
Jean Asselborn ze stojącego obecnie na czele prezydencji Unijnej Luksemburga w niezwykle ostrych słowach skrytykował ostatnie wydarzenia w naszym kraju. Jego zdaniem rząd PiS znajduje się na "drodze ku dyktaturze", obrał kurs charakterystyczny dla tego typu reżimów. Poczynania wokół Trybunału Konstytucyjnego oburzają go i widzi w nich kneblowanie tej instytucji. Zdaniem polityka jest jak najbardziej zasadne by instytucje europejskie ingerowały w sytuację w naszym kraju i wypowiadały się o niej, jeśli wygląda ona, tak jak wygląda.
REKLAMA
– Ktokolwiek mówi, że krytyka ze strony europejskich partnerów jest niestosowna, ten nie rozumie Europy – tak ofensywnie nie podchodził do ingerencji w nasze sprawy nawet Martin Schulz, przewodniczący PE. Asselborn mając na myśli ochronę fundamentalnych zasad demokratycznych, charakterystycznych dla UE powiedział: "Komisja Europejska, Parlament Europejski, a jeśli trzeba (także) Rada UE muszą działać". Czy oznacza to, że Europa przymierza się do bardziej aktywnej roli wobec tego co się u nas dzieje?
Asselborn uważa, że jeśli najwyższy organ sądowniczy jest pozbawiony niezawisłości (a tak najwidoczniej sprawy się mają jego zdaniem), to również nie można mówić o niezależności zwykłych sądów. Polityk przewiduje również możliwość ograniczenia wolności opinii w naszym kraju w najbliższej przyszłości.
Pewnie za niedługo możemy się spodziewać reakcji naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak już pisał Michał Gąsior minister Witold Waszczykowski polemikę z Martinem Schulzem, który poprzednio stawiał nam zarzuty zakończył nazwaniem go "słabo wykształconym lewakiem". Czy w tym wypadku możemy się spodziewać jeszcze ostrzejszej riposty?
źródło: TVN 24
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
