
Białe – czarne. Dzień – noc. Bohater (bez skazy) – (skończony) zdrajca. Cokolwiek powiesz, trafisz do sortowni poglądów większej niż ta, której używa poseł Kaczyński. Krytykujesz PiS? Ewidentnie jesteś na pasku Platformy. Nie podobała ci się polityka PO? Musisz być gorliwym zwolennikiem PiS-u. Wszystko co powiesz będzie użyte przeciwko tobie.
Być może jest to zbyt radykalne postawienie sprawy. W końcu nadal istnieją ludzie, którzy nie popłynęli z monochromatycznym prądem (choć oczywiście też tacy, którzy nie poddają się modzie i po prostu widzą sprawę w kategoriach zero-jedynkowych). Problem w tym, że prawie ich nie słychać. Jednak czy można się temu dziwić?
Nie chodzi o prymitywny "prawdopośrodkizm" który ma szybko zamykać dyskusję na dowolny temat na zasadzie "i tak i nie, więc trudno powiedzieć, a teraz pooglądajmy śmieszne koty w internecie". Wbrew pozorom prawda nie zawsze leży pośrodku, a być może nawet najczęściej jest gdzie indziej.
Kiedyś wielbiłam go z młodzieńczą egzaltacją. To nawet właściwie nie to, że go nie lubię, po prostu od lat nie jestem go ciekawa. Miał swoją pierwszoplanową rolę w historii, zagrał ją koncertowo, potem powinien był przyjąć wszystkie należne mu zaszczyty i ordery i ustąpić miejsca następnym. Niestety, Ego mu zbyt spuchło i doprowadziło po latach w krainę złudzeń, groteski i smutku. To moja osobista ocena Wałęsy po 1991 roku. Jednocześnie Lech Wałęsa jest człowiekiem, takim jak my wszyscy, choć zapewne z cechami, których wielu z nas nie posiada. Może był współpracownikiem SB, ale był również twarzą i symbolem najważniejszego przełomu polskiej współczesności. Czytaj więcej
To nie jest kwestia kunktatorstwa czy siadania okrakiem na barykadzie. Ludzi autentycznie podzielających perspektywę Wanat, choć niekoniecznie rozkładających podobnie akcenty i argumenty, jest więcej. Po prostu ich nie słychać – ze szkodą dla samej debaty.
I znowu – nie chodzi o to, że teczki to temat zastępczy. Dla wielu jest to temat autentycznie kluczowy. Inna sprawa, że gdy uwaga społeczeństwa z dużą pomocą mediów (zwłaszcza rządowych), koncentruje się na posunięciach grafologów ekspresowo badających dokumenty z tylko jednej teczki sprzed czterdziestu lat, to w cień odchodzi sprawa obietnic rządu PiS, których ten, wbrew zapowiedziom, nie zrealizował podczas pierwszych 100 dni działalności. Dwuplemienna młócka wydatnie w tym pomaga.
Jakiś czas temu tygodnik "Polityka" wziął na tapet sposób, w jaki wyborców widzą politycy. Przedstawiciele partii (oczywiście nie wszyscy) postrzegają społeczeństwo jako masę, której pamięć szwankuje do tego stopnia, że nawet nie trzeba być konsekwentnym w swoich poglądach, a do tego podatną na sterowanie najbardziej prymitywnymi instynktami. Podział my – oni, białe – czarne opiera się na jednym z nich. Lektura tekstu numeru nie napawa optymizmem, a obecna odsłona walki politycznej jest jego smutną ilustracją.
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl
