
Ben Innes leciał z Aleksandrii do Kairu, gdy nieznany mężczyzna zagroził, że wysadzi samolot. Kilka godzin później sieć obiegło ich wspólne zdjęcie. Ale ile można je oglądać? No chyba że w zupełnie nowej, prześmiewczej odsłonie. Ben tak oto stał się bohaterem memów.
Ben pozował z porywaczem, teraz jego kompanami do selfie są Adolf Hitler, dżihadyści i Kim Kardashian. Chłopak sam trafia już w centrum historycznych wydarzeń: ataku na WTC i zabójstwa Johna F. Kennedy'ego. Wkrótce takich fotek będzie pewnie więcej. Internauci przecież mają wyobraźnię, a skoro to Bena wybrali za nowy cel, prędko mu nie odpuszczą. Prawdopodobnie właśnie na tym mu zależy.
– Pomyślałem: skoro ten gość ma prawdziwą bombę, niczego już nie stracę – tłumaczył swoją decyzję o zapozowaniu do "najlepszego selfie w historii". Pewny, że to jedyna taka okazja, po prostu ją wykorzystał. – Ktoś z załogi przetłumaczył, o co mi chodzi, terrorysta kiwnął głową na "tak", stanąłem obok, uśmiechnąłem i zdjęcie gotowe – opowiadał "The Guardianowi".

Reszta to już historia, którą według własnego pomysłu przerobił "Mockeree", użytkownik Twittera. Na jego koncie można oglądać memy z Benem i stwierdzić: Oto znak naszych czasów – szczerzenie się do telefonu w każdej sytuacji. Jak pisaliśmy, porywacz egipskiego samolotu mógł zabić ponad 50, znajdujących się tam osób.


