
Jan Tomaszewski nie rzucał słów na wiatr. Jak mówił, tak robi. A przynajmniej tak twierdzi. Meczu z Grekami podobno nawet nie oglądał. Przed meczem z Rosjanami znów o sobie przypomina. Standardowo już, w kontrowersyjny dla siebie sposób: broni przemarszu kibiców zza wschodniej granicy. ""A niby jak mają przejść? Po dnie Wisły" - dziwi się.
Jan Tomaszewski wiecznie na kontrze. Kim jest legendarny bramkarz, który nie będzie kibicował polskiej reprezentacji
Gdyby nie to zwycięstwo, które świętują jutro Rosjanie, nie byłoby Ukrainy, a my nie mielibyśmy Euro. My powinniśmy także uhonorować ten dzień, bo m.in. dzięki niemu żyjemy w demokratycznym kraju. Ponadto, nie widzę w przemarszu nic strasznego, bo na każdy stadion, w każdym mieście, chodzą kibice. Od tego jest policja, by zapewnić tym ludziom bezpieczeństwo. Przecież oni nie przylatują helikopterami, które lądują tuż nieopodal trybun, ale muszą jakoś dojść na ten stadion! Robi się wielką awanturę, że przez most Poniatowskiego przejdą Rosjanie, a to jak oni mają przejść? Pod wodą? Po dnie Wisły? CZYTAJ WIĘCEJ
Poseł PiS jest jak zwykle jest w kontrze do wszystkich. Tym razem i do kolegów z sejmowych ław. Jeszcze niedawno Adam Hofman porównywał przemarsz Rosjan do paradowania ze swastykami w Izraelu. Słowa Tomaszewskiego krytykował sam prezes PiS. Chodziło o wypowiedź, w której poseł stwierdził, że "Polakom kibicować nie będzie, a taką reprezentacją się brzydzi"
Oszołom", "członek", "burak z targowiska". Skąd tyle nienawiści w stosunku do Jana Tomaszewskiego?

