Marek Migalski czuje się wykluczony ze środowiska naukowego.
Marek Migalski czuje się wykluczony ze środowiska naukowego. Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta

Batalia o otwarcie przewodu habilitacyjnego europosła i polityka związanego z ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza trwa osiem lat. W tym czasie Marek Migalski zwracał się do Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Instytutu Studiów Politycznych PAN, swojej macierzystej uczelni Uniwersytetu Śląskiego. Po porażce, Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów wyznaczyła lubelski Uniwersytet Marii Curie - Skłodowskiej.

REKLAMA
Wszystkie wyżej wymienione uczelnie odmówiły Markowi Migalskiemu prawa do otwarcia przewodu habilitacyjnego, choć Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk zgodził się na otwarcie przewodu, jednak mimo pozytywnych opinii recenzentów tytuł nie został politykowi przyznany. Ostatnie próby na lubelskim UMCS-ie również okazały się być porażką.
W styczniu 2015 roku siedmioosobowa komisja z tej uczelni poddała ocenie książkę Marka Migalskiego - „Czeski i polski system partyjny. Analiza porównawcza”. Europoseł znów miał nadzieję na to, że jego przewód po uzyskaniu pozytywnych opinii zostanie otwarty, jednak po kilku miesiącach okazało się, że tylko pięciu z członków Rady Wydziału Politologii było za przyznaniem mu habilitacji. Przeciw było aż 18.
Po roku Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów skierowała sprawę do ponownego rozpatrzenia przez UMCS. Uznano, że dorobek naukowy Marka Migalskiego nie jest zadowalający jakościowo. 29 czerwca tego roku odbyło się ponowne głosowanie Rady i już 29 członków było przeciw nadaniu stopnia doktorskiego Migalskiemu.
Marek Migalski zapowiada, że odwoła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Europoseł o tę sytuację obwinia hermetyczne stosunki panujące na uczelniach, twierdzi, że środowisko naukowe jest mu niechętne, jednak prawdopodobnie nie ze względów politycznych. Ponadto, według Migalskiego naukowcy nie lubią praktyków - a Migalski przecież nim jest.
Odkąd Marek Migalski przestał brać czynny udział w polityce, chętniej wypowiada się na jej temat. W rozmowie z Tomaszem Lisem stwierdził, że łatwiej jest mówić o polityce nie będąc politykiem. Odkąd przejął rolę komentatora może mówić więcej i mądrzej, bo nie jest ograniczony przez dyskurs partii.