Zdjęcia ma jedynie charakter ilustracyjny, nie przedstawia ratownika ze Starachowic.
Zdjęcia ma jedynie charakter ilustracyjny, nie przedstawia ratownika ze Starachowic. fot. Jakub Ociepa

Grafika z nagą kobietą. Na niej napis: "Kobieta powinna wyglądać jak kobieta, a nie jak wytapetowane kości. Tak, aby każdego dnia ratownik udzielający pomocy miał Walentynki, a nie halloween!". Takim żartem z molestowania seksualnego Walentynki postanowili uczcić na Facebooku starachowiccy harcerze – ratownicy medyczni.

REKLAMA
Post zyskał dużą popularność – udostępniło go ponad 4 tysiące osób. O sprawie jako pierwszy napisał CodziennikFeministyczny.pl. Publicysta Codziennika, Marcin Matuszewski, który sam był harcerzem, nie kryje dezaprobaty dla postępowania Harcerskiej Grupy Ratowniczej Starachowice:
Marcin Matuszewski, Codziennik Feministyczny
tekst "Zanim złamiesz nogę, przytyj"

Zupełnie przypadkiem trafiłem na ten materiał i zastanawiam się: kim trzeba być, żeby, będąc jednocześnie osobą kompleksowo przeszkoloną do ratowania zdrowia i życia, sugerować, że ratownik to ktoś, kto czerpie seksualną satysfakcję z tego, że podotyka sobie ciała ofiary wypadku. Nie, nie podam tu gotowej odpowiedzi. Czytaj więcej

No właśnie – jak ratownicy medyczni, a do tego harcerze, mogą mówić, jak powinna wyglądać kobieta – ofiara wypadku, by było im przyjemnie udzielać jej pomocy medycznej? Dlaczego kojarzą szlachetną misję ratowania zdrowia i życia z molestowaniem seksualnym kobiet? Czy to naprawdę taki wizerunek, jaki chcą mieć?
Problem? Jaki problem?
Starachowicki harcerz dyżurujący przy telefonie nie widzi problemu. Przecież nie chodzi o molestowanie seksualne kobiet przez ratowników ani inne "podteksty", tylko o żart. Do tego służy Facebook, prawda? By sobie pożartować. Dlaczego więc grafika zniknęła? Bo to był wpis okolicznościowy, a takie Harcerska Grupa Ratownicza Starachowice rutynowo usuwa z Facebooka po kilku dniach.
Poza tym, wyjaśnia harcerz, tak naprawdę chodziło o to, by promować kulturalne traktowanie ratowników przez ofiary i ich bliskich, bo teraz często wita się ich skwaszoną miną i złorzeczeniem. Więc grafika miała pokazać tylko tyle, że do ratownika należy się uśmiechnąć, a nie na niego bluzgać.
No dobrze, kultura osobista to ważna rzecz, postulat słuszny, ale co ma do tego wygląd ratowanej kobiety, która ma swoją atrakcyjnością gwarantować udzielającemu jej pomocy medycznej mężczyźnie "Walentynki każdego dnia"? Otóż, w opinii harcerza, w Starachowicach – być może odmiennie niż w Warszawie – Walentynki kojarzą się z serdecznością, uśmiechem, uprzejmościami.
Aha, ale co mają do tego grafika z nagą kobietą, powiązanie ratownictwa z molestowaniem i słowa o ofierze wypadku, która powinna wyglądać "jak kobieta", a nie "wytapetowane kości"? Harcerz traci cierpliwość. Przecież to tylko żart, a poza tym w internecie są miliony grafik znacznie bardziej nieprzyjemnych dla kobiet. Poza tym to nie oni, harcerze, stworzyli grafikę - oni ją tylko udostępnili.
Kobiety "przesadzają"
Czyli jednak harcerz jest w stanie pojąć, że grafika może być źle odbierana przez kobiety? Okazuje się, że nie musi się domyślać, bo otrzymał kilka wiadomości w tej sprawie, w tym niecenzuralną. A co powiedziałby kobietom, które kulturalnie zasygnalizowały, nie podoba się im "molestujący" przekaz ze strony ratowników medycznych? Harcerz nie ma wątpliwości: po prostu przesadzają. Pod koniec rozmowy okazuje się, że nie można zacytować jego wypowiedzi pod nazwiskiem.
Marcin Matuszewski, były harcerz który nagłośnił sprawę, konkluduje:
Marcin Matuszewski

A więc po raz kolejny witamy w Polsce, w kraju, w którym pijaną można zgwałcić i nie jest to gwałt, bo mogła nie pić, a nieprzytomną można molestować i nie będzie to molestowanie, bo mogła nie brać udziału w wypadku komunikacyjnym. Czytaj więcej

Listę znanych wypowiedzi tego typu można oczywiście wydłużyć, bo przecież "zawsze się trochę gwałci" (pan w muszce), "kto nie wykorzystał nietrzeźwej niech pierwszy rzuci kamieniem" (do czasu wygranej PiS niepokorny publicysta), czy choćby "[kobiety] zostały zgwałcone często w wyniku własnej też głupoty, a czasem na własne życzenie" (członek zarządu partii Gowina). Społeczną akceptację naruszania autonomii cielesnej kobiet przez mężczyzn nazywa się kulturą gwałtu.
Harcerze ze Starachowic "tylko" walentynkowo zażartowali z molestowania seksualnego. Dla porównania, sopocki klub z okazji Walentynek przygotował "aż" poradnik dla mężczyzn jak gwałcić kobiety (oczywiście to też miał być świetny żart). Jednak wobec harcerzy – ratowników medycznych oczekiwania są trochę większe niż wobec niepokornych publicystów czy polityków. Między innymi można zakładać, że nie będą sugerowali, iż udzielanie pomocy ofierze wypadku to dla nich, ratowników, świetna okazja do molestowania seksualnego. Jeśli już jednak mleko się wylało, to zamiast iść w zaparte powinni wyciągnąć wnioski.
Rzeczniczka ZHP przeprasza za starachowickich harcerzy
Co na to wszystko Związek Harcerstwa Polskiego? Hm. Monika Kubacka, rzeczniczka ZHP, ocenia "żartobliwy" wpis zupełnie inaczej niż kolega. I to ona przeprasza w imieniu starachowickich harcerzy.
– Post, który pojawił się 14 lutego na stronie grupy ratowniczej Starachowice to niefortunny żart, za który należy przeprosić i za który w imieniu ZHP przepraszam. Po rozmowie z szefem tej jednostki mogę śmiało powiedzieć, że grupa nie miała takich intencji, jakie zostały przedstawione w artykule Pana Marcina Matuszewskiego – mówi rzecznika.
Na pytanie, czy uważa że harcerze powinni z większą uwagą podchodzić do tego, co umieszczają w serwisach społecznościowych mówi, że jest przekonana, iż po tej sytuacji będą rozsądniej podchodzić do publikowania treści na Facebooku. – Związek Harcerstwa Polskiego, jako organizacja, która wychowuje młodych Polaków w duchu braterstwa i tolerancji oraz poszanowania drugiego człowieka, nie akceptuje takiego zachowania – podsumowuje.

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl