Kibice od filmów wolą oglądać mecze. Przynajmniej w czasie Euro
Kibice od filmów wolą oglądać mecze. Przynajmniej w czasie Euro Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta

Euro miało być - i faktycznie jest - "kopem" dla niektórych przedsiębiorców. Nie mogą tego niestety powiedzieć filmowi dystrybutorzy. Kibice od filmów w kinie zdecydowanie wolą oglądać piłkarskie mecze. Tylko w poprzedni weekend liczba widzów w kinach krajów biorących udział w Euro spadła o połowę.

REKLAMA
Dane z naszego kraju nie są jeszcze znane, ale można się spodziewać, że tendencja będzie podobna. Wystarczy spojrzeć na tłumy odwiedzające strefy kibica. Tylko w piątek blisko sto tysięcy ludzi dopingowało na żywo polską reprezentację. Kolejne pięćdziesiąt tysięcy oglądało mecz na żywo. A nie wolno zapominać, że piętnaście milinów Polaków przed telewizorem śledziło zmagania piłkarzy.

Największa klapa w historii Disneya. Na filmie straci 200 milionów dolarów
Ustalanie terminu filmowej premiery na czas tak wielkiego sportowego święta to nie do końca dobry pomysł. Nawet jeżeli filmy są naprawdę fajne, to pozostają w głębokim cieniu imprezy. Według Filmweb.pl frekwencja filmowa w Niemczech, Portugalii, Danii i Holandii spadła od 30 do aż 50 procent.
Doskonale przekonali się o tym twórcy "Madagaskaru i Prometeusza". Filmy co prawda na zarobki narzekać nie mogą, bo wychodzą na swoje. "Madagaskar" zarobił już ponad 75 milionów dolarów, "Prometeusz" prawie 40.

Ze stratami muszą się też liczyć dystrybutorzy filmu Ridleya Scotta w Polsce. Ze względu na Euro (o czym już pisaliśmy) firma Imperial Cinepix w porozumieniu z producentami zdecydowała się na przesunięcie jego premiery na lipiec. Do tego czasu sporo widzów zdąży już pewnie zobaczyć film w sieci i to mimo zapewnień, że nic nie zrekompensuje efektów specjalnych w kinach.


źródło: Gazeta.pl