
Krystynę Pawłowicz ucieszyła informacja o znalezionych w domu Czesława Kiszczaka dokumentach. I uważa, że stało się to dzięki "opatrznościowej" pomyłce żony generała, Marii. Za pośrednictwem Facebooka postanowiła jej za to podziękować. W swoim stylu.
REKLAMA
Lech Wałęsa miał współpracować z SB - tę informację podały wszystkie media w Polsce. Sprawę na gorąco komentują politycy, w tym Krystyna Pawłowicz. – (...) Pani KISZCZAKOWA jednoosobowo, jak mówi - niechcący i przez pomyłkę, przy oporze i niemożnościach "właściwych" organów i instytucji państwowych, nieświadomie i całkiem bez strachu, podobno nawet wbrew poleceniom swego męża, rozpoczęła w Polsce DEKOMUNIZACJĘ i DEMONTAŻ Okrągłego Stołu – napisała na Facebooku.
Zdaniem posłanki PiS, to nie IPN-owi należą się podziękowania, ale właśnie Marii Kiszczak. Pawłowicz nie ma wątpliwości, że sędziwa już żona szychy PRL dokonała "rzeczy wielkiej". Pada sformułowanie "wykiwała groźny system", by pomóc Polsce "tak po kobiecemu".
Przypomnijmy, że Kiszczak żałuje dziś decyzji o ujawnieniu sprawy tajnych dokumentów. Jak stwierdziła, mogła chronić Wałęsę, jak przez lata jej mąż. – To moja głupota, nie powinnam tego robić – powiedziała TVP Info.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
