Co planuje Donald Tusk?
Co planuje Donald Tusk? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- Ile można takiego typa jak ja znosić? Zakładam, że to moja ostatnia kadencja - mówił premier Donald Tusk, gdy we wrześniu 2010 roku dziennikarze pytali, jak długo chce rządzić w Platformie. Jak donosi najnowszy "Newsweek", te plany dawno poszły w kąt i teraz premier zastanawia się raczej, jak władzę w partii utrzymać. - Nie mam żadnych wątpliwości, że jeżeli Donald Tusk zechce kandydować, to na pewno wygra - mówi naTemat rzecznik klubu parlamentarnego PO, Paweł Olszewski. - Donald Tusk to bardzo skutecznym gracz, jeśli chodzi o konkurencję wewnątrzpartyjną - komentują eksperci.

REKLAMA
Według ustaleń "Newsweeka", deklaracje szefa rządu sprzed dwóch lat to już przeszłość. A w Kancelarii Premiera zaczyna się tymczasem myśleć głównie o tym, jak osłabić wewnątrzpartyjnych przeciwników. - Już nikt nie mówi tam o szukaniu następcy, ale o tym, jak doprowadzić do reelekcji - mówi dziennikarzom tygodnika polityk z najbliższego otoczenia Donalda Tuska. Zdradzając, że lider Platformy poważnie myśli o realizacji chytrego planu, zakładającego przyspieszenie wyboru nowego szefa partii. Teoretycznie powinno to nastąpić bowiem w roku 2014 – roku wyborczym. Pod pretekstem tego, że w czasie wyborów (samorządowych i do Parlamentu Europejskiego) nie można rozgrywać wewnętrznych spraw, otoczenie Tuska chce doprowadzić do wyboru nowego przewodniczącego rok wcześniej. Tak, by przy okazji odnowienia mandatu zaufania do Donalda Tuska, Grzegorza Schetynę wepchnąć w rolę lidera list wyborczych w wyborach do europarlamentu, de facto wypychając z krajowej polityki.
- Jeżeli premier rzeczywiście myśli o utrzymaniu władzy, to ten plan jest z jego punktu widzenia bardzo racjonalny. Choćby dlatego, że w dłuższej perspektywie czasowej powinniśmy oczekiwać tendencji spadkowej w przypadku notowań Platformy i samego Donalda Tuska. Jeśli chodzi o rozgrywanie spraw związanych z konkurencją wewnątrzpartyjną, premier okazał się być w tym bardzo skutecznym graczem - mówi naTemat dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego z Collegium Civitas. Przypominając, że od chwili powstania Platformy, Tusk zawsze w bardzo skuteczny sposób pozbywał się tych, którzy mogliby zagrozić jego przywództwu. - Plany w stosunku co do Schetyny to na razie tylko spekulacje. Skądinąd to nie jest jednak scenariusz nowatorski. W SLD tak pozbyli się na przykład Wojciecha Olejniczaka - dodaje politolog.
- To jest indywidualna decyzja premiera, szefa partii. Myślę jednak, że to doniesienia prawdziwe i byłaby to dobra decyzja. Nie widzę powodów, dla których Donald Tusk miałby się nie ubiegać o reelekcję w Platformie. Szczególnie po wygranych wyborach parlamentarnych, po których wciąż jest premierem. Uważam więc, że dobrze by było, gdyby tę misję kontynuował - mówi w rozmowie z nami rzecznik klubu PO, Paweł Olszewski. Zapewniając, że premier wciąż jest w partii liderem bezkonkurencyjnym. - Nie mam najmniejszych wątpliwości, że jeżeli Donald Tusk zechce kandydować, to na pewno wygra - stwierdza poseł.
- Moim zdaniem on w ogóle nie zapowiadał, że nie będzie chciał drugiej kadencji na fotelu szefa Platformy, tylko mówił o kolejnej kadencji w roli szefa rządu - mówi naTemat politolog dr Olgierd Annusewicz z Instytutu Nauk Politycznych UW. - Szefowanie partii daje dużą władzę, co świetnie pokazuje przykład Prawa i Sprawiedliwości. Może człowiek nie jest tak ważny, jak premier, ale ma naprawdę duży wpływ na rzeczywistość. Zupełnie więc mnie nie dziwi stanowisko premiera - mówi. Bardziej obiektywnie, niż Paweł Olszewski ocenia jednak pozycję Tuska. - To, jak będzie wyglądała Platforma, jaka będzie jej sytuacja wewnętrzna, będzie zależało od poparcia dla rządu. Jeżeli to poparcie będzie malało, rosnąć będą napięcia wewnątrz partii. Będą jakieś ruchy "odśrodkowe", rozłamowe - ocenia.
Choć dodaje, że wbrew pozorom premier zdaje się wciąż kontrolować swoje poparcie. - Trzeba przyznać, że Tusk miał ostatnio zły czas, ale moim zdaniem to wynika z jego pewnej świadomej strategii. Wiadomo było, że przez ostatnie pół roku rząd koncentrował się wyłącznie na reformie emerytalnej, która wiązała się z ogromnymi kosztami społecznymi, stratami w sondażach. Gdyby rząd w tym czasie próbował zrobić cokolwiek pozytywnego, to i tak zniknęłoby w cieniu reformy emerytalnej. - mówi Annusewicz. Oceniając, że właśnie dlatego do rozpoczęcia Euro została zrealizowana trudna reforma emerytalna, by teraz nadszedł czas zabawy, gdy Polacy się nie interesują polityką, który będzie trwał do końca wakacji. - Natomiast od jesieni zacznie się coś dziać. Rozsądek strategiczny nakazywałby więc od tego czasu zająć się reformami mającymi na celu odzyskanie poparcia. Być może wróci ustawa o związkach partnerskich lub o in vitro, może obniżony zostanie VAT, lub jakieś inne pozytywne reformy ekonomiczne. Jeżeli to się nie pojawi będzie to oznaczało spadek notowań Platformy i większe napięcia w partii - spekuluje politolog.
logo
Grzegorza Schetynę czeka transfer do reprezentacji europarlamentu? Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Czy kolejna kadencja Donalda Tuska na fotelu szefa Platformy to byłby dla tej partii dobry scenariusz? - Wszystko zależy od od tak wielu czynników, że na razie możemy tylko spekulować. Gdyby polityka była przewidywalna, nie byłaby tak pasjonująca. A to jest, jak w piłce nożnej, dopóki piłka w grze to nigdy nie możemy przewidzieć, jak ten mecz się ostatecznie zakończy - mówi Sergiusz Trzeciak, pytany o to, czy PO będzie w stanie wygrywać kolejne wybory. - Strategia PiS opiera się na przeczekaniu i założeniu, że to niemożliwe, by wysokie poparcie dla PO utrzymało się do kolejnej kadencji. Ja rownież wierzę, że długofalowy i stopniowy spadek poparcia dla Platformy jest prawdopodobny - ocenia specjalista od marketingu politycznego.
Sergiusz Trzeciak zastanawia się bowiem, po co Donaldowi Tuskowi te kolejne lata rządzenia Platformą. - Pytanie, jaki jest ostateczny cel Donalda Tuska. Jeden scenariusz to utrzymanie w polityce krajowej wtedy takie spekulacje mają rację bytu. Z drugiej strony pojawiały się scenariusze, że premierowi marzy się polityka europejska. W tym przypadku ważne jakie warunki transferu politycznego do struktur europejskich dla siebie wywalczy i jakiego będzie miał następcę, jeśli sam zrezygnuje. Jeżeli namaści osobę, które jest mu lojalna, wszystko jest możliwe - mówi. - Jeśli Donald Tusk będzie miał pełną możliwość wyboru to mógłby wybrać kobietę, jednocześnie eliminując politycznych samców alfa. Mógłby przy tym zręcznie wytłumaczyć opinii publicznej, że nastał czas kobiet w polityce. Z jego punktu widzenia najlepiej wybrać też osobę bez większego zaplecza politycznego lub osobę wyjątkową lojalną. Ale z tą lojalnością w polityce bywa różnie - dodaje. Przypominając, że wkrótce na scenie politycznej może pojawić się ktoś taki na to stanowisko, o kim dotąd zupełnie się nie mówiło.
Paweł Olszewski zapewnia tymczasem, że premier wciąż ma głowę pełną pomysłów, jak funkcjonować w polityce krajowej i że mylą się ci, którzy mówią, że się wypalił. -Konsekwentnie realizujemy w Platformie te złożenia, o których mówiliśmy w kampanii i o których premier mówił w expose. My to wciąż pieczołowicie realizujemy - stwierdza polityk. Zaprzeczając równocześnie, że w partii mnóstwo osób ma wobec Donalda Tuska wiele żalu za zamieszanie wokół ACTA, czy reformę emerytalną. - Nikt nie ma mu tego za złe. Jednak nie ma też co ukrywać, że wprowadzenie trudnych reform i podejmowanie trudnych decyzji nie spotkało się z jakimś entuzjastycznym przyjęciem przez opinię publiczną. Natomiast sądzę, że po tych decyzjach jest coraz większe zrozumienie dla konieczności ich podejmowania. Co nie jest równoznaczne z akceptacją, ale do wyborów jest jeszcze trochę czasu. Te ewentualne straty są więc do odrobienia, a gdy analizuje się sondaże Platforma nadal jest liderem - uspokaja Olszewski.
- Nic mi na ten temat nie wiadomo - mówi natomiast zapytany o to, czy potwierdza także drugą część informacji "Newsweeka", czyli plany pozbycia się z Polski Grzegorza Schetyny. - Grzegorz Schetyna nie bez powodu jest nazywany "rezerwą strategiczną", ponieważ on rzeczywiście w każdej chwili jest w stanie mocno podnieść notowania PO, na przykład wchodząc do rządu, dając mu świeżą krew - ocenia te spekulacje Olgierd Annusewicz. Dodając, że to wszystko scenariusz opierające się na "gdybaniu". - Mamy czerwiec roku 2012 i to naprawdę zbyt dużo czasu, by wróżyć co będzie za dwa lata. Cała kadencja Sejmu w czasach, gdy rządził PiS trwała niecałe dwa lata. Scena polityczna może się zmienić z kwartału na kwartał - przypomina doświadczony politolog.