Agnieszka Radwańska już w drugiej rundzie mierzy się z wielką  rywalką. Losowanie było dla niej wybitnie pechowe
Agnieszka Radwańska już w drugiej rundzie mierzy się z wielką rywalką. Losowanie było dla niej wybitnie pechowe fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta

Gdy była dużo niżej w rankingu, w drugiej rundzie turniejów wielkoszlemowych trafiała na stosunkowo łatwe rywalki. Dziś Agnieszka Radwańska jest trzecia na świecie. I co? Na kortach Rollanda Garrosa wygrała swój pierwszy mecz, a już w drugim przyjdzie jej mierzyć się z Venus Williams. Polka, choć losowanie miała fatalne, i tak będzie faworytką meczu, który zacznie się dziś koło 18.00.

REKLAMA
Skąd taki a nie inny układ drabinki? Williams przez długi czas pauzowała, nie grała w turniejach i dziś jest dopiero 53. w światowym rankingu. Cierpiała na uraz pachwiny. Karol Stopa, komentator Eurosportu, mówi w rozmowie z naTemat: - Venus ciągle daleko jest do formy sprzed kontuzji. Ciągle widać niewydolność organizmu, ale jednocześnie można zauważyć, że intensywność Amerykanki stale się poprawia.
Polka lubi takie rywalki
Williams jest byłą liderką światowego rankingu, do tego czterokrotnie wygrywała turniej Wielkiego Szlema. W Paryżu jak dotąd nie wygrała ani razu. Nieprzypadkowo, bo jej styl gry oparty na sile fizycznej i potężnych uderzeniach kończących nie sprawdza się na nawierzchni ziemnej, gdzie piłka jest sporo wolniejsza i odbija się wyżej. Czyżby więc to Polka miała większe szanse na triumf?
Fragment meczu Radwańskiej w I rundzie:

Tak zdaje się uważać Paweł Ostrowski, były trener Marty Domachowskiej, do którego zadzwoniliśmy i zapytaliśmy o różnice między Polką a Amerykanką. - Jeśli miałbym wskazać największy atut Williams, to rzeczywiście byłyby to tzw. winnery, czyli piłki kończące akcje. Ona jest zawodniczką, która potrafi grać świetnie, ale może też zagrać mecz bardzo nierówny. Z kolei Radwańskiej w ostatnim czasie świetnie gra się z takimi przeciwniczkami. Gdy osoba po drugiej stronie siatki trochę się gubi, nie gra najlepiej jak potrafi, Polka potrafi ją zdominować i wykorzystywać jej błędy - dlatego na nią bym stawiał - mówi nam Ostrowski w słuchawce.
Wszystko zależy od Williams
Taką właśnie nierówną grę Williams pokazała w meczu pierwszej rundy z Argentynką Paulą Ormaechą, który ostatecznie wygrała z pewnym trudem, w trzech setach. Stopa przekonuje nas, że kluczowa będzie dyspozycja Amerykanki. - Jeśli będzie grała tak jak na początku tamtego meczu, Radwańska ma większe szanse. Ale niestety, jeśli zagra tak jak w jego końcówce, Polsce bardzo ciężko będzie pokonać Venus - mówi w rozmowie z naTemat.
Bilans spotkań obu zawodniczek nie nastraja optymistycznie. 5:2 dla Amerykanki. Ostatnie zwycięstwo Radwańskiej to mecz na Sony Ericsson Open w Miami, na kortach twardych. Czyli tych, które powinny premiować Amerykankę. Williams właśnie na takiej nawierzchni się wychowywała, na takich kortach stawiała swoje pierwsze tenisowe kroki. Polka wręcz przeciwnie, zaczęła treningi od mączki. Ale nawierzchnia ziemna nie jest ulubioną Radwańskiej. We French Open Polka jeszcze nigdy nie doszła do ćwierćfinału, a po meczach na mączce bardzo często uskarża się na ból pleców. Ostrowski jednak uspokaja nastroje: - Spokojnie, ja właśnie wróciłem z Rolanda Garrosa i ta nawierzchnia jest teraz inna, lepsza. Piłki są lepsze i nie odskakują - mówi nam przez telefon.
Polak kontra Federer
Mecz Agnieszki z Venus nie będzie jednak jedynym starciem, które w najbliższych dniach powinny elektryzować polskich kibiców. W czwartek przed południem siostra Agnieszki - Ula - też w meczu drugiej rundy zmierzy się z inną wielką rywalką. Czeszką Petrą Kvitovą, aktualnie czwartą rakietą świata, zwyciężczynią ostatniego Wimbledonu. Ula faworytką na pewno nie będzie, ale motywację powinna mieć dwa razy większą. Jak pokona Kvitovą, zakwalifikuje się do turnieju singlowego na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.
Urszula Radwańska
przed meczem z Kvitovą:

Siostra grała z nią parę razy. Mecz jest w czwartek, więc mam dzień przerwy i będę myślała o tym. Petra jest przeciwniczką jak każda inna, a wiele zależy od dnia. Przed tygodniem grałam już przeciwko zawodniczce z pierwszej dziesiątki rankingu, więc nie będzie zaskoczenia. Spróbuję zagrać na swoje 100 procent, a wtedy może mi się udać wygrać. Kvitova jest faworytką, a ja nie mam nic do stracenia.

Z wielkim rywalem może też zagrać Łukasz Kubot. Może ale to dość odległa przyszłość. W tej chwili jest w drugiej rundzie. Jeśli pokona dwóch kolejnych rywali, w tym jutro Francuza Florenta Serrę, w meczu o ćwierćfinał niemal na pewno po drugiej stronie siatki czekał będzie Szwajcar Roger Federer. Niemal na pewno, bo wątpliwe by gdzieś po drodze się potknął. Przecież to człowiek, którego nawet najwięksi rywale, będący przed nim w rankingu, określają mianem najlepszego tenisisty w historii.