Prowadziła "Świat według Blondynki od 1999 roku".
Prowadziła "Świat według Blondynki od 1999 roku". Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Ten program był jak niedzielny obiad. Co tydzień, w niedzielę, przy każdym smażeniu kotletów, słuchałam go ja i tysiące innych matek Polek, Polaków, młodszych i starszych, nawet dzieci. Takich, którzy na tyle lubili głos Beaty Pawlikowskiej, jej opowieści, wywiady, czy zwyczajne prawdy o życiu, że pamiętali, by tego dnia o 10 włączyć radio. Cztery godziny mijały jak z bicza strzelił, a magia radia naprawdę miała tu przeogromną moc. Kto nie słuchał choć raz, niech żałuje, bo nie wie, co stracił. Jak po 15 latach Zetka mogła pozbyć się takiej dziennikarki? Wierni słuchacze są przekonani, że radio tylko na tym straci. I to ogromnie.

REKLAMA
Tu pisaliśmy o tym, że Beata Pawlikowska odeszła z radia Zet, gdyż nie zgodziła się na inną wizję swojego programu. – Chcę się identyfikować z tym, co robię. Mam poczucie, że to dobre i uczciwe rozwiązanie – powiedziała odchodząc. Nie miała wyjścia. A słuchacze stanęli za nią murem. „To była jedyna wartościowa audycja w tej stacji”, „Najlepsza audycja pod słońcem” – piszą w sieci. "Pani Beato, dziś słysząc tę wiadomość w radiu, ledwo wyhamowałam na czerwonym świetle. Poraziła mnie ta, jak dla mnie przykra, informacja. Towarzyszyła mi Pani od czasów studenckich po każde obecne gotowanie niedzielnego rosołu” – napisał ktoś.
Żadnej komercji tu nie było
Jej program był inny niż wszystkie, bo to było prawdziwie gadane, mądre radio. Nie żadne tam wygłupy, śmichy chichy, żartowanie ze wszystkich i wszystkiego wokół. Żadne plotki, komentarze, żadna komercja. Tu – oprócz opowieści o podróżach i innych krajach, o sobie – były fantastyczne rozmowy z ciekawymi ludźmi (Maja Ostaszewska w jednej z ostatnich audycji genialna). Długie, rozłożone na części, w czterogodzinnym bloku i słuchacz nigdy nie miał wrażenia, że tutaj ktoś się nie spieszy.
Niedzielne przedpołudnie przy "Świecie według Blondynki" naprawdę płynęło wolno i leniwie. A człowiek czuł się, jakby w tych rozmowach sam brał udział. Jak ktoś skomentował: "Bardzo często audycji w Pani wykonaniu słuchaliśmy w samochodzie i miałam takie wrażenie że pani jedzie z nami. Teraz to miejsce będzie puste, wielka szkoda dla nas, słuchaczy".
Jedyna wartościowa audycja
Dlatego – pewnie trochę w starym stylu – powstała tu wyjątkowa relacja ze słuchaczem. Tak wyjątkowa, że wielu ludzi tylko dla „Świata według Blondynki” – włączało Radio Zet.
W niedzielę, gdy Beata Pawlikowska poprowadziła ostatnią audycję, na jej Facebooku znalazło się blisko tysiąc komentarzy. Wszystkie w jednym stylu. Zdziwienia i niedowierzania, że Zetka zdecydowała się na taki krok.
Komentarze z Facebooka Beaty Pawlikowskiej

• Pani program to był jedyny powód włączania Radia Zet w niedziele. Dziękuję za piękne barwne opowieści, inspiracje i motywacje do ciągłego odkrywania świata.

• Droga Pani Beato, Pani Świat wg Blondynki był najjaśniejszym elementem programu Radia ZET. Był prawdziwy, interesujący i edukujący w pogodny sposób - właśnie dzięki Pani niezaprzeczalnej autentyczności! W Pani programie nie było nachalnej komercji.

• Przepis na sukces dowolnej stacji radiowe w PL to kontynuować z Pani udziałem Świat Według Blondynki. W ostatnich latach Radio "Z" istniało dla mnie tylko w weekend. Teraz już nie wiem co to za stacja.

• Jak dla mnie ŚwB to był jedyny wartościowy program, nie tylko w Radiu Zet, ale w jakimkolwiek komercyjnym polskim radiu...

• Świat według Blondynki" to był najciekawszy program w radiu (nie tylko Zet). Słuchaliśmy chętnie całą rodziną... Jestem w szoku!!!
Czytaj więcej

Formuła się wyczerpała
Nie sposób zacytować wszystkich głosów ludzi, którzy piszą, że słuchali jej regularnie od kilku lat, a nawet od początku. A teraz zamierzają przestać słuchać Zetki w ogóle, bo – jak piszą w tym radiu nic się już nie da słuchać. Radio samo się niszczy? Nie bierze pod uwagę głosów ludu? Że niby formuła programu się wyczerpała? Że wyniki słuchalności spadają? Tak powiedział, Jarosław Paszkowski, redaktor naczelny Radia Zet, cytowany przez Wirtualnemedia.pl: "Formuła serii „Świat według blondynki” po wielu latach po prostu wyczerpała się, co odzwierciedlały spadające wyniki słuchalności audycji. Rozmawialiśmy też o nowym formacie, ale na razie nie udało się nam osiągnąć kompromisu w tym temacie".
Bez względu na to, dlaczego, trudno uwierzyć, że po 15 latach tej audycji już nie będzie. Szkoda ogromna, ale przede wszystkim dziw nad dziwy, że Radio Zet tak łatwo rozstało się z dziennikarką, którą na FB lubi ponad 200 tys. ludzi. Dla porównania – na przykład znanego dziennikarza TVN Jarosława Kuźniara lajkuje 46 tysięcy internautów, a Monikę Olejnik – 153 tysięcy.
Owszem, Kubę Wojewódzkiego, czy związanego kiedyś z Pawlikowską Wojciecha Cejrowskiego lubi ponad 600 tysięcy, ale zważywszy, że dziennikarka nie prowadzi programów w TV i nie ma tak wyrazistych poglądów, to przecież i tak dużo. "Radio Zet strzela sobie w kolano" – napisał ktoś.
Owszem, nie każdy ja lubił, nie każdy znosił jej spokojny głos, różne opinie mają jej książki, o czym pisaliśmy tutaj w naTemat. Ale naprawdę trudno uwierzyć, żeby radiowo było tak źle, skoro program ma wokół tylu fanów...
Beata Pawlikowska najwyraźniej jednak zaraziła słuchaczy optymizmem. Widać, że jej audycje nie poszły na marne, bo dziś każdy wierzy, że znajdzie swoje miejsce, gdzie indziej. Jak nie chcecie jej w Radiu Zet, to nie. Ot, jeden z setek komentarzy: "Jestem zbulwersowana wiadomością od dziś po 20 latach zmieniam stacje radiową. Czekam na Pani wspaniałe audycje myślę, że w innym radiu". Czy o to chodziło kierownictwu Zetki?

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl