Fot. 123rf /Cathy Yeulet

Jak gdyby nigdy nic, jedziesz do pracy. Mijasz billboard z Lewandowskim. Za chwilę kolejny – z innym piłkarzem. I jeszcze jeden – też z piłką lecącą do bramki. Gdyby nie to, że sportowy gadżet gra rolę główną nawet w reklamie musztardy, pewnie jeszcze by cię nie tknęło. „To na pewno przypadek” – starasz się zaklinać rzeczywistość, oczywiście na próżno, o czym przekonujesz się wchodząc do najbliższego sklepu. Przy kasie – awantura. „Maaaamooo, kuuup naklejki z piłkarzaaami” - na oko ośmioletni chłopiec niemal pokłada się z płaczu na podłodze. Inny slalomuje wokół ciebie z piłką. Łapiesz zrezygnowane spojrzenie kasjerki, w biało-czerwonym t-shircie, co jest, niestety, dowodem ostatecznym. Nadciąga Euro. A ty nienawidzisz Euro.

REKLAMA
Nawet nie chodzi o to, że nie lubisz piłki nożnej – lubisz, od czasu do czasu. Pokopać z kolegami – fajnie, pokomentować boiskowe „ciacha” z koleżankami – też fajnie. Nie móc przez dwa tygodnie porozmawiać o niczym innym, niż „jak tam nasi i dlaczego tak kiepsko” – niefajnie. Jeśli jednak ogarniesz się dostatecznie szybko, masz jeszcze szansę uciec. Tak, są takie miejsca, gdzie w czerwcu z lodówki nie wyskakuje trener Nawałka. Są też sposoby na to, żeby wieczorami do snu nie utulało cię gromkie: „Gooooool!” Szpakowskiego. Znaleźliśmy je dla was.

1. Znajdź swoją pustynię

Z góry uprzedzamy, to nie łatwe. Futbolowe macki sięgają daleko (słyszeliście o wielbłądzicy Shaheen? Nie? Może to i lepiej). Jeśli planujesz odciąć się od świata, miej się na baczności. Jeśli wydaje ci się, że jesteś w swoich eurosceptycznych sympatiach osamotniony – mylisz się. Ludzi, którzy w skrytości ducha nie lubią piłki, ale boją się do tego przyznać jest cała masa, o czym biura podróży i przewoźnicy dobrze wiedzą. Dlatego jeśli ktoś będzie usiłował cię skusić lotem za złotówkę do, powiedzmy, Londynu czy Madrytu – zrób dziką awanturę i zagroź pozwem o dyskryminację. Tak, wiemy, że Polska to nie Stany i milionowego odszkodowania raczej nie dostaniesz, ale może przynajmniej ugrasz jakąś zniżkę.
Jeśli brakuje ci pomysłu jak zorganizować szybkie wakacje – zajrzyj tu. Jeśli nie masz pomysłu na bezludną samotnię - tu.

2. Rozpocznij detox

Zamiast pomstować na rozkrzyczany motłoch okupujący puby, ogródki i zielone strefy kibiców (brrr!) w pubach, na ulicach, w tramwajach - zacznij im współczuć. Okazjonalne podrywanie się z krzeseł, czy to z powodu gola czy kolejnej wtopy sędziego, raczej nie pomoże spalić hektolitrów piwa, tony chipsów i obowiązkowego kebaba, którym trzeba przypieczętować zwycięstwo biało-czerwonych, względnie - pocieszyć się po przegranej. I tak przez miesiąc. MIESIĄC!
Jeden kebab to prawie 900 kalorii. Pomnożone przez, powiedzmy, 20 meczy, jakie w tym czasie obejrzy przeciętny “kanapowy Lewandowski”, daje 18 tys. dodatkowych kalorii, czyli mniej więcej 2,5 kg więcej na wadze. “Tylko” tyle, pod warunkiem, że poza tym przez cały wieczór nie tkniemy innych płynów czy pokarmów, co, bądźmy szczerzy, raczej się nie zdarzy. Można więc z powodzeniem założyć, że po miesiącu piłkarskiego szaleństwa kilku swoich znajomych nie poznasz na ulicy. Przy odrobinie silnej woli, efekt może działać również w drugą stronę.
Euro to najlepszy czas na dietę, detoks, oczyszczanie czy terapię odmładzającą, upiększającą, czy ogólnie ulepszającą. Masz miesiąc, w czasie którego nikt nie będzie cię wyciągał na kolacyjki, obiadki czy wieczorne drinki. Zero pokus, maksimum efektu - bo co to za przyjemność podjadać samotnie? Nie masz pomysłu na dietę? Zajrzyj tu.

3. Zapisz się na obóz treningowy

Dieta to jedno, ale żeby efekt utrzymał się na dłużej, trzeba ćwiczyć. I tu pojawia się problem, bo ani siłownia, ani klub fitness nie będzie w czasie Euro miejscem przyjaznym. Bardziej niż pewne, że troskliwa obsługa zadba o to, żebyś podczas wylewania siódmych potów na bieżni cały czas był na bieżąco z bramkowym bilansem. Wyjścia wobec tego są dwa: możesz ćwiczyć w domu i ryzykować eksmisję (nie wszyscy sąsiedzi będą wyrozumiali, kiedy nagle w wyniku twoich podskoków sufit zacznie sypać im się na głowy).
Możesz też zapisać się na Reebok Fitness Camp. Jednodniowy obóz treningowy, zaraz po rozpoczęciu Euro, będzie oazą szczęśliwości i chyba jednym miejscem gdzie prawdopodobnie nie usłyszysz słowa komentarza do meczu otwarcia, ani spekulacji co do szans biało-czerwonych w starciu z Irlandią Północną. Zamiast tego, pod okiem światowych trenerskich sław będziesz ćwiczyć jogę i crossfit, a w sekcji sztuk walki masz szansę trafić na zajęcia prowadzone przez Joannę Jędrzejczyk - aktualną Mistrzynię Świata MMA. Sam wybierasz, na jaką aktywność kładziesz nacisk oraz czy chcesz rywalizować z innymi uczestnikami, czy raczej tylko sprawdzić swoje możliwości w poszczególnych rodzajach fitnessu.
logo

4. Zacznij haftować

Albo szydełkować, sklejać modele, robić na drutach, ewentualnie poszukaj na strychu starej kolekcji znaczków i rozbudź w sobie na nowo dziecięcą pasję filatelistyczną. Jednym słowem - znajdź hobby, na które wcześniej brakowało ci czasu. Zawsze wiedziałeś, że w głębi serca jesteś mistrzem decoupage’u? Masz miesiąc, żeby to sprawdzić (albo sprawdzić, o co w tym “dekupagu” chodzi). Wydajesz tonę pieniędzy na kosmetyki? Przez 30 dni spokojnie nauczysz się produkować własne. W życiu niczego nie upiekłeś? Super, czerwiec to idealny czas, aby w kuchennym zaciszu zgłębiać chemię biszkoptów czy deserów z truskawkami.
To nie dla ciebie? Załóż konto na Pintereście i przeglądaj - nawet jeśli nie znajdziesz nic dla ciebie, istnieje prawdopodobieństwo, że wsiąkniesz w samo “pinnowanie”, co samo w sobie skutecznie wytnie cię poza ramy futbolowej rzeczywistości.

5. Uprawiaj binge watching

Oglądanie seriali do upadłego to też w pewnym sensie sport - wymaga całkiem sporej wytrzymałości, zwłaszcza jeśli chodzi o brak snu. Oglądanie “Breaking Bad” do czwartej nad ranem i wstawanie rano, jak gdyby nigdy nic, do pracy, to zabawa dla twardzieli. 90 minut na boisku? Też coś. Obejrzeć na raz ostatnią serię “House of Cards” i nie zgubić żądnego wątku? To jest wyczyn. Nigdy nie probowałeś? Euro to najlepszy moment, żeby wykupić abonament na Netflixie. Wolisz zajęcia w terenie? Nie ma problemu - kinaw czasie Euro, również będą miejscami względnie bezpiecznymi i prawdopodobnie, dość opustoszałymi, więc odpada ryzyko, że usiądziesz obok “siorbacza” czy “mlaskacza”, który zepsuje ci cały seans.

Artykuł powstał we współpracy z Reebok.