
W środę TVP1 pokaże film autorstwa Anity Gargas zatytułowany "W imię honoru". To kolejny obraz prawicowej dziennikarki na temat katastrofy Tu-154. Tym razem silnie reklamowany przez media publiczne. A widzowie i słuchacze Polskiego Radia skarżą się na propagandę.
REKLAMA
"W imię honoru" to rozmowy z żonami generałów, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Bohaterki, co łatwo wywnioskować, bronią partnerów jak lwice. Jedną z nich jest Ewa Błasik - przekonana o nagonce na męża. I atakująca każdego, kto się z jej tezami nie zgadza.
Dokument Anity Gargas czeka na swoją premierę w TVP1. Stacja musi liczyć, że przyciągnie tłumy, bo nie unika promocji gdzie się tylko da. Na antenie I Programu Polskiego Radia z dziennikarką rozmawiał już Piotr Gociek, autor książek fantasy. Od lutego 2016 r. jest prowadzącym "Sygnałów Dnia".
– Postanowiłam swoim filmem oddać hołd tym, którzy zginęli na pokładzie tupolewa, a o których mało się mówiło do tej pory – usłyszał publicysta w środę rano. Wywiad był preludium do licznych zapowiedzi jej dzieła. Raczeni nimi są słuchacze Jedynki i Trójki - filmowi poświęcono czas w wiadomościach. Niezadowolenie fani wyrażają oburzenie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Telewizja Polska także nie odpuszcza, traktując zapowiedź dokumentu jako stały punkt ramówki.
Dodajmy, że obraz przypadł do gustu Michałowi Karnowskiemu. "Filmy Anity Gargas to już od niemal dekady klasa sama w sobie. Materiały poświęcone tragedii smoleńskiej na trwałe wpisały się w najlepszy nurt polskiego dziennikarstwa śledczego i reportaż"– zachwala dziennikarkę. Rekomendacja wystarczy? Oglądalność i słuchalność narodowych mediów to nie powód do dumy. Radiowa Jedynka pobiła rekord, ma najniższy wynik w historii.
