
W piątek doszło do rozmowy wiceszefów MSZ Polski i Rosji. Ta trwała cztery godziny i dotyczyła m.in. zwrotu wraku prezydenckiego samolotu. Tego samego dnia Antoni Macierewicz chwalił się przełomem negocjacjach, stanowisko rosyjskie było zaś nieco inne.
REKLAMA
Rząd, który w relacjach z Rosją za najważniejszą sprawę uznał odzyskanie wraku tupolewa, będzie musiał jeszcze poczekać. Druga strona bowiem nie odda go, dopóki nie zakończy śledztwa. To samo Rosjanie powtarzają od momentu katastrofy. O wspólnym uzgodnieniu przyczyn katastrofy mówi zarówno tamtejszy MSZ, jak i ambasador w Polsce Siergiej Andriejew.
Rosjanie deklarują chęć współpracy "w tych sferach, w których jest to możliwe”. Dodają także, że „kanały prowadzenia dialogu nie zostały zablokowane z inicjatywy Rosji”. Aby je odnowić, potrzebna jest "wola do normalizacji stosunków" oraz "unikanie nieprzyjaznych działań i retoryki”. Wschodni sąsiad za takie uważa akty wandalizmu względem rosyjskich pomników i grobów żołnierzy. I w tym celu właśnie powstaną grupy robocze.
Mimo że Rosja pozostawia wrak i walczy o swoje miejsca pamięci, to szef MON jest zadowolony z toku spraw. Jak stwierdził, sąsiad przyznał, że "ich raport nie zawiera prawdy". – W tym sensie to jest przełom, który dedykuję części mediów i rządów pani Kopacz oraz pana Tuska – zaznaczył.
źródło: tvp.info
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
