
Igrzyska olimpijskie w Berlinie sprzed 80 lat odbywały się w atmosferze skandalu. Wszak za ideę krzewienia ducha sportu wzięły się nazistowskie Niemcy z Adolfem Hitlerem na czele. Jakież było zdziwienie kanclerza III Rzeszy, gdy po konkursie rzutu oszczepem pewna Polka, medalistka, uczyniła go... obiektem żartu?
Kiedy Hitler powiedział: "Gratuluję małej Polce", ja mu na to: "Wcale nie czuję się mniejsza od pana". Bo on miał 1,60 w czapce, a ja 1,66 wzrostu. Więc był ogólny śmiech. Prasa niemiecka podawała potem, że Hitler gratulował nie małej Polce, a małej Polsce. Nie wiedzieli już, jak z tego wybrnąć. Czytaj więcej
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
