
Burza szaleje w Polsce, a on spokojnie przebywa w Miami. Jakby zdziwiony tym, co wokół niego się dzieje. – Nie myślałem, że jestem tak znany i że tak świat interesuje się tym wszystkim – powiedział w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską z TVN. W pięknej scenerii, pod palmami. Nie wierzy jednak w autentyczność dokumentów, których – jak sam przyznał – jeszcze nie widział. – To lipa. Z daleka aż śmierdzi, że to jest podrabiane – powiedział.
Połowę ludzi w donosach znam, nic nie znaczyli w tamtym czasie i dziś nie znaczą. Połowy w ogóle nie znam, w ogóle nigdy nie usłyszałem nazwiska, ani nie znam ludzi. Jak przyjrzymy się dokładnie tym dokumentom to wyśmiejemy, bo widać, że lipa. Czytaj więcej
