Protesty przeciwko zmianom prawa pracy we Francji. Tu: ruch młodzieżowy Nuit Debout w Paryżu.
Protesty przeciwko zmianom prawa pracy we Francji. Tu: ruch młodzieżowy Nuit Debout w Paryżu. Fot. Screen/Twitter

Od lat człowiek słyszał, jak we Francji jest dobrze. Jak dobrą politykę prorodzinną prowadzą, jakie są ulgi, zniżki, przywileje dla pracowników. 5 tygodni urlopu, 35-godzinny tydzień pracy, dużo czasu dla rodziny. Żyć nie umierać. A teraz prezydent Hollande chce to Francuzom mocno ograniczyć. W kraju aż się gotuje, protesty tylko się nasilają, wybuchają zamieszki. Strajki właśnie sparaliżowały komunikację. To koniec francuskiego socjalu?

REKLAMA
Być może trudno w to uwierzyć, ale we Francji aż 10 milionów ludzi nie ma pracy, a 16 procent społeczeństwa żyje poniżej granicy ubóstwa. Tak podają niektórzy, oficjalne dane mówią o 3,5 miliona. I prezydent Francois Hollande postawił sobie za cel, by to zmienić. Jedyny sposób, to ruszyć nietykalny do tej pory, niemal święty, kodeks pracy. Dokument liczący dokładnie 3400 stron, który francuskim pracownikom daje mnóstwo, wyjątkowych w skali europejskiej przywilejów, a jednocześnie dla pracodawców jest największą zmorą. Każda próba zwolnienia pracownika obwarowana jest przepisami tak bardzo, że boją się zatrudniać nowych. Choćby dlatego bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych, powiększa się coraz bardziej.
logo
Fot. Screen/Twitter
Francois Hollande chce to za wszelką cenę zmienić. Choć sam jest socjalistą, a obecny kodeks pracy wywalczyli inni socjaliści, jego poprzednicy. Nie ma przebacz, powiedział, że się nie ugnie. Robiły to już poprzednie rządy. A zmiany muszą być, jeśli kraj na poważnie chce rozprawić się z bezrobociem. Nawet kosztem dotychczasowej ochrony pracowników.
Starcia z policją, zamieszki
A ochrona jest ogromna. Zaledwie kilka dni temu pewien mieszkaniec Paryża pozwał firmę kosmetyczną, w której pracował zarabiając 90 tys. dolarów rocznie, ponieważ się w niej nudził. 44-letni Frédéric Desnard żąda odszkodowania, bagatela – 400 tysięcy dolarów.
Gdy kilka miesięcy temu Air France ogłosiło, że chce zlikwidować 2900 miejsc pracy, o mało nie doszło do linczu, o czym pisaliśmy tutaj. Setka związkowców wdarła się na spotkanie władz spółki, gdzie ustalano szczegóły restrukturyzacji. Dwóch menadżerów straciło garnitury i koszule, bo zostały rozszarpane przez tłum. Szefowie musieli uciekać przed pracownikami.
"New York Times"

"Zwolnienie pracownika we Francji bardzo często oznacza sprawę w sądzie, procedury trwające kilka tygodni, duże odszkodowania, które przewiduje liczący 3400 stron kodeks pracy. Pracodawcy nienawidzą tej grubej księgi". Czytaj więcej

Francja należy do krajów z najkrótszym, tygodniowym czasem pracy w Europie. 35 godzin robi wrażenie. Do tego dochodzą pełnopłatne urlopy dłuższe niż gdziekolwiek. Brytyjski "Guardian" robił niedawno zestawienie kilkunastu krajów świata pod tym kątem. I wyszło, że nie ma drugiego takiego państwa, jak Francja, gdzie pracownicy mieliby tych dni aż 30. Na drugim miejscu znalazła się Wielka Brytania (28), gros krajów ma ich 20, a Kanada i Japonia tylko 10.
Więcej praw dla pracodawców
Nowe przepisy – którymi ma się jeszcze zająć Senat – wprowadzają wiele ograniczeń dla pracowników, a dają więcej możliwości pracodawcom. Trudno się dziwić, że raczej się nie podobają. Kto nie chciałby mieć 30 dni urlopu w ciągu roku przy 35 godzinnym czasie pracy? Kto nie chciałby mieć gwarancji, że z "powodów ekonomicznych" nie zostanie zwolniony? Komu nagle miałoby się spodobać, że będzie musiał pracować przez 44 godziny w ciągu 6 dni.
A tego przede wszystkich chce Hollande – wydłużenia czasu pracy i większej elastyczności dla pracodawców podczas zatrudniania i zwalniania pracowników. Nowe przepisy osłabią też nieco silne dziś związki zawodowe. Ale, według ich zwolenników, tylko w ten sposób można pobudzić francuską gospodarkę do rozwoju.
Pracodawcy są zadowoleni, pracownicy, związki zawodowe i studenci nie. Dlatego ostatnie dni we Francji wyglądają właśnie tak, jak na zdjęciach. Starcia z policją, już nawet 1000 osób w aresztach. I wszędzie transparenty z napisami: "Solidaires" czy "Decapitalisme".
W kraju zrodził się też nowy, młodzieżowy ruch La Nuit Debout. Co chwila pojawia się paraliż komunikacyjny, bo wszyscy wokół strajkują. W ostatnich dniach drogi zablokowały tiry i ciężarówki. Już pojawiają się sygnały, że może mieć to wpływ na płynny przebieg Euro 2016 we Francji.
Zakazać emaili w weekendy
Protesty trwają już od dwóch miesięcy, ale we wtorek były chyba największe. Spór o to, ilu ludzi wyszło tego dnia na ulice do złudzenia przypominał niedawne polskie wyliczanki. Według władz w Paryżu protestowało niecałe 70 tysięcy ludzi. Według organizatorów – nawet 220 tysięcy.
Końca tych protestów nie widać. Sondaże pokazują, że przeciwko zmianom jest trzech na czterech pracowników, którzy boją się, że stracą swoje prawa. Czy rząd się ugnie? Francuskie media piszą, że i tak nieco złagodził pierwotną wersję propozycji. Zapis o 35-godzinnym tygodniu, na przykład, zostaje. Ale to pracodawcy sami będą mogli go wydłużać. Dlatego już pojawiają się komentarze, że to wszystko pokazuje, jak bardzo Francji nie da się zreformować.
Zresztą, jednocześnie ze zmianami w kodeksie, pojawia się informacja o tym, że Francja może wprowadzić w życie jeszcze jedno prawo. Zakazujące pracownikom (dotyczy firm zatrudniających 50 i więcej osób)...wysyłania emaili poza godzinami pracy i w weekendy, ponieważ wywołuje to duży stres. Izba niższa francuskiego parlamentu zajmowała się tematem kilka dni temu. Co pokazuje, że wcale nie jest łatwo "wyplenić" to socjalne podejście z francuskiej świadomości.
Kolejne wybory już niedługo
Działania Hollende'a mają też drugie dno. Nie podobają się nawet wszystkim w jego Partii Socjalistycznej. Po co mu to? – można spytać. I tak jest chyba najmniej lubianym spośród francuskich przywódców.
Odpowiedź jest prosta – po to, by wystartować w kolejnych wyborach prezydenckich w 2017 roku. Zapowiedział bowiem to, że to zrobi, ale wyłącznie pod warunkiem, jeśli zmniejszy bezrobocie. To ważne, bo po lewej stronie francuskiej sceny politycznej nie ma konkurenta. A skrajna prawica tylko na to czeka.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl