Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga, który obecnie stoi na czele Unijnej prezydencji.
Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga, który obecnie stoi na czele Unijnej prezydencji. Fot. Wikimedia Staff Sgt. James Fidel/http://bit.ly/1mgx9GN/PD

Jean Asselborn ze stojącego obecnie na czele prezydencji Unijnej Luksemburga w niezwykle ostrych słowach skrytykował ostatnie wydarzenia w naszym kraju. Jego zdaniem rząd PiS znajduje się na "drodze ku dyktaturze", obrał kurs charakterystyczny dla tego typu reżimów. Poczynania wokół Trybunału Konstytucyjnego oburzają go i widzi w nich kneblowanie tej instytucji. Zdaniem polityka jest jak najbardziej zasadne by instytucje europejskie ingerowały w sytuację w naszym kraju i wypowiadały się o niej, jeśli wygląda ona, tak jak wygląda.

REKLAMA
– Ktokolwiek mówi, że krytyka ze strony europejskich partnerów jest niestosowna, ten nie rozumie Europy – tak ofensywnie nie podchodził do ingerencji w nasze sprawy nawet Martin Schulz, przewodniczący PE. Asselborn mając na myśli ochronę fundamentalnych zasad demokratycznych, charakterystycznych dla UE powiedział: "Komisja Europejska, Parlament Europejski, a jeśli trzeba (także) Rada UE muszą działać". Czy oznacza to, że Europa przymierza się do bardziej aktywnej roli wobec tego co się u nas dzieje?
Asselborn uważa, że jeśli najwyższy organ sądowniczy jest pozbawiony niezawisłości (a tak najwidoczniej sprawy się mają jego zdaniem), to również nie można mówić o niezależności zwykłych sądów. Polityk przewiduje również możliwość ograniczenia wolności opinii w naszym kraju w najbliższej przyszłości.
Pewnie za niedługo możemy się spodziewać reakcji naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak już pisał Michał Gąsior minister Witold Waszczykowski polemikę z Martinem Schulzem, który poprzednio stawiał nam zarzuty zakończył nazwaniem go "słabo wykształconym lewakiem". Czy w tym wypadku możemy się spodziewać jeszcze ostrzejszej riposty?
źródło: TVN 24

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl