Niema Dama. Agata Kornhauser-Duda jest przeciwieństwem Marii Kaczyńskiej

Mówi się, że Pierwsza Dama ma zdecydowany charakter i wyrobione opinie. Dlaczego ich nie wyraża?
Mówi się, że Pierwsza Dama ma zdecydowany charakter i wyrobione opinie. Dlaczego ich nie wyraża? fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Zapowiadało się obiecująco. Po wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich wielu ucieszyło się, że Pierwszą Damą zostanie Agata Kornhauser-Duda. Wysoka, szczupła, blondwłosa, zawsze nieskazitelna. Teraz jednak wielu zastanawia się, czy nie są to jej jedyne zalety w tej roli.

Nazywano ją polską Claire Underwood, bo niektórym przypomina żonę amerykańskiego prezydenta w popularnym serialu „House of Cards”. Porównywano jej posągową aparycję z wyglądem poprzedniczki, Anny Komorowskiej. Nie szczędzono przy tym złośliwości pod adresem tej ostatniej.

Nie zestawiano w podobny sposób Agaty Kornhauser-Dudy z Marią Kaczyńską. Niska, szczupła i znacznie starsza żona Lecha Kaczyńskiego na jej tle wypadłaby blado. Jednak dotyczy to tylko wyglądu, bo pod każdym innym względem Maria Kaczyńska jak dotąd przewyższa swoją następczynię.

Ogromne oczekiwania
- Silna, niezależna, bardzo wymagająca wobec siebie i innych. Kobieta z klasą, z charakterem, z jakąś taką babską charyzmą. Wie, czego chce. I widać, że za swoją rodziną stoi murem. Ma osobowość i wszelkie warunki by być bardzo dobrą pierwszą damą. Zauważalną. Dynamiczną. I jednocześnie bardzo nowoczesną. Takie wrażenie, przynajmniej na razie, sprawia Agata Duda. – Postaram się być dobrą pierwszą damą – zapowiedziała. I, jak się wydaje, ma ku temu najlepsze predyspozycje - pisała w naTemat na początku sierpnia 2015 r. Katarzyna Zuchowicz.


Jednak po 8 miesiącach z tego wszystkiego został tylko mur, ale innego rodzaju: ten, którym zdaje się być otoczona milcząca Agata Kornhauser-Duda. W momencie, gdy społeczeństwo wrze po zapowiedzi premier i posłów PiS, że poprą odebranie kobietom prawa do przerwania ciąży nawet w trzech skrajnych, dozwolonych przypadkach, Pierwsza Dama milczy.

Internautki i internauci pytają, gdzie jest żona prezydenta. Udostępniają memy z postulatem, by Agata Kornhauser-Duda przemówiła. Manifestujący przeciwko zmuszaniu do rodzenia kobiet umierających, ciężko chorych, zgwałconych i w ciężko uszkodzonej ciąży krzyczą „Gdzie - jest - teraz - Pierwsza - Dama?!”. Ale odpowiada im głucha cisza.

Racjonalna i wyważona?
Jakub Kornhauser, cytowany w poprzednim wydaniu "Polityki" brat Agaty, zgaduje, że "jej poglądy są umiarkowane. Racjonalne i wyważone”. To sugerowałoby, że nie mieści się w nich na przykład zmuszanie do rodzenia dziewczynki po kazirodczym gwałcie. Marek Magierowski, były dziennikarz, obecnie rzecznik prasowy prezydenta, twierdzi, że Agata Kornhauser-Duda nie zabierze głosu w sprawie totalnego zakazu przerywania ciąży. Czyżby Pierwsza Dama nie mogła lub nie chciała samodzielnie już nawet powiedzieć „bez komentarza”?

Prezydent Andrzej Duda często powołuje się na Lecha Kaczyńskiego, dlatego ludzie oczekują, że Agata Duda-Kornhauser zaprotestuje przeciwko totalnemu zakazowi aborcji tak, jak zrobiła to Maria Kaczyńska. Dlaczego żona prezydenta tego nie robi?

