Jerzy Kijowski przypomina życiorys ojca. Na zdjęciu lider KOD - Mateusz Kijowski.
Jerzy Kijowski przypomina życiorys ojca. Na zdjęciu lider KOD - Mateusz Kijowski. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Nie milkną echa niedawnych słów Jarosława Gowina o rzekomym "restortowym" pochodzeniu działaczy Komitetu Obrony Demokracji. Dostało się wtedy też ojcu Kijowskiego - Józefie, który - według Gowina - miał być związany z "komunistycznym aparatem represji". Gowina krytykował już Janusz Kijowski, stryj lidera KOD-u, Mateusza. Teraz w obronie dobrego imienia rodziny występuje jego ojciec, Jerzy.

REKLAMA
Pisząc do ministra Gowina na łamach "Gazety Wyborczej" Jerzy Kijowski, profesor fizyki, odwołuje się do argumentu wspólnie wyznawanej religii.
Jerzy Kijowski

Zapytam go zatem, jako wyznawcę tej samej co i ja religii, czyli po prostu brata w Chrystusie: czy gdyby mój św. pamięci ojciec był NAWET krwawym stalinowskim oprawcą, to czy ja nie miałbym prawa zostać chrześcijaninem i wychowywać swoich dzieci zgodnie z nauczaniem naszego wspólnego (podobno) Mistrza? Innymi słowy: czy pan Gowin wyznaje Miczurinowsko-Łysenkowską teorię o dziedziczeniu cech nabytych, zgodnie z którą rodziny wrogów politycznych AUTOMATYCZNIE otrzymywały w stalinowskim systemie sprawiedliwości dziesięcioletni wyrok, czy bliższa jest mu katolicka nauka o wolnej woli?

Kijowski przypomina też wydarzenia z lat 60., które odcisnęły na nim mocne piętno. Pisze m.in. o działaniach władz w kontekście Marca '68:
– Propagandowa interpretacja gwałtownych protestów inteligenckich najpierw eksponowała "spisek żydowski". Gdy to nie podziałało i protesty się nasilały, przełożono "wajchę" na "siły klerykalne", ze znienawidzonym kardynałem Wyszyńskim na czele. A gdy i to słabo działało, jako inspiratorów całej tej burdy zdemaskowano "byłych stalinowców" chcących wrócić do władzy – przypomina brat Janusza Kijowskiego. I pyta "obecnych demaskatorów": – Czy atmosfera tamtych lat czegoś im nie przypomina?
Jerzy Kijowski

Chciałbym skomentować absurdalne zarzuty pod adresem mojego ojca, jakie rzekomo wynikają niezbicie z dokumentów będących w posiadaniu IPN-u. Sądzę, że jestem winien to wyjaśnienie licznym szlachetnym ludziom, którzy wystąpili w mojej obronie. Pisząc to, czuję się niezbyt komfortowo. Bowiem to tak, jak gdybym w czasie hitlerowskiej okupacji przedstawiał dowody na swoją aryjskość. Może wtedy trzeba było raczej krzyczeć "JESTEM ŻYDEM"?

Na koniec reżyser opisuje życiorys ojca. Jak wyjaśnia, Józef Kijowski brał udział w kampanii polskiej 1939 roku, a w czasie okupacji znalazł się w konspiracji. Choć zawsze utrzymywał, że wstąpił do Batalionów Chłopskich, miał wyjawić synowi w tajemnicy, że wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych. Później wcielono go przymusowo do 1 Armii Wojska Polskiego i przeszedł z nią cały szlak bojowy, aż do Berlina.
Po wojnie był działaczem Stronnictwa Ludowego, jako żołnierz WP brał też udział w tłumieniu oporu ukraińskiego podziemia na Lubelszczyźnie. – Ten, kto nazywa to udziałem w "komunistycznym aparacie represji", jest człowiekiem podłym – podsumowuje Jerzy Kijowski.
Jego brat, Janusz, zawodowo reżyser, a prywatnie stryj Mateusza - przewodniczącego KOD-u, nie pierwszy raz skrytykował Gowina za słowa wypowiedziane w programie "Kropka nad i" Moniki Olejnik 2 lutego br. – Jeśli przyjrzeć się biografiom tych ludzi, ich korzeniom rodzinnym, to - przykro mi - ale zaskakująco często okazuje się, że ta ciągłość istnieje. Zna pani takie pojęcie "resortowe wnuki" i "resortowe dzieci"? Dziad Kijowskiego związany był z komunistycznym aparatem represji – mówił wówczas minister Gowin. Bronił tym samym wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który obecne ataki na władzę porównał do metod stosowanych za stalinizmu.
– Gdyby pan Gowin posiadał zdolność honorową, to naplułbym mu w twarz. Skoro nie - to obetrę tylko podeszwę” – napisał po emisji programu na Facebooku reżyser Kijowski.