
Mistrzostwa Europy rozpoczną się lada dzień. Impreza jest nie lada gratką dla kibiców. Ci, którzy chcą poczuć się na imprezie ekskluzywniej mogą na czas Euro wynająć miejsce lub lożę w strefie Prestiż. Nie trzeba być żadnym oficjelem, wystarczy zapłacić. Będzie sporo jedzenia i alkohol. Ten drugi limitować będą barmani. 3 piwa, 2 kieliszki wina i 3 shoty wódki. Spokojnie, w razie czego mają zapas.
Luksus nie dotyczy jednak oglądania meczy na stadionie, a jedynie w "lepszej" części strefy kibica. Po szybkim przeliczeniu można zobaczyć, ze cena za prestiżowe oglądanie meczu jest porównywalna z ceną biletu na mecz.
Miejsce w strefie Prestiż jest dla każdego, trzeba jednak dodatkowo zapłacić. W Gdańsku to sport koszt, bo aż 800 złotych. W Poznaniu jest taniej, bo ceny zaczynają się od 350 złotych za miejscówkę do 4200 złotych za całą lożę. Na 30 piętro warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki będzie można wejść za 60 złotych, ale za drinki i jedzenie trzeba płacić dodatkowo. Katolik nie powinien iść na mecz otwarcia, ani pić piwa na stadionie? Wątpliwości rozwieje w "Strefie Jezusa" Oprócz "zwykłych" kibiców, będą tam także ludzie z "rodziny UEFA", sponsorzy, biznesmeni oraz ich znajomi.
Marcin Wojciechowski
wicedyrektor MOSiR w Gdańsku
A jeść będzie co, bo menu jest zaplanowane i bogate. W skład oferty wchodzą również alkohole. Jednak mimo ofery bez limitów, barmani będą serwować je w sposób limitowany.
Co standardy europejskie oznaczają - nie wiadomo. Można się jednak spodziewać, że zapas na "wypadek większego zużycia" się przyda.
Więcej przeczytasz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"
