
"Szef dyplomatów" Witold Waszczykowski chyba zapomniał, że w dyplomacji warto czasami ugryźć się w język. Pytany o to, czy przeczytał już opinię Komisji Europejskiej z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie. – [Pismo] Wpłynęło wczoraj wieczorem, po 17 – tłumaczył się minister. Rzeczywiście, wzór pracowitości.
REKLAMA
Negatywna opinia Komisji Europejskiej to poważny problem Prawa i Sprawiedliwości. Politycy PiS próbowali rozegrać Brukselę jak Orban, ale im nie wyszło. To tak poważny problem, że TVP INFO wolało mówić o pogodzie i festynie z okazji Dnia Dziecka. Udawać, że nic się nie stało postanowił też szef MSZ Witold Waszczykowski.
Pytany o to, czy przeczytał już opinię Komisji polityk PiS bez cienia przejęcia w głosie stwierdził, żę nie. – Nie wiem, czy opinia jest negatywna, jeszcze jej nie czytałem – mówił w "Sygnałach Dnia" w Polskim Radiu.
– Nie czytał pan?! To pismo jeszcze nie wpłynęło do MSZ? – pytał szczerze zaskoczony dziennikarz. – Wpłynęło wczoraj wieczorem, po 17, przekazałem je pani premier, do pana prezydenta – mówił Waszczykowski.
Ale jeszcze bardziej kuriozalne jest to, co powiedział później. – Za kilka dni może będę miał w wolnej chwili okazję się z tym zapoznać. Ja nie jestem głównym adresatem, i rząd nie jest głównym adresatem, dlatego, że sprawa jest rozgrywana w parlamencie – usprawiedliwiał się. – W ciągu kilku dni moi doradcy prawni zapoznają się z tym i przekażą mi tę opinię – dodał minister spraw zagranicznych.
Źródło: Polskie Radio
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