Domek z kart
Oczywiście istnieje możliwość, że milczy, bo po prostu akceptuje totalny zakaz przerywania ciąży, ze skrajnymi sytuacjami włącznie. Być może jednak jej milczenie to pokłosie relacji z prezydentem, które - jak donosi prasa - są lodowate. To duży kontrast z relacją Marii i Lecha Kaczyńskich, którzy nawet publicznie odnosili się do siebie z nieskrywaną czułością.

Włodzimierz Cimoszewicz sugeruje, że przyczyny jej milczenia mogą być zupełnie inne - Pierwsza Dama może mieć po prostu inne (bardziej liberalne) poglądy od męża na legalność aborcji, dlatego nie zabiera głosu, by nie postawić go w trudnej sytuacji. Takiego problemu nie miała Maria Kaczyńska, gdyż zgadzała się z mężem, że nie należy zaostrzać ustawy.
I choć dziennikarz Roman Kurkiewicz zachęca Agatę Kornhauser-Dudę, by się odezwała, bo przecież jak to zrobi "świat się nie zawali", to inni zwracają uwagę na to, że żona prezydenta nie jest zobowiązana do zabierania publicznie głosu na żaden temat. Jej rolą jest towarzyszyć, wspierać i dobrze się prezentować. I oczywiście robić to wszystko za darmo, bo polskie prawo już od czasów II RP nie przewiduje pensji dla żony/męża prezydenta.

Spekulacje trwają, pretensje do Pierwszej Damy rosną, natomiast w tym całym zamieszaniu umyka fakt, że w przypadku, gdyby posłowie przegłosowali projekt totalnego zakazu popierany przez biskupów, to tym, co naprawdę by się liczyło, byłoby zdanie prezydenta Andrzeja Dudy, który ma możliwość zawetowania ustawy. Przynajmniej czysto teoretycznie.

Polowanie na czarownice
Krytykujący Kornhauser-Dudę zapominają też o tym, że Marii Kaczyńskiej przyszło słono zapłacić za sprzeciw wobec totalnego zakazu aborcji. Po tym, gdy w 8 marca 2007 roku wraz z innymi znanymi kobietami zaapelowała do polityków, by nie wprowadzali zakazu przerywania ciąży do Konstytucji, stała się ofiarą nagonki Radia Maryja. Na falach swojej rozgłośni zakonnik Tadeusz Rydzyk porównał kobiety, które razem z Marią Kaczyńską zaprotestowały przeciwko zaostrzaniu ustawy, do szamba. Prezydent Lech Kaczyński zażądał od Rydzyka publicznych przeprosin.

A to i tak była łagodniejsza wersja krytyki. Na pogadance w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, Rydzyk nie przebierał w słowach. - Pani prezydentowa z taką eutanazją? Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza - mówił na spotkaniu, którego nagranie wyciekło do mediów. Agata Kornhauser-Duda dobrze pamięta nagonkę, której celem stała się Maria Kaczyńska. Może po prostu sama nie chce się stać celem ataków fundamentalistów?

Wycofana i zdecydowana
Maria Kaczyńska została członkinią Rady Programowej Kongresu Kobiet, który powstał w 2009 roku. To znaczy, że dostrzegała dyskryminację kobiet i popierała postulat poprawy ich sytuacji. Oczywiście nie musiała widzieć wszystkiego dokładnie tak jak prof. Magdalena Środa lub dr Henryka Bochniarz, ale zgadzała się w sprawie diagnozy sytuacji i kierunku działań. Po jej śmierci w katastrofie smoleńskiej następny Kongres (2010) oddał jej hołd, przypominając jej zaangażowanie po stronie kobiet.

Z kolei Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów - pomocy dzieciom z niepełnosprawnością czy nauki niemieckiego. Czy to naprawdę brak zainteresowania kwestiami kobiecymi czy próba przejścia przez prezydenturę męża tak, by nikt nie mógł jej niczego zarzucić?

Niezależnie od tego, czy Agata Kornhauser-Duda zabierze głos na temat ustawy totalnie zakazującej aborcji czy nie, warto pamiętać, że decyzję dotyczącą kobiet w Polsce i tak podejmie jeden mężczyzna: poseł - prezes Jarosław Kaczyński. To do niego trzeba kierować apele i przypominać o odważnym wystąpieniu Marii Kaczyńskiej.

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...