
Film Antoniego Krauzego miał wejść na ekrany kin 15 kwietnia. Datę przesunięto tłumacząc, że nie wszystko w filmie jest takie, jak powinno. Oznacza to prawdopodobnie tzw. dokrętki i usuwanie scen. Pojawiła się informacja, że zbędne okażą się te z udziałem Anny Samusionek.
REKLAMA
– Kiedyś nie było wolno pytać, kto zabił w Katyniu, a dzisiaj boimy się pytać, co tak naprawdę wydarzyło się w Smoleńsku – mówi w zwiastunie bohaterka Samusionek. Widać ją kilka sekund i na tylu może skończyć się jej przygoda z obrazem.Jerzy Zelnik, wcielający się w agenta służb bezpieczeństwa, zdaje się to potwierdzać. – Kim ta pani w ogóle jest? Nie kojarzę jej, a film widziałem w pierwszej wersji, jeszcze bez muzyki – mówi "Faktowi".
Dla Samusionek występ w "Smoleńsku" byłby szansą na nowy rozdział zawodowego życia. Od kilku lat aktorka kojarzy się tylko z serialem "Na Wspólnej". Podczas zdjęć do obrazu nie była jednak jedyną, którą mogła zyskać na udziale w tej produkcji. Obok niej wystąpili mało rozchwytywani Lech Łotocki, Ewa Dałkowska czy Dominika Figurska. Sławą na pewno będzie się cieszyć Beata Fido – gwiazda produkcji, której w naTemat przyjrzała się Katarzyna Zuchowicz.
To nie pierwsze kontrowersje dotyczące filmu "Smoleńsk". Po pokazie przedpremierowym premiera filmu została przesunięta. Kto wie, może Anna Samusionek nie spodobała się widzom pokazu?
źródło: fakt.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
