W Grecji futbol jest jak religia. Zaczepiała mnie nawet 70-letnia kibicka - mówi Arkadiusz Malarz

Arkadiusz Malarz
Arkadiusz Malarz http://wdict.net/word/arkadiusz+malarz/
Piłkarzy reprezentacji Grecji zna bardzo dobrze. Większość z nich to jego aktualni lub byli klubowi koledzy. Arkadiusz Malarz, były bramkarz Panathinaikosu Ateny, w rozmowie z nami tłumaczy, dlaczego nie powinniśmy lekceważyć Greków, na kogo polscy zawodnicy powinni zwrócić szczególną uwagę i jak nasz kraj jest postrzegany w Grecji.



-Jaki wynik pan dziś typuje?

- Myślę, że wygramy 1:0 z Grekami. Choć musimy uważać, oni na pewno się przed nami nie położą i nie będą czekali na jak najmniejszy wymiar kary. Zwycięstwo będzie nas wymagało sporego wysiłku. Nasi rywale znają specyfikę takich turniejów, wiedzą jak jest na Mistrzostwach Europy. Smak zwycięstwa sprzed ośmiu lat wciąż jest pamiętany, dlatego nie przekreślałby ich. Nie mówmy, że Grecja nie wyjdzie z grupy, a z nami na pewno przegra. Tak łatwo nie będzie, ale jestem optymistą odnośnie naszego zespołu.


-Grecka reprezentacja postrzegana jest w Polsce, jako najłatwiejszy z grupowych rywali.

- Nie powinniśmy z góry przypisywać sobie trzech punktów, bo Portugalczycy na Euro 2004 też byli pewni siebie, a Grecy ich wykiwali. Wtedy też nikt na nich nie stawiał. Może polskie media trochę za bardzo nie doceniają greckiej reprezentacji. Wszyscy
myślą, że jeśli jest tam kryzys, to i piłkarzom musi się to udzielać, wpływać na ich formę. A oni mogą dzięki temu jeszcze bardziej zmotywowani. Chcą wygrać, by przynieść odrobinę radości swoim rodakom. By choć na chwilę zapomnieli o rzeczywistości, o kryzysie. Nie lekceważmy ich.


-Jakby Pan mógł scharakteryzować drużynę Fernando Santosa? Co jest jej najsłabszym i najmocniejszym punktem?

- To dobry zespół, takie połączenie młodości i rutyny. Pamiętajmy o ich żelaznej defensywie. Tracą mało bramek. Jedyny problem mają z bramkarzami. Na tej pozycji rzeczywiście brakuje im komfortu. Bo i Tzorvas w Palermo nie bronił od kilku miesięcy, i Sifakis wraca po kontuzji półrocznej. Jedynie Chalkias regularnie występował w tym sezonie w PAOK-u Saloniki. Ale ma przecież 38 lat. Z tego co mi koledzy mówili, trener Santos postawi raczej na Sifakisa, bramkarza Arisu Saloniki.


- Jak pan sobie wyobraża dzisiejsze spotkanie? Grecy będą oczekiwać na przebieg zdarzeń czy wezmą sprawy w swoje ręce i zaatakują?

- Myślę, że na początku to będzie taki zachowawczy styl gry. Badanie przeciwnika, przede wszystkich ze strony gości. Mam nadzieję też, że nie ruszymy od początku na Greków z całych sił. Nie ma sensu na wariata atakować.Trzeba zagrać z głową, nie mogą ponieść nas emocje. Bo jeśli za bardzo się odkryjemy, to możemy zostać ukarani.

Co greckie media piszą o dzisiejszym meczu?

- Kto może nam zagrozić najbardziej?

- Rywale mają silne boki pomocy, groźny jest ich największy talent - Sotiris Ninis. Na lewej stronie może grać też Samaras z Celtiku. Z przodu najprawdopodobniej Gekas, choć słyszałem, że trener Santos rozważa wystawienie młodego Mitroglou z Atromitosu Ateny. Mają więc w kim wybierać.

- A jak wygląda sytuacja w samej Grecji? Czuć na tamtejszych ulicach atmosferę Euro, czy jednak kryzys jest dominującym tematem?

- Nie, nie, absolutnie. Dla nich piłka jest jak religia. Mimo kłopotów finansowych, będą śledzić występy swojej reprezentacji. W miastach poustawiane będą telebimy. W Helladzie też jest ciśnienie na Euro, by zobaczyć swoją reprezentację i trochę odsapnąć od codzienności.

Nasza reprezentacja nie wygrała pierwszego meczu w piłkarskim turnieju od prawie 40 lat

- Powiedział mi Pan, że jeszcze wczoraj w tamtych rejonach. Jak postrzegany jest nasz kraj w Grecji? Czy udający się do nas kibice są przed czymś ostrzegani w mediach?

- Przede wszystkim jako naród mamy dobrą opinię wśród Greków. Nie spotkałem tam takich wypowiedzi, jak Sola Campbella, który krytycznie wypowiedział wobec naszego kraju. Rozmawiałem nawet z samymi greckimi piłkarzami i są pod wielkim wrażeniem tego, jak ich przyjęliśmy w Polsce. Jacy jesteśmy uśmiechnięci, jak im dobrze życzymy. Oni są bardzo zadowoleni.

- Dlaczego Polacy są aż tak doceniani w tym kraju?

- Jesteśmy tam cenieni za ciężką pracę, z jakiej słyną nasi rodacy. Piłkarze, trenerzy i zwykli ludzie. Z tego względu Grecy nie powiedzą nawet złego słowa o Polakach.

- A Pan jest tam traktowany jak legenda? Obok Krzysztofa Warzychy i Józefa Wandzika?

- Szczególnie pokochali mnie kibice Panathinaikosu. W Atenach jestem rozpoznawany na ulicach, ludzie mnie zaczepiają. Nawet dziś o mnie nie zapomnieli, choć występuje na Cyprze. Nie zapomnę też tego, że kibice "Koniczynek" nazywali mnie "drugim Wandzikiem". Pamiętam jeden moment, który szczególnie mocno złapał mnie za serce. Robiłem kiedyś zakupy w Atenach w sklepie z żona i podeszła do nas pewna 70-letnia kobieta. Pogłaskała mnie po twarzy i powiedziała: "Mój synku". To było bardzo miłe i zaskakujące. Te barwy klubowe mają duże znaczenie dla nich, bez względu na wiek. Futbol to dla nich religia, fanatyzm.

- A jak nasza reprezentacja jest postrzegana przez Greków?

- Przepytywałem ich zawodników i wszyscy przyznawali, że najbardziej obawiają się naszych piłkarzy z Borussii Dortmund. Na nich uczula ich także trener Santos. Grecy nie ukrywają też, że nie znają wszystkich nazwisk naszych piłkarzy.

- Dlaczego nasi rywale są aż tak groźni przy stałych fragmentach gry?

- Stale je ćwiczą i udoskonalają. To chyba ich najsilniejszy punkt. Są w Grecji piłkarze, którzy potrafią dorzucić piłkę koledze "na nos", dośrodkować bardzo dokładnie. Mowa o Karagounisie i Katsouranisie. Doskonale strzelają też z rzutów wolnych.

- Ninis to ich największa gwiazda?

- Choć ostatnio narzekał na ból pleców, to powinien wybiec od pierwszej minuty w dzisiejszym meczu. To wielki talent. Jak jeszcze grałem w Panathinaikosie, to kilka angielskich klubów pytało o niego. Pochwalił mi się niedawno, że podpisał czteroletni kontrakt z włoską Parmą. Jego kariera może po Euro nabrać jeszcze większego rozpędu.

O tym, dlaczego wygramy z Grekami

- W greckiej drużynie narodowej, podobnie jak w naszej, grają piłkarze urodzeni za granicą. U nas określani są jako "farbowane lisy". Czy w Grecji tacy piłkarze też wywołuje tak wielkie emocje?

Absolutnie nie. Nie spotkałem się nigdy z takimi dyskusjami. Nie słyszałem też, by urodzony w Niemczech Holebas miał jakieś nieprzyjemności, jak odbierał greckie obywatelstwo. Żadnych sprzeciwów nie było, dla nich to naturalna sprawa.

- Na koniec chciałem pana zapytać: Wyobraźmy sobie, że mamy 70-tą minutę spotkania, na tablicy wyników wciąż widnieje rezultat: 0-0. Co zrobią wtedy Grecy?

- Myślę, że nie mamy co spodziewać się szaleńczych ataków naszych dzisiejszych rywali. Nadal będą siedzieli w swoich "okopach". Dla nich remis będzie dobrym wynikiem. Przez cały mecz będą grali zachowawczo, a swojego szczęścia będą szukać głównie przy stałych fragmentach gry.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Zbiera haki dla Kaczyńskiego? "Newsweek" o tym, skąd taka pozycja Kamińskiego
0 0Matka Brejzy uznała, że dość oszczerstw. Złożyła pozew przeciwko Pereirze
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0To po to PiS przerwał posiedzenie Sejmu? Arłukowicz mówi o "handlu"