Niedoceniane w Polsce wybierają Norwegię.
Niedoceniane w Polsce wybierają Norwegię. Fot. Piotr Bernao / Agencja Gazeta

Kiedy w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka trwał strajk, w firmie rekrutacyjnej Adecco trwało właśnie oblężenie kampusu w Rabce, na którym pielęgniarki i pracownicy medyczni przygotowują się do pracy w Norwegii. Po co się użerać w polskich bieda-szpitalach. Pół roku nauki języka norweskiego, ceniony dyplom z polskiej szkoły, bilet tanich linii lotniczych i drzwi do normalności stoją otworem.

REKLAMA
Barbara Troczyńska pracuje jeszcze w ośrodku pomocy społecznej w Brodnicy, ale już uczy się norweskiego. Strajk pielęgniarek w CZD obejrzała w telewizji. – Pracuję w zawodzie już 25 lat i widzę, że niewiele się zmienia na dobre. Walczymy z trudem o podwyżki, nie poprawiają się warunki pracy, a takich miejsc jak Centrum Zdrowia Dziecka jest znacznie więcej. Jednocześnie politycy czy urzędnicy jakoś nic z tym nie robią. To frustrujące - mówi. – Mam tylko jedno życie i nie mogę czekać, aż kiedyś będzie lepiej - dodaje.
Decyzję o emigracji podjęła wcześniej. W Norwegii od 5 lat pracuje syn, a od 8 lat także koleżanka z pracy. To, co opowiadają o szacunku dla pracownika, przekonało ją do pożegnania z Polską. Nie wyobrażała sobie pracy innej niż w zawodzie, więc właśnie przygotowuje ostatnie szczegóły wyjazdu do domu opieki w Norwegii. Takich osób jest znacznie więcej.
W CZD trwał jeszcze strajk pielęgniarek, gdy na kampusie firmy rekrutacyjnej Adecco 10-osobowa grupa rozpoczynała naukę języka norweskiego. Tuż wcześniej 8 osób już pojechało do Norwegii zdawać ostatnie egzaminy przed rozpoczęciem pracy. Dwie kolejne grupy rozpoczną naukę jesienią. Ruch w biznesie rozkręca się, bo na 2017 rok polski oddział Adecco otrzymał ze swojej norweskiej spółki "zamówienie" na 80 osób.
Kandydaci na pewno się znajdą, bo za chwilę medialna awantura wokół strajkujących i słabo wynagradzanych pielęgniarek w Polsce przyniesie żniwo w postaci kolejnych podań o pracę za granicą.
W liczącej 5 mln mieszkańców Norwegii legalnie pracujących Polaków jest już przeszło 100 tys. To nie tylko malarze i glazurnicy, z których żartował skoczek narciarski Anders Jacobsen. Po wygranej skoczka Piotra Żyły w 2013 roku mówił, że polscy robotnicy tęgo popiją i nie ułożą płytek. To już nieaktualne. Wyjeżdżają inżynierowie pracujący na platformach wiertniczych, czy fachowcy budujący osiedla domów z firmy Unibep.
Ręce do opieki
Pielęgniarki stały się w Skandynawii zawodem deficytowym. – Społeczeństwo starzeje się, potrzeba coraz więcej osób do pracy w domach opieki nad seniorami. Norweska służba zdrowia wolna jest od znanych nam problemów budżetowych. Od kilku już lat jest zainteresowana zatrudnianiem polskiego personelu. Dodatkowo u naszych kandydatów docenia się gruntowne przygotowanie edukacyjne oraz solidne wykształcenie - mówi Anna Gołąb Medical&Engineering Project Coordinator w Adecco Poland.
Ten brak rąk do opieki jest dobrze wyceniany. 203 korony (95 złotych) wynosi minimalna godzinowa brutto. Jednak szybko rośnie, bo dyrektorzy norweskich szpitali zazwyczaj skłonni są zaliczyć staż pracy w Polsce na podstawie wystawionych z naszych szpitali świadectw pracy. Przeciętne wynagrodzenie to tak naprawdę 21,3 tys. koron - prawie 10 tys. złotych miesięcznie. To nie wszystko - za dyżury nocne, niedzielne i świąteczne płaci się podwójnie lub potrójnie w zależności od rodzaju święta. Z dyżurami niedzielnymi i przy obłożeniu pracą jak w polskim szpitalu nie są rzadkością zarobki rzędu 20 tys. zł miesięcznie.
