
Obojętne, czy to Arab, Żyd, gej czy cyklista, młodzi Polacy obcych nie lubią. A jednocześnie boją się tych ich, tego, że przybysze zabiorą dom, kobiety lub pracę. Rośnie pokolenie nacjonalistów i faszystów.
REKLAMA
– To było jak Hitlerjugend. Czwórki idące przez miasto ze sztandarami przywodziły na myśl najgorsze obrazy z lat 30. ubiegłego wieku – opisuje Jacek Harłukowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej", który w zeszłym tygodniu był świadkiem przemarszu młodzieży ONR ulicami Białegostoku. Zdaniem dziennikarza wybór tego miasta na przemarsz był nieprzypadkowy. To tam właśnie wybierał się minister MSWiA Bartłomiej Sienkiewicz, żeby zrobić porządek z odradzającym się faszyzmem i nacjonalizmem w Polsce. – Szedł po nich, ale nigdy nie doszedł – podsumowuje Harłukowicz.
Problem dotyczy jednak nie tylko Białegostoku. Na marsz zjechali się członkowie ONR z całego kraju. Jak twierdzi Joanna Wylężek, nauczycielka WOS i historii z Bielsko-Białej, z roku na rok jest coraz więcej przykładów odradzania się ideologi rasistowskiej wśród młodzieży. – Przemycają w swych strojach symbole faszystowskie, czasem wykonują znaczące gesty –twierdzi Wylężek.
Pozwolenie czasem na to dają sami nauczyciele. Udostępniają sale szkolne na spotkania ONR-owców, czasem zapraszają działaczy ONR na lekcje do klasy, gdzie narodowcy opowiadają o Polsce dla Polaków i tłumaczą, dlaczego obcy są złem. Katarzyna Góralska jest dyrektorką jednej ze szkół, w których członek ONR mówił dzieciom zebranym w klasie o tym, jak to z Polaków zrobiono wasali Rosji i Niemiec. Krzyczał, że Polska musi powstać z kolan. – Czy duma narodowa jest czymś złym? – pyta Góralska.
Młodzi mają poczucie, że ci co rządzą Polską są zamknięci na problemy młodych. A to ich w największym stopniu dotyka problem bezrobocia. Nikt im nie mówi, co zrobić, żeby dać sobie radę w życiu, jednocześnie pojawiają się wokół nich ludzie, którzy wskazują winnych tych problemów. Obwiniane są Unia Europejska i Niemcy, Żydzi, Arabowie i lewacy. Te hasła trafiają na podatny grunt. "Polska dla Polaków", "Bóg, honor, ojczyzna" – to wszystko wykrzyczą o każdej porze dnia i nocy, choć często brak im wiedzy, by umieć powiedzieć cokolwiek więcej na temat wolności czy ojczyzny.
– Na skutek różnych reform edukacji przedmiot Wiedza o Społeczeństwie pojawia się dopiero w gimnazjum, religia za to już w przedszkolu – tłumaczy Ryszard Kuflewicz, nauczyciel WOS i historii. – W cyklu edukacyjnym jest 100 godzin WOS i tysiąc godzin religii – dodaje. Jego zdaniem to tłumaczy, dlaczego młodzież coraz bardziej się radykalizuje w swoich poglądach na temat uchodźców. – To jeden z powodów, dla których tak łatwo manipulować tymi dzieciakami – twierdzi Kuflewicz.
Inny nauczyciel historii, Artur Sierawski nie pozostawia złudzeń –Teraz to tylko kwestia czasu, kiedy będziemy mieli powtórkę kryształowej nocy, dojdzie do jakiegoś pogromu. Jeśli tego nie powstrzymamy może dojść do nieszczęścia.
Więcej na temat można będzie przeczytać w najnowszym numerze Newsweeka
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
