich korzyść i pociecha? Wybierają się kiedy chcą, jak chcą, na sejmikach, które sejm Rzplitej poprzedzać zwykły; tam między sobą i swoimi to i owo uradzą i chcą potem, żeby to, co im się podoba, Rzplita cała uchwalała i robiła. A niechże kto sprzeciwić się spróbuje, to go za nieprzyjaciela mają, krzyczą i nic nie sprawiwszy, z sejmu się rozjeżdżają. A czyż nie wiemy, jak ci trybuni gotowi za pieniądze lub za inną jaką korzyść zawsze gotowi przejść na stronę czy króla czy którego z senatorów?
Prymas Stanisław Karnkowski (1520-1603)
Chlubicie się tem p. p. posłowie, że na was Rzeczypospolitej wiele zależy, i jesteście jednym mocnym filarem w Rzeczypospolitej, jakoż prawdę mówicie; ale nie dosyć nam braci waszej, że te nazwiska i tytuły na sobie nosicie, kiedy rzeczą samą powołaniu waszemu nie dosyć czynicie. (...) I owszem starajcie się, abyście matkę swą miłą, która was porodziła i ozdobiła, w cale zachowali i potomstwu nienaruszoną podali.
Ks. Piotr Skarga (1536-1612)
A w ich poselskim kole, o Boże mój, jakie tam wstydu godne postępki! Kila dni obierając marszałka, a raz - pomnię - pół-trzecie niedziele na tym trawiąc, czas tracili, gdy ich Król J[ego] M[ość] z radami swymi teskliwie i z utratą dobrego czasu czekać musiał. Co jako jest gruba wina, jaka z tego panu i radzie jego niecześć, uważyć każdy może.
Jakie zaś swary, zwady i wrzaski, i broni dobywania między nimi bywają, wstyd powiadać. Dotkniono tego wiele w ich egzorbitancyjach. Boże, aby była poprawa! Nie dotykam, jako czas na próżnych słowach tracą, a cicho targi i zmowy czyniąc, na dobre pospolite i pokój domowy nie pamiętają.
Diariusz z sejmu warszawskiego, 1585
Potym JMć Kanclerz wstał, wziąć chciał de more suo skrypt z ręki P. Kazimirskiego, on go mocno trzymając nie chciał dać aż się go nadarło. Potym Kazimirski: Czemu mnię szarpasz P. Kanclerzu? – ów zaś: Nie szarpam, ale daj ten skrypt, coś z niego czytał, bo to moja rzecz odbierać. Zatym Kazimirus heros zdarł on skrypt w kęsy a murmur wstał między posły. Czytaj więcej
Ks. Piotr Skarga (1536-1612)
Bo jedni są, którzy na księżą i stan duchowny waśń głęboką w sercu noszą, jako są wszyscy heretycy, którzy się radzi na ten poselski urząd cisną, tym religiej katolickiej chcąc szkodzić. Jakoż szkodzą, żal się Boże!
Drudzy swego podwyższenia i pożytku się spodziewając, do tego wszytkie swe prace na sejmie obracają. Drudzy na swoje przeciwnik! w domowych waśniach poselstwem onym pomocy szukają (...) z wymową i rozumem postawić się na sejmie chcą, aby sobie mniemania u ludzi nabywali. Ażeby Rzeczyposp[olitej] dobrze było, rzadki, co by szczerze o tym myślił. O tych mówię, którzy się w ten urząd wtrącają.
Mikołaj Rej (1505-1569)
Wszyscy chodzą prawie jak głuszy a jako ryby w odmęcie, jeden drugiego jako ślepy ślepego wodzi od gospody do gospody... Zabrnęli w tak głęboki brud, a snadź bym mógł rzec w głębokie błoto, iż ani wiedzą ani umieją, jako się z tego wyplątać mają.
Stanisław Orzechowski (1513-1566)
Jeżeli tak ma iść dalej, to się raczej rozjeźdźcie, niż postronnym w pośmiewisko, a swoim na wstyd i oburzenie się podawać. Albo się bawcie, tańczcie, biesiadujcie, powiedzcie, żeście się na to zjechali; w takim razie nieprzyjaciele nie tyle będą się z was śmiać, a wy sami wesoło przynajmniej doczekacie się zguby.
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