Oprócz koron liczy się też prestiż zawodu. Pielęgniarki mówią, że w krajach skandynawskich ich praca darzona jest większym szacunkiem i zaufaniem niż w Polsce. Nie są tylko paniami od podawania tabletek, poprawiania poduszek i robienia zastrzyków. Lekarze czy fizjoterapeuci przed podjęciem decyzji o kuracji konsultują z nimi stan pacjenta.
logo
100 tysięcy polaków pracuje już w Norwegii. Do majstrów i glazurników dołączyły pielęgniarki Fot. Shutterstock / Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Ameryka , Polska, Norwegia
W Norwegii pracuje już pani Beata. Ma 12 lat doświadczenia, a z tego pięć przepracowała w USA a 7 w szpitalu w Bielsku-Białej . - Norwegia jest zupełnie innym krajem niż Polska, bardzo spokojnym. Zarobki są utrzymane na takim poziomie, które zapewniają stabilność finansową oraz poczucie komfortu i bezpieczeństwa, czego w Polsce niestety brakuje – wyjaśnia. - Sam wyjazd nie jest taki straszny, jak się wydaje na początku. Wszystkiego można się nauczyć, a ja jestem tego najlepszym przykładem, ponieważ mimo wieku dalej mi się chce być aktywną zawodowo – podsumowuje.
Pierwszy raz wyjechała do Norwegii na wakacje. Oprócz szokujących cen w sklepach zobaczyła też ładne pensje. Wkrótce potem pojechała więc do pracy – jako obsługa klientów w branży hotelowej. Wtedy nauczyła się podstaw norweskiego. – Nie ma możliwości pracy w Norwegii jako pielęgniarka bez dobrej znajomości języka norweskiego. Kiedy więc znalazłam ofertę pracy w swoim zawodzie, musiałam poświęcić trzy miesiące na intensywną naukę języka - opowiada. Uczyła się 3,5 godziny dziennie pracując z lektorem, z którym łączyła się przez internet. Dziś nie żałuje wyjazdu.
Dusze na eksport
To typowy przypadek. Z Polski emigruje wiele pielęgniarek w średnim wieku, za to z najcenniejszym doświadczeniem w pracy. Zazwyczaj gdy ich dzieci skończą szkołę, a one mają dość prozy życia w polskich szpitalach. To jest ten moment, kiedy mogą pomyśleć o zmianie na lepsze we własnym życiu.
– Wyjazd do pracy za granicę to pewnego rodzaju rewolucja w życiu, ważna zmiana. Wiąże się ona np. z czasową rozłąką z rodziną, więc skupiamy się na osobach, które są do tego mentalnie przygotowane – dodaje Agata Gołąb. Najkrótszy kontrakt zawarty przez tę firmę wynosi 18 miesięcy, ale większość osób uczy się języka z myślą o 3-5 letnim pobycie. Choć są i tacy, którzy od razu deklarują pracę na 10 lat albo do emerytury.
Agata Gołab, Adecco Poland

Początkowo wszystkie osoby posługujące się językiem norweskim na poziomie B1 rozpoczynają pracę w domu opieki, dalej doskonaląc swoje umiejętności językowe. Następnie, gdy ich poziom znajomości języka norweskiego będzie na poziomie B2, mogą podejmować pierwsze zlecenia w szpitalach. Pielęgniarki i pielęgniarze mają możliwość pracy w różnych lokalizacjach, w dużych miastach i mniejszych miejscowościach na terytorium całej Norwegii w zależności od posiadanych kwalifikacji oraz aktualnych ofert dostępnych na rynku norweskim

Swoisty eksport pielęgniarek stał się świetnym biznesem. Adecco Poland przeprowadza proces rekrutacji polskich pielęgniarek i pielęgniarzy już od kilku lat. Nie tylko zapewnia kandydatom pomoc na każdym z etapów. Daje też m.in. wskazówki, jak najlepiej zakończyć współpracę z obecnym pracodawcą, w jaki sposób można zatroszczyć się o sytuację rodzinną podczas pobytu na kursie, jak zorganizować przeprowadzkę do Norwegii czy załatwić formalności związane z zarejestrowaniem rodziny.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl