Choć premierem jest kobieta, to zdaniem Kongresu to właśnie kobiety najdotkliwiej odczują złą zmianę.
Choć premierem jest kobieta, to zdaniem Kongresu to właśnie kobiety najdotkliwiej odczują złą zmianę. fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Gdy tylko Beata Szydło została premierem, Kongres Kobiet wysłał jej list gratulacyjny wraz z propozycją spotkania, by zaplanować wspólne działania na rzecz praw kobiet. Beata Kempa w imieniu premier Szydło kurtuazyjnie podziękowała za "gotowosć do spotkania", a potem zapadła głucha cisza. Z okazji Dnia Kobiet kongresowiczki postanowiły powiedzieć, co o tym myslą.

REKLAMA
Listy Kongresu i zaproszenie na VIII Kongres Kobiet są ignorowane przez Kancelarię Premiera. Kongresowiczki postanowiły, że skoro rząd PiS nie chce rozmawiać o prawach kobiet, to Kongres przyjrzy się prawom kobiet pod rządami PiS-u. Na dzisiejszej konferencji prasowej Gabinet Cieni, czyli konstruktywna propozycja Kongresu Kobiet dla rządu działająca od 2011 roku, zaprezentował raport o stanie praw kobiet i praw obywatelskich po 100 dniach rządu PiS.
Dobra zmiana, czyli wielka mistyfikacja
Raport opublikowany przez Kongres Kobiet i Stowarzyszenie Równość i Nowoczesność jest efektem monitoringu reform ustrojowych, a także przeprowadzonych i zapowiedzianych przez PiS zmian w polityce społecznej, edukacyjnej i zdrowia reprodukcyjnego kobiet.
Autorki raportu deklarują jasno: poprzednie rządy popełniły wiele błędów, ale "dobra zmiana", czyli główny slogan PiS w kampanii wyborczej – to jedna z największych mistyfikacji obecnej władzy. Ich zdaniem, choć zmiany dotyczą całego społeczeństwa, to kobiety odczują je wyjątkowo dotkliwie z uwagi na konserwatywną ideologię Prawa i Sprawiedliwości.
Cała wstecz
Zdaniem prof. Magdaleny Środy, która w Gabinecie Cieni odpowiada za edukację, naukę i sport, PiS używa retoryki gomułkowskiej, by cofnąć polską szkołę do XIX wieku. Centralizuje nadzór nad szkołami i intensywnie pracuje nad zmianą podstawy programowej na bogoojczyźnianą. Środa mówi, że o ile już wcześniej część szkół przymykała oko na dyskryminację dzieci ze względu na płeć, kolor skóry, orientację seksualną, sytuację materialną czy inne czynniki, to teraz będzie miała na to przyzwolenie z samej góry. Ministra Gabinetu Cieni mówi, że taki będzie efekt programowej retradycjonalizacji.
Dr Henryka Bochniarz, wicepremierka Gabinetu Cieni, Ministra Rozwoju Przedsiębiorczości i Innowacyjności, skrytykowała zapowiedź reindustrializacji zawartą w tzw. planie Morawieckiego. Jej zdaniem inwestowanie w nierentowne zakłady osłabi gospodarkę i budżet, który i tak już musi udźwignąć program 500 plus.
Najgorsze z możliwych rozwiązań
Według prof. Ewy Rumińskiej-Zimny dobrą zmianą PiS jest zwiększenie nakładów na politykę rodzinną. Dotąd przeznaczane środki odpowiadały 1,7 proc. PKB, podczas gdy w państwach, które mają skuteczną politykę rodzinną nakłady były dwa razy większe, na poziomie 3,5 a nawet 4 proc. PKB. Jednak na tym zalety polityki rodzinnej rządu PiS się kończą, gdyż, jak mówi Rumińska-Zimny, wszystkie badania wskazują, że rozdawanie pieniędzy jest najgorszym z możliwych pomysłów na podniesienie dzietności.
Tak robią Węgry, które rozdają aż 3,9 proc. PKB w ramach polityki prorodzinnej, ale kobiety wcale nie rodzą dzięki temu więcej dzieci. Co więc działa w Europie? Zaakceptowanie faktu, że kobiety chcą zarówno pracować jak i mieć dzieci, a potem inwestowanie w infrastrukturę opiekuńczą, taką jak żłobki i przedszkola czy równouprawnienie ojców pod względem urlopów rodzicielskich. Rozwiązanie, które przyjęły Polska i Węgry jest drogie, ideologiczne i nieskuteczne. Spowoduje ograniczenie aktywności kobiet na rynku pracy i odchodzenie na zasiłek części beneficjentów programu 500+, których dzieci ukończą 18 lat, a więc przestaną zasilać budżet domowy świadczeniem.
logo
Gabinet Cieni Kongresu Kobiet stawia sobie za cel tworzenie konstruktywnych propozycji dla rządu. fot. kongreskobiet.pl
"Minister Zdrowia łamie prawo", a dziewczęta są wyjęte spod prawa
Prof. Monika Płatek odniosła się do zapowiedzi ministra zdrowia w rządzie PiS, który odmówił realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, gdyż nie zamierza umożliwić kobietom ubezpieczonym w Narodowym Funduszu Zdrowia dostępu do zakontraktowanych świadczeń (chodzi przede wszystkim o antykoncepcję i przerywanie ciąży, ale również obdukcję).
Zdaniem Płatek to świadczy o tym, że kobiety w Polsce są już oficjalnie obywatelami drugiej kategorii. "Kto panuje nad płodnością człowieka, ten panuje nad człowiekiem" - mówiła Płatek. "To nie przypadek, że antykoncepcja dla mężczyzn, czyli prezerwatywa, jest dostępna w niemal każdym sklepie czy kiosku, a kobiety muszą walczyć o dostęp do swojej antykoncepcji z rządem i lekarzami kierującymi się ideologią katolicką".
Wanda Nowicka przypomniała o tym, że min. Radziwiłł cofnął finansowanie leczenia niepłodności metodą in vitro, co w praktyce uniemożliwi gorzej sytuowanym niepłodnym parom powiększenie rodziny. Powiedziała również, że ministerstwo zdrowia planuje odebranie kobietom możliwości zakupu antykoncepcji awaryjnej bez recepty (działa do 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku, w tym po gwałcie). Nowicka ostrzega, że ministerstwo zdrowia zwiększy w ten sposób liczbę aborcji, którym jest rzekomo tak przeciwne.
Według prof. Płatek problemem jest też seksistowskie prawo, które zezwala dorosłemu na używanie ciała dziewczynki między 15 a 18 rokiem życia, ale nie pozwala dziewczynie pójść samodzielnie do lekarza po środki antykoncepcyjne oraz nie przyznaje jej praw rodzicielskich do własnego dziecka, jeśli urodzi je jako osoba niepełnoletnia.
Współpraca? Tak, z zagranicą
Podsumowując konferencję dr Bochniarz zaznaczyła, że Kongres Kobiet będzie miał dużo do roboty. Już 13-14 maja odbędzie się VIII Kongres Kobiet, na którym zaplanowany jest cykl paneli zatytułowany "Prawo i sprawiedliwość dla kobiet". Co na to PiS? Nie wiadomo. Biuro Kongresu rozesłało zaproszenia do premier Szydło, członkiń rządu i posłanek dopiero kilka dni temu, więc trudno powiedzieć, czy jeszcze nie zdążyły, czy nie zamierzają odpowiedzieć.
Jak zauważyła prezeska Stowarzyszenia Kongres Kobiet, Dorota Warakomska, rząd nie miał jednak problemu, by od razu zadeklarować zainteresowanie udziałem w międzynarodowej imprezie, którą Kongres organizuje w czerwcu, czyli Global Summit of Women. Za to w sprawie współpracy z Kongresem nad poprawą sytuacji kobiet w Polsce rząd nabrał wody w usta.

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl