
Rząd musi być zwarty, musi myśleć wspólnymi celami – mówi Jarosław Kaczyński. A wszyscy dookoła zaczynają spekulować, jak długo na czele gabinetu będzie jeszcze stała Beata Szydło.
REKLAMA
W ocenie wielu specjalistów, wywiad Jarosława Kaczyńskiego kierowany był do wewnątrz PiS, odbiorcą mieli być sympatycy i politycy tej partii. Zgadzają się z tą opinią równo politycy jak politolodzy. I wspólnie próbują interpretować, co Prezes miał na myśli. Słowa Jarosława Kaczyńskiego o eksperymencie z rządem Beaty Szydło zdają się sugerować, że jak każde doświadczenie prędzej czy później eksperyment powinno się zakończyć. Jeśli tak, to kto ma prawo do odwołania premier Szydło?
Niewątpliwie Prezes Jarosław Kaczyński świeci najmocniejszym światłem, to on rządzi partią. A rząd musi w taki czy inny sposób współpracować ze swoim zapleczem politycznym, nikt nie może być w polityce do końca niezależny – twierdzi poseł PiS, Przemysław Czarnecki. Pytanie tylko, czy jedynie premier może się czuć zagrożona, czy cały jej gabinet.
Resortowe kłopoty
– Te resortowe kłopoty, które, uczciwie mówiąc, są w rządzie, muszą zostać twardą ręką przełamane. Była teraz ostatnio narada w rządzie, która miała temu służyć – powiedział Kaczyński. Czy to była zapowiedź wymiany kilku ministrów? – Nie wydaje mi się, ale trudno powiedzieć, co Jarosław Kaczyński chciał przez tę wypowiedź osiągnąć. On rządzi w specyficzny sposób, to taka patologiczne mobilizowanie poprzez strach – mówi Jadwiga Staniszkis. – On tak rządzi, że wszyscy wokół karleją poprzez ten strach i na wyrywki próbują spełniać wolę prezesa. Ale to droga donikąd – dodaje Staniszkis.
– Te resortowe kłopoty, które, uczciwie mówiąc, są w rządzie, muszą zostać twardą ręką przełamane. Była teraz ostatnio narada w rządzie, która miała temu służyć – powiedział Kaczyński. Czy to była zapowiedź wymiany kilku ministrów? – Nie wydaje mi się, ale trudno powiedzieć, co Jarosław Kaczyński chciał przez tę wypowiedź osiągnąć. On rządzi w specyficzny sposób, to taka patologiczne mobilizowanie poprzez strach – mówi Jadwiga Staniszkis. – On tak rządzi, że wszyscy wokół karleją poprzez ten strach i na wyrywki próbują spełniać wolę prezesa. Ale to droga donikąd – dodaje Staniszkis.
Według profesor trwa spór w rządzie o to, czy postawić na przyspieszenie rozwoju kraju czy zwiększenie wydatków socjalnych. Trwają przepychanki między ministrami, każdy stara się udowodnić, że to jego jest racja. Jarosław Kaczyński nie może pozwolić, żeby któryś z nich za bardzo urósł bez namaszczenia z jego strony. – Trzeba pamiętać, że zaczęła się już walka o schedę po prezesie. On wciąż jest najważniejszy, ale liczne frakcje przygotowują się do walki o władzę po jego odejściu – twierdzi Staniszkis.
– Każdy obóz władzy, jeśli poważnie traktuje swoje obowiązki, chce rządzić sprawnie i coś osiągnąć. I m.in. dlatego nie wyciąga się na wierzch konfliktów, rozbieżności czy sprzecznych interesów. Ale to nie znaczy, że one nie istnieją – twierdzi Stanisław Janecki. Tak jest też obecnie, na co zdaniem dziennikarza dość oględnie zwraca uwagę Jarosław Kaczyński.
Problemy z planem
Sam Kaczyński sugerował w wywiadzie, że jest problem z planem Morawieckiego. Jego zdaniem wicepremier powinien zostać wyposażony we wszystkie narzędzia, by mógł w pełni swój plan wprowadzić w życie. Zdaniem Kaczyńskiego „wymaga to zorkiestrowania wszystkich resortów gospodarczych w jednym ręku. To musi być ręka kogoś, kto naprawdę doskonale się w tym orientuje i kto jest człowiekiem doskonale funkcjonującym na rynku międzynarodowym". Jeśli takim człowiekiem miałby zostać wicepremier Mateusz Morawiecki, to do czego będzie potrzebna na stanowisku premier Beata Szydło?
Sam Kaczyński sugerował w wywiadzie, że jest problem z planem Morawieckiego. Jego zdaniem wicepremier powinien zostać wyposażony we wszystkie narzędzia, by mógł w pełni swój plan wprowadzić w życie. Zdaniem Kaczyńskiego „wymaga to zorkiestrowania wszystkich resortów gospodarczych w jednym ręku. To musi być ręka kogoś, kto naprawdę doskonale się w tym orientuje i kto jest człowiekiem doskonale funkcjonującym na rynku międzynarodowym". Jeśli takim człowiekiem miałby zostać wicepremier Mateusz Morawiecki, to do czego będzie potrzebna na stanowisku premier Beata Szydło?
Według Jadwigi Staniszkis te „sprzeczne interesy” to nie tylko walka poszczególnych resortów o pieniądze pochodzące z wielkiego budżetowego worka. Problemem zaczyna być, także w obrębie partii, sprawa Trybunału Konstytucyjnego. Staniszkis ma radę dla premier Beaty Szydło, dającą jej szansę przejść do historii. Musi tylko odważyć się przeciwstawić Kaczyńskiemu. Zdaniem Staniszkis Beata Szydło powinna opublikować wyrok Trybunału. – To co się w tej chwili dzieje to demolka władzy, więc gdyby przeciwstawiła się woli Prezesa to jej kariera polityczna mogłaby paradoksalnie nabrać rozpędu – twierdzi Staniszkis i dodaje – Jak już upaść to z fanfarami. Jako obrończyni prawa stałaby się bohaterką w Unii i w Polsce, przy okazji wyrwałaby zęby opozycji, która nie mogłaby przypisać sobie wszystkich zasług w walce o respektowanie prawa w Polsce.
Staniszkis uważa, że opublikowanie wyroku byłoby na rękę także Jarosławowi Kaczyńskiemu. – On widzi, że to zaszło za daleko, ale nie może się cofnąć, nie może się ugiąć. Gdyby Szydło to zrobiła, to odetchnąłby z ulgą. Wyszedłby z twarzą z tego konfliktu – twierdzi profesor. I może właśnie o to chodzi? Jeśli Beata Szydło opublikowałaby wyrok Trybunału, to rzeczywiście urosłaby w oczach świata, opozycja przestała by mówić o Trybunale Stanu dla premier, a Jarosław Kaczyński przestałby walczyć z UE i USA. Sytuacja wróciłaby do normalności i tylko trudno przypuszczać, żeby po takim postawieniu się prezesowi Beata Szydło mogła zachować tekę premiera. Jadwiga Staniszkis nie wyklucza tego, że Szydło zostanie poświęcona na ołtarzu.
– Nie wydaje mi się, żeby był taki plan. Jako formacja bardzo byśmy stracili, gdybyśmy dziś uznali działania prezesa Rzeplińskiego. Nasze stanowisko wobec tych opinii się nie zmieniło – mówi poseł PiS, Przemysław Czarnecki.
Napięcia z samodzielnym prezydentem
– Nie ma sensu mówić w tej chwili o jakichkolwiek napięciach. Chyba go (prezydenta przyp.red.) bardzo bolą opowieści, że może być od kogoś zależny, jego otoczenie jakoś wyjątkowo to przeżywa – powiedział Jarosław Kaczyński braciom Karnowskim. – Jarosław Kaczyński uprawia statutowe współzawodnictwo. To chroniczna nieumiejętność osiągania kompromisów – twierdzi Staniszkis. – Jeśli Duda nawoływał do wybaczenia, to Kaczyński musiał wzmocnić tę wypowiedź i ustawić się w kontrze – uzasadnia Staniszkis. Jej zdaniem prezes musi mieć inne zdanie i uważa, że musi ono być najważniejsze i najmocniejsze. – Ma paskudny charakter. Wszystko osiąga poprzez strach. Używa ludzi, wszystko usprawiedliwia tym, co ma być w przyszłości. To bolszewickie metody – mówi Jadwiga Staniszkis.
– Nie ma sensu mówić w tej chwili o jakichkolwiek napięciach. Chyba go (prezydenta przyp.red.) bardzo bolą opowieści, że może być od kogoś zależny, jego otoczenie jakoś wyjątkowo to przeżywa – powiedział Jarosław Kaczyński braciom Karnowskim. – Jarosław Kaczyński uprawia statutowe współzawodnictwo. To chroniczna nieumiejętność osiągania kompromisów – twierdzi Staniszkis. – Jeśli Duda nawoływał do wybaczenia, to Kaczyński musiał wzmocnić tę wypowiedź i ustawić się w kontrze – uzasadnia Staniszkis. Jej zdaniem prezes musi mieć inne zdanie i uważa, że musi ono być najważniejsze i najmocniejsze. – Ma paskudny charakter. Wszystko osiąga poprzez strach. Używa ludzi, wszystko usprawiedliwia tym, co ma być w przyszłości. To bolszewickie metody – mówi Jadwiga Staniszkis.
– Rywalizacja między ośrodkami rządowym i prezydenckim jest faktem i rzeczą pierwszorzędnego znaczenia – uważa z kolei Stanisław Janecki. Jego zdaniem ten konflikt wpisany jest w polską konstytucję, miał miejsce nawet wówczas, gdy premierem był Jarosław Kaczyński a prezydentem jego brat Lech.
Przemysław Czarnecki nie dostrzega żadnych tarć między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką czy willą na Żoliborzu. Nie uważa tez, żeby Andrzej Duda był politykiem zależnym od Jarosława Kaczyńskiego. – Wywodzi się z tego samego środowiska politycznego, gramy w jednej drużynie, dobrze, że wciąż mamy takie samo zdanie na temat tego, co jest dla Polski najlepsze – podkreśla Czarnecki.
Sam fakt, że Andrzej Duda nie zależy od Jarosława Kaczyńskiego, że ten nie może go ot tak na drugi dzień odwołać, że nie może nim publicznie pomiatać – jest już problemem. I winą Andrzeja Dudy – podkreślał w wywiadzie dla TVP Roman Giertych. A skoro jest wina, to musi być i kara. Jeśli prezes nie może doprowadzić do usunięcia Prezydenta z Pałacu to pozwala sobie na lekceważące słowa i gesty.
Roman Giertych ma nadzieję, że w końcu Prezydent przestanie być posłusznym wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego i wybije się na niezależność. Dzisiejsze zaprzysiężenie kandydata PiS na sędziego Trybunału to jednak kolejne potwierdzenie, że Andrzej Duda nie jest gotów lub nie chce się Kaczyńskiemu przeciwstawiać.
– Ktoś, kto ma władzę po prostu z niej korzysta, a wtedy uruchamiają się procesy, które toczą się wedle własnej logiki i dynamiki – napisał Stanisław Janecki w wPolityce.pl – A gdy ktoś się we władzy rozsmakuje, dochodzą jeszcze czynniki ambicjonalne, charakterologiczne, a nawet patologiczne, bo władza niektórym odbiera rozum – twierdzi publicysta. – Prezesa charakteryzuje brak zaufania. Do wszystkich. Nie pozwala na suwerenność, ma skłonność do koncentrowania władzy dla samej władzy – uważa Staniszkis i dodaje – jest niewolnikiem układu, który sam stworzył. Niewolnikiem tych małych piesków, które za nim biegły po władzę i niewolnikiem konfliktu z Dudą.
Sukcesy bez samozadowolenia
Są sukcesy, ale nic gorszego niż samozadowolenie nie może nas spotkać. Musimy przyspieszyć. – mówił Jarosław Kaczyński. – Widzę duży skok jakościowy wobec tego, jak pracowały poprzednie rządy – mówi Czarnecki. – Rząd Beaty Szydło robi naprawdę dużo dobrego – twierdzi Jadwiga Staniszkis, ale z goryczą dodaje, że te pozytywne decyzje nie mogą się przebić w przekazie medialnym. – Trwonione są publiczne pieniądze na 500+, łamane jest prawo, kto by się przejmował w takiej sytuacji jakimś drobiazgami? – pyta retorycznie profesor.
Są sukcesy, ale nic gorszego niż samozadowolenie nie może nas spotkać. Musimy przyspieszyć. – mówił Jarosław Kaczyński. – Widzę duży skok jakościowy wobec tego, jak pracowały poprzednie rządy – mówi Czarnecki. – Rząd Beaty Szydło robi naprawdę dużo dobrego – twierdzi Jadwiga Staniszkis, ale z goryczą dodaje, że te pozytywne decyzje nie mogą się przebić w przekazie medialnym. – Trwonione są publiczne pieniądze na 500+, łamane jest prawo, kto by się przejmował w takiej sytuacji jakimś drobiazgami? – pyta retorycznie profesor.
Może dojdzie do jakichś zmian, jeśli okażą się konieczne. Ale na pewno nie w najbliższych miesiącach – twierdzi Czarnecki i dodaje: – Sprawdzianem dla rządu Beaty Szydło będzie teraz szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Jeśli ma dojść do jakiejś rekonstrukcji to dopiero po tych wydarzeniach..
Zdaniem posła PiS przez najbliższe miesiące Beata Szydło raczej nie powinna obawiać się o nowe stanowisko. Chyba że opublikuje wyrok Trybunału. Tak naprawdę nikt nie wie, jaki plan ma Jarosław Kaczyński. – Nikt nie może być pewien swojego losu – uważa Staniszkis.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
