
Można powiedzieć – dobra zmiana. Po latach narzekań, że Kościół miesza się do wszystkiego, a księża z ambony nawołują na kogo głosować i krzyczą, że in vitro jest złe, teraz zapanowała cisza. Głośne milczenie, które wielu ludziom coraz bardziej wydaje się dziwne. Katolicki PiS u władzy, a Kościół nic. Nawet słowem nie wypowiedział się w kwestii Lecha Wałęsy, choć na jego imieniny w gdańskiej willi przy ul. Polanki całymi latami ciągnęły tłumy duchownych. Radość wielka, powie niejeden. Wreszcie Kościół przestał się wtrącać. Czy tak już będzie?
Ludzie pytają, bo w końcu przyzwyczaili się do wtrącania, więc teraz są tylko zdziwieni. Wśród nich są bez wątpienia tacy, którym to, że Kościół nie zabiera głosu, naprawdę zaczyna się podobać. Bo duchowni w ostatnim czasie jakby zamilkli w kwestii gender, in vitro, aborcji...Choć przecież mogliby głośniej domagać się zmian w prawie. PiS ma przecież niemal takie samo zdanie. A jednak Kościół jakby tego nie wykorzystuje. Nie żeby zaraz tego chcieć, ale kiedy wcześniej miał lepszą pozycję jeśli chodzi o wsparcie polityczne?
Pan Prezydent Wałęsa był potrzebny Kościołowi, gdy zapędzał do kościołów ogromne ilości płatników na tacę i nie tylko, i gdy na plebanie przyjeżdżały całe karawany TIR- ów wypchane darami z zagranicy i kapłani mogli je między sobą rozdzielić. Czytaj więcej
Coś się zmieniło? Coś się zmienia na naszych oczach? – Jeśli coś należy do nauczania Kościoła, to Kościół będzie się w tej sprawie wypowiadał. Aborcja, in vitro, sprawy moralne. Ale wtedy na ogół nazywane jest to wtrącaniem się Kościoła w politykę. Kościół nadal będzie poruszał te kwestie, ale do polityki się nie miesza. To tylko indywidualne głosy – mówi jeden z księży.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
