
Patryk Chilewicz, dziennikarz zajmujący się tematyką popkulturową, postanowił w ostatnią sobotę zamówić taksówkę dla siebie i koleżanki. Jak twierdził – nocą nie jest bezpiecznie w komunikacji miejskiej. Kierowca samochodu uznał jednak, że pasażerowie zabrudzili mu tapicerkę i zażądał zapłaty za zniszczenia. Gdy ci odmówili, taksówkarz wezwał kolegów i potraktował niepokornych klientów gazem pieprzowym. Chilewicz zapowiada pozwanie korporacji Sawa Taxi.
"Gdy wysiadaliśmy, ten zaczął mówić, że upi***my mu całą tapicerkę. Fakt, nie było tam najczyściej, lecz wyraźnie ktoś coś rozlał w środku. My nie wchodziliśmy do auta z jakimikolwiek napojami" – opisuje zdarzenie Chilewicz na swoim blogu. Gdy ze znajomą postanowili opuścić pojazd, kierowca wpadł w szał. Wezwał policję, wcześniej sprowadzając też kolegów taksówkarzy.
"Zaczęli nas popychać, wyzywać, grozić. Krzyczeli, że p**ały nie mają co szukać w tym kraju. „PiS z wami zrobi porządek”– relacjonuje dziennikarz. Kierowcy mieli szarpać za włosy, kopać i wyzywać. Na argumenty, że nie mają prawa się tak zachowywać, odpowiedzieli, że jest to "obywatelskie zatrzymanie". W pewnym momencie ktoś wyjął gaz pieprzowy i psiknął nim w stronę krnąbrnych klientów.
"Pan taksówkarz, numer boczny 85, źle trafił. Nie przypuszczał bowiem, że ktokolwiek będzie stawiał mu opór. Myślał, że wciśnie nam bajkę o brudnej tapicerce i zarobi podwójnie" – napisał dziennikarz. Zapowiedział, że nagrał całą sytuację na dyktafon i wystosuje pozew wobec znanej taksówkarskiej korporacji.
Sawa Taxi w mailowym oświadczeniu wyjaśnia, że jest w trakcie wyjaśniania sytuacji z udziałem taksówkarza Sawa Taxi, która miała miejsce w sobotę 23 stycznia.
Sawa Taxi
źródło: Ohpatryk.com
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
