
Podejrzany o dokonanie brutalnego morderstwa i zatrzymany na Malcie Kajetan P. latem prawdopodobnie próbował przeprowadzić się do Nysy. Szukał tu bowiem zatrudnienia. Najpierw aspirował do roli dziennikarza w „Nowej Trybuny Opolskiej” i „Faktach Nyskich”. Gdy to się nie udało, próbował szczęścia w miejscowej bibliotece.
REKLAMA
"Przysłał mi maila ze swoim życiorysem, a potem poprosił o spotkanie. (...) Odpisałam mu, że nie mam pracy, ale przyszedł do mnie do biura. Był miły i sympatyczny, bardzo kulturalny. W lipcu w czasie rozmowy zaproponował, że może prowadzić kurs łaciny dla seniorów, połączony z prelekcjami o kulturze antycznej (...) Powiedziałam mu, że okres wakacyjny to nie najlepszy czas na takie inicjatywy. Miał się jeszcze pojawić, ale nigdy więcej nie przyszedł" – opowiada Joanna Kanin, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nysie.
Kajetan P. niełatwo zrezygnował z Nysy. Gdy pomysł z poprowadzeniem zajęć dla seniorów nie wypalił, zatrudnił się w jednej z lokalnych restauracji. Widocznie był na bardzo zdeterminowany, by w tym mieście pozostać. Z nową pracą pożegnał się jednak po paru dniach, po czym prawdopodobnie wyjechał.
źródło: "Polska Times"
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
