
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez posła Janusza Sanockiego złożył dzisiaj dyrektor szpitala, pod którym miała miejsce awantura ze strażnikami miejskimi, Norbert Krajczy. Nie spodobały mu się określenia "sukinsyn" i "cham", jakie parlamentarzysta skierował pod jego adresem. Dobrego wrażenia nie zrobiła na nim również propozycja, by funkcjonariusze blokadę zakładaną na koła założyli "durnemu Krajczemu na łeb".
REKLAMA
– Nie dość, że obraził mnie, to jeszcze moją mamę. Czuję się znieważony, a takie epitety uwłaczają mojej godności. Zwłaszcza w świetle faktu, że jako radny i przewodniczący sejmiku jestem funkcjonariuszem publicznym. Dlatego powiadomiłem prokuraturę – powiedział w wywiadzie dyrektor szpitala.
Prokuratura postanowiła przekazać sprawę dalej innej jednostce spoza województwa opolskiego, w celu uniknięcia posądzenia jej o stronniczość. Obydwaj panowie są doskonale znani w regionie.
Sanocki wypiera się oskarżeń o obraźliwe słowa – owszem, powiedziałem, żeby założyli mu blokadę na durny łeb, ale obraźliwych słów nie pamiętam. (..)A nawet jeśli, to nie były skierowane osobiście do Krajczego po to, żeby go obrazić, tylko wypowiedziane w przypływie emocji – . Jak już jednak pisał Adam Gaafar nagrania z monitoringu nie pozostawiają wątpliwości co do wulgaryzmów.
źródło: "Nowa Trybuna Opolska"
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
