
W pierwszej połowie maja minister skarbu państwa Dawid Jackiewicz wymienił „siedem grzechów głównych” koalicji PO - PSL. Jednym z poważniejszych miało być rzekome wykorzystywanie spółek Skarbu Państwa do celów politycznych.
REKLAMA
Minister Jackiewicz jako przykład wykorzystywania spółek podał fakt, że Fundacja Lecha Wałęsy dostała wsparcie o wysokości 700 tysięcy złotych od anonimowej spółki - w zamian za świadczenia reklamowe. Jak twierdzi minister, Fundacja nie wywiązała się ze świadczeń, natomiast spółka nie wyegzekwowała pieniędzy ze wsparcia.
„Gazeta Wyborcza” podaje, że tajemniczą spółką ma być gdańska Grupa Energa. Od początku tego roku w jej zarządzie i w radzie nadzorczej zasiada kilkanaście osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością, którzy sprawdzili wydatki poprzedników. Ponadto obecny prezes Energi -Dariusz Kaśków jest znajomym ministra Jackiewicza i to on miał donieść o wspólnych interesach spółki z Fundacją.
Dziennikarze „Wybiorczej” nie uzyskali odpowiedzi na pytania, które wysłali do Fundacji Lecha Wałęsy i do Energi. Nie wiadomo więc, jakie świadczenia przewidywała umowa i czy faktycznie Fundacja się z niej nie wywiązała. Pewne jest jednak to, że gdańska spółka współfinansowała film „Wałęsa. Człowiek z nadziei” Andrzeja Wajdy, jednak ta kwota nie jest jawna. Energa traktowała wtedy zaangażowanie w produkcję jako „doskonały nośnik promocyjny firmy” i jako misję społeczną w zakresie edukacji.
Pieniądze Energi trafiły do Akson Studio - czyli do producenta filmu, a umowa, o której wspomina minister Jackiewicz została zawarta później. Spółka Energa skierowała już sprawę do sądu cywilnego.
Jak pisaliśmy w naTemat, po wyborach wygranych przez PiS w zarządach spółek podległych Enerdze zatrudniono około 30 działaczy Prawa i Sprawiedliwości. – A co, my nie nadajemy się do tego? – pytał jeden z zatrudnionych na Pomorzu działaczy partyjnych. Nie było żadnego naboru na intratne stanowiska. Żadnego poza wewnętrznymi poszukiwaniami ludzi związanych ze zwycięską partią.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
