Prezydent Saakaszwili przyjaźnił się z Lechem Kaczyńskim, a nie lubi  Leszka Balcerowicza. Z pewnością jego wypowiedzi spodobają się zwolennikom PiS-u i teorii spiskowych.
Prezydent Saakaszwili przyjaźnił się z Lechem Kaczyńskim, a nie lubi Leszka Balcerowicza. Z pewnością jego wypowiedzi spodobają się zwolennikom PiS-u i teorii spiskowych. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Były prezydent Gruzji, Micheaili Saakaszwili w programie „Minęła dwudziesta” przyznał, że prezydent, Lech Kaczyński zaprosił go do Smoleńska. Nie poleciał w obawie przed zatrzymaniem w Rosji. Znów powtórzył: – Trudno uwierzyć, że stało się to bez działania zewnętrznego.

REKLAMA
Prezydent, Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP. Tymczasem we własnym kraju jest ścigany listem gończym. Oskarżany o nadużycia władzy i korupcję, nie odpowiada na wezwania sądu, bo nie przyznaje się do zarzutów.
W maju 2015 otrzymał ukraińskie obywatelstwo. Został gubernatorem Odessy.
Saakaszwili wielokrotnie mówił o przyjaźni z byłym prezydentem. W rozmowie dla „Tvp Info” natomiast powtórzył o katastrofie w Smoleńsku: – Ja nie wiem. Mam wątpliwości. Trudno uwierzyć, że stało się ta bez działania zewnętrznego, ale jak wspomniałem powinno to zostać zbadane przez dalsze śledztwo. Problem polega na tym, że Rosja nie współpracuje w tym śledztwie i wszyscy to wiemy, bo taka jest Rosja.
Były prezydent Gruzji znany jest również z krytyki Leszka Balcerowicza, który został doradcą ukraińskiego rządu. Jego wypowiedzi spodobają się licznym krytykom nowego doradcy. Zdaniem Micheila Saakaszwilego, Leszek Balcerowicz to "polityk wyciągnięty z naftaliny" i "wybielacz skorumpowanych reżimów. Te słowa spotkały się z krytyką współpracowników polskiego ekonomisty i polityka. Przede wszystkim zarzuty Saakaszwilego uznali za kłamliwe.

Źródło: TVP INFO