
Czy wizerunek Polski, jaki wyłonił się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, może spowodować wahania zagranicznych inwestorów? Być może za wcześnie spekulować, być może nic takiego nie będzie miało miejsca. Ale w Nowej Soli, gdzie prężnie działają dwie strefy ekonomiczne, prezydent zauważył pewne niepokojące sygnały...
Wadim Tyszkiewicz związany politycznie z Nowoczesną.pl napisał na Facebooku, że od dawna przygotowywał do rozmów z niemieckim inwestorem. I ten inwestor właśnie odwołał wizytę:
Kilka dni wcześniej pisał pisał o innych inwestorach. O tym, że już w 2015 roku interesowali się Nową Solą i chcieli inwestować w 2016 roku. "Zainteresowanie inwestowaniem u nas, w tym już nowym 2016 roku, wykazało kilka kolejnych koncernów. Jednak na razie telefony milczą. Czy ożyją?" – zastanawia się w serwisie dyskusja.biz.
Wadim Tyszkiewicz przypomina, że jak w 2002 roku został prezydentem, w Nowej Soli był dramat. Nie było pracy, nie było nic. Dziś, jak pisaliśmy w naTemat, miasto prężnie się rozwija i może być przykładem dla niejednego samorządu. Zwłaszcza jeśli chodzi o to, jak prezydent mocno zaangażował się w pozyskiwanie inwestorów.
Jedna lokalnych dziennikarek opowiadała nam w październiku: – Najpierw powstała pierwsza strefa ekonomiczna, ale w niej nie ma już miejsca. Wiele fabryk dobudowało tam nowe hale produkcyjne. Dlatego miasto przygotowało teren pod drugą strefę, która właśnie zaczyna działać. Nowa Sól naprawdę ma się czym pochwalić!
Wtedy wbito m.in pierwszą łopatę pod budowę gigantycznej piekarni duńskiego koncernu Lantmannen Unibike znanego choćby z pieczywa Schulstad. Miało to miejsce kilka miesięcy po słynnej wizycie, wówczas kandydatki na premiera, Beaty Szydło, która z Nowej Soli uczyniła przykład miasta w ruinie, czym mocno oburzyła i mieszkańców, i prezydenta. „Żałosny spektakl pani Szydło” – napisał wtedy na Facebooku.
