
Publiczna telewizja niechcący sama przyznała, że tak naprawdę nie potrzebuje 2 mld haraczu od podatników. Koszty produkcji oraz emisji programów na wszystkich antenach publicznej telewizji wyniosły 1,1 mld złotych – wynika ostatniego z raportu o wykorzystaniu pieniędzy z abonamentu telewizyjnego. 23 proc. kosztów TVP sfinansowano z abonamentu, a resztę z 922 mln złotych, jakie wpłynęły z reklam.
Budżet racjonalnych potrzeb powinien wynosić 2 mld zł. W oparciu o takie pieniądze możemy robić dobrą telewizję, nie zabiegając o dotacje budżetowe na poszczególne projekty i być aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego Czytaj więcej
Polska pozostaje jedynym krajem w Europie, który telewizję publiczną utrzymuje w większości z działalności komercyjnej. Formuła finansowania mediów z nowego podatku może nie spodobać się Polakom. Jak wynika z naszych badań większość badanych nie chce płacić za media publiczne i skłania się ku finansowaniu ich z reklam.
Tymczasem, rząd planuje obciążyć każde gospodarstwo domowe w Polsce obowiązkową opłatą, która pozwoli na utrzymanie państwowych mediów. 15 złotych miesięcznie zapłaci każdy, kto jest odbiorcą energii elektrycznej. W tym także 1,3 mln osób, które według danych GUS nie posiadają telewizorów. Nie mają go nie tylko z biedy, lecz także dlatego, że nie są zainteresowani patrzeniem w ekran.
Jest to danina swym charakterem zbliżona do podatku (przymusowość, bezzwrotność, brak indywidualnego roszczenia osoby zobowiązanej o spełnienie świadczeń, który byłyby ekwiwalentem świadczenia podatnika). Dzisiaj część posiadaczy radioodbiorników i telewizorów w ogóle nie korzysta z oferty nadawców publicznych, a mimo to jest obowiązana wnosić opłaty na rzecz publicznej radiofonii i telewizji; z drugiej strony coraz częstsze jest odbieranie programów nadawców publicznych za pomocą urządzeń elektronicznych, które nie będąc radioodbiornikami ani telewizorami, nie podlegają opłatom. Czytaj więcej
Według autorów ustawy jako widzowie musimy zapłacić opłatę audiowizualną, bo jedynie publiczne telewizja i radio chętnie podejmują się tematów misyjnych, edukujących widzów i wpływających na ich światopogląd. To prawda, że publiczna Jedynka i Dwójka mogą się pochwalić emisją 26 spektakli teatralnych w tym 13 premier. Jednak misyjny charakter przyklejono nawet show Rolnik szuka żony, który rzekomo „ukazuje ważne problemy polskiej wsi”, czyli brak dziewczyn do wzięcia.
– Moim zdaniem nie – mówi Jan Tomaszewski, poseł PiS Sejmu poprzedniej kadencji, usunięty z klubu przez Jarosława Kaczyńskiego. – To sport zespołowy. A grają nie tylko na treningach. Później na spotkaniach integracyjnych wieczorem, żonaci piłkarze spotykają się z żonami. Kawalerowie idą na podryw do dyskoteki. Proszę mi powiedzieć, w której grupie będzie on mile widziany? – mówi.
Bardziej tolerancyjny Radosław Majdan dodaje: – Bywa, że dopiero po zakończeniu kariery piłkarz mówi o swojej orientacji. Podobnie jak było ostatnio w Niemczech. (…) Przecież kibice by go zniszczyli (red. czyli tego piłkarza geja). Może gdyby Ronaldo przyznał się, że jest gejem to wtedy pójdzie lawina i inni nie będą się bali mówić.
Na to Tomaszewski: – Gdyby podczas mojej kariery ktoś się przyznał, to albo ja bym wyszedł z tej szatni albo on.
Kurtyna.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
